Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Czy można pić whisky z colą?

Wszyscy o tym mówią

Niemal zawsze, gdy mówię o whisky, pada pytanie, które zmusza mnie do skrywania uśmiechu na twarzy. Pytanie to z reguły uwzględnia słowo „bezcześcić” lub „znieważać”. Brzmi znajomo? Tak! „Czy mieszanie z colą to zniewaga dla whisky?”. Postanowiłem podzielić się z Wami moimi refleksjami na ten temat.
Tomasz Miler i whisky
Z colą? Z lodem? A może bez niczego? Hmm..

  
Whisky z colą?

TAK!!! Można pić whisky z colą. Czasem nawet jest ona tak okropna, że trzeba. I nie ma w tym nic złego, żadnej obrazy majestatu, braku finezji czy dowodu niewiedzy. Moim zdaniem alkohol przede wszystkim powinien sprawiać przyjemność (Pij odpowiedzialnie!). Picie go w sposób, który jej nie sprawia, nie ma sensu. Nie każdy chce tolerować ostry smak etanolu lub doszukiwać się nut zapachowych i smakowych, często dobrze ukrytych. Z drugiej strony jest wielu, którzy nuty te znajdują tam, gdzie ich nie ma i nadymają się swoją „alkowiedzą”, w gruncie rzeczy się ośmieszając. Każdy, kto twierdzi, że whisky z colą jest dobra… po prostu ma rację.

To takie proste?

Niestety nie. Na moim blogu przeczytasz o różnych rodzajach whisk(e)y. Każdy z nich ma inny charakter i wymaga nieco innego sposobu podania. Moim zdaniem wszystkie podstawowe wersje whisky mieszanej (ang. blended), a także bourbona i Tennessee Whiskey można podawać z colą.
Single malt whisky to trochę inna historia. Średni wiek takiej whisky to 10-16 lat. Wymieszanie takiego trunku z colą oznacza, że w kilkanaście sekund można zniszczyć coś, co powstawało w kilkanaście lat. Ta dysproporcja jest zbyt duża. Mimo to, uważam, że nie wolno do niczego zmuszać osób, które nie mają ochoty na przeistoczenie się w konesera i podstawowe wersje single malt whisky można podawać w koktajlach. Niech dowodem na to będzie fakt, że właśnie takie serwowanie polecają producenci wielu popularnych single maltów. Nie możemy dać zamknąć się w ramy sztucznych reguł.

Oziębłość lodu

Jak każdy wie, dwa najważniejsze efekty, jakie wywołuje dodanie lodu do trunku, to obniżenie jego temperatury i szybkie rozcieńczenie. Rozcieńczenie oczywiście zmniejsza intensywność smaku, więc alkohol staje się łatwiejszy do zniesienia dla naszego języka i podniebienia. Z kolei niska temperatura odpowiada za obniżenie zdolności sensorycznych naszych kubków smakowych. Innymi słowy, im zimniej tym mniej czujemy. Nie odmówię uroku szklaneczce whisk(e)y on the rocks w klubie, barze lub przy kominku, jednak o lodzie w profesjonalnej degustacji whisky nie może być mowy.

Podawanie whisky

Podawanie i picie whisky rządzi się wieloma skomplikowanymi regułami. Istnieje jednak kilka absolutnie kluczowych zasad, których poznanie gwarantuje swobodne poruszanie się po świecie whisk(e)y. Tak jak wspomniałem powyżej, najbardziej popularne blendy i bourbon można bez wahania pić z colą lub sokiem i lodem. Najczęściej podaje się je w szklance typu Old Fashioned. Nieco bardziej zaawansowani zwolennicy tych trunków mogą zacząć spotkania z nimi dodając tylko lód. Single malt whisky lubi koniakówki i kieliszki tulipanowe. Lubi też, kiedy nie dodaje się do niej nic oprócz kilku kropli wody. Nie oznacza to jednak, że świat się zawali, jeśli którąś z bardziej popularnych i mniej wykwintnych odmian podamy w koktajlu.

Wyjątek potwierdza regułę

Nie każdy musi interesować się whisky, rozkoszować się jej smakiem i rozpływać się godzinami nad ostatnio nabytą butelką. Każdy jednak powinien wiedzieć, że są na świecie butelki whisky, którą zabutelkowano dopiero po kilkudziesięciu latach leżakowania w beczce. Często z takiej beczki wyparowało już tyle whisky, że starczyło zaledwie na wypełnienie kilkunastu lub kilkudziesięciu butelek. Ze względu na drakońskie ceny, przeciętny śmiertelnik ma bardzo małe szanse na spotkanie „twarzą w twarz” z tego typu trunkiem. Jeśli jednak gdzieś w pobliżu pojawi się stereotypowy nowobogacki gentleman, który w wybornej restauracji, z twarzą pokerzysty zamówi butelkę absolutnie unikatowej whisky z wyraźną intencją zmieszania jej z czymkolwiek, należy interweniować.

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

106 Responses to Czy można pić whisky z colą?

  1. Anonymous pisze:

    Uwielbiam whisky z colą i nie przejmuje sie słowami, że to nie wypada czy profanacja.Pozdrawiam

    • smyk pisze:

      Ja również od wielu lat lubię ten napój z kolą,choć szczerze przyznam,że powyżej 10 letnich pijam same lub z niewielką ilością zimnej wody. Ale chciałem dzisiaj o czymś inny. Ostatnio dostałem OLD TOWN 1494,darowanemu i.t.d. Zawsze gdy mam nieznaną whisky to „łapię” zapach i smakuję bez dodatku.Już przy wąchaniu nie czułem specyficznego dla tego rodzaju trunku zapachu a po degustacji/niewielka ilość/ natychmiast wszystko oddałem do szklaneczki.Nie wiem jak można coś takiego obrzydliwego sprzedawać i do tego nazywając to coś WHISKY. Nigdy nie warto za żadną cenę coś takiego kupować a nawet za darmo pić.

      • call.9mm pisze:

        A czego się można spodziewać od butelki za 33 zł 0,7L z Biedronki lub innego marketu….w tej cenie to zimowy spryskiwacz do szyb kosztuje..;)

        • jacek s pisze:

          to ty uwazasz ze whisky z biedronki ( zamkniete oryginalnie) jest inne jak z sklepu ekskluzywnego 5 razy drozszego ? Czego bredzisz.

          • tomeksss pisze:

            Ale przecież Old Town 1494 to nie scotch whisky, więc nie ma co o niej tu mówić. A co do „to ty uważasz ze whisky z biedronki ( zamknięte oryginalnie) jest inne jak z sklepu ekskluzywnego 5 razy droższego” to po prostu sklep ekskluzywny takiego czegoś jak OT 1494 po prostu nie sprzedaje.

        • zdzisław 22w pisze:

          kolego… whisky z biedry lub z innego taniego marketu niczym się nie różni od innych z markowych sklepów.Która z destylarni szkockich,irlandzkich czy jeszcze innych wysyłających ten trunek na cały świat pozwoliła by sobie na wypuszczenie do jakiejś sieciówki bubla.Zepsuło by to reputację firmy i zniszczyło by kilkusetletni dorobek i markę producenta.

  2. Tomasz Miler pisze:

    Ja też! 🙂

  3. Anonymous pisze:

    Cola +whisky czemu nie…ale mimo wszystko powinno to się stosować z whisky z niższej półki…ale takie są realia ,że prawie każdy kto podchodzi do baru ,jeżeli prosi o whisky to tylko z cola…Takie jest moje zdanie.Ja osobiście jako barman nie wyobrażam sobie wymieszać Glenliveta,Ardberga czy też Glenmorangie z Cola ,bo jaki jest sens smakowania wtedy takiej Whisky ?:) Ale dokładnie to samo zawarł Pan w swoim w artykule 🙂 Życzę powodzenia w prowadzeniu bloga i czekam na więcej artykułów :)Pozdrawiam

    • Kamola pisze:

      Czy ja wiem…
      Ja na próbę dodałem sobie do Coli „Powers John’s Lane Release” (irlandzka whisky roku 2012) i była super.
      Charakter zupełnie inny(i o wiele lepszy smak) niż np cola z Jack Danielsem.
      Mysle,ze warto poeksperymentowac.

      • Tomasz Miler pisze:

        JD to whisky z kukurydzy, cola nie jest w stanie zatrzeć tej róznicy i smak jest, tak jak napisałeś, zupełnie inny.

  4. Tomasz Miler pisze:

    @ Anonimowy z 24 grudnia 2011 03:28
    Myślę, że dobrze się rozumiemy. Skoro jednak już jesteśmy przy markach, chciałbym coś dodać. Staram się unikać nadawania cech nadprzyrodzonych whisky słodowej. Ardbeg, który jest whisky torfową to osobny temat, ale whisky takie jak Glenfiddich 12, Glenmorangie 10, Glenlivet 12, Auchentoshan 12 itp. to trunki, które w polskich barach zwykle stanowią top, ale w świecie whisky słodowej po prostu otwierają tabelę. Można je zatem pić 'od tak' dla przyjemności, bez dogłębnej analizy każdego łyka.

    • Diana pisze:

      Pracowałam za barem 7 lat i za pewne wrócę do tego zajęcia gdyż po prostu je kocham ale jeśli chodzi o whisky i sposoby jej picia trzeba poruszyć jedną kwestię. Nasz naród nie bardzo potrafi pić. Być może źle to ujęłam ale ma na myśli ogromne zagubienie w świecie wszelakich alkoholi. Wódka z colą, Jack z colą i Malibu z mlekiem to są typowe zamówienia. Nie dziwię się zatem,że początkujący barman wymienił akurat taka whisky. Jak to mówił mój nauczyciel w tej branży- stan napompowania gościa zamawiającego czerwonego Jasia z colą jest nieporównywalny do żadnego innego zamówienia.Jednak ja wychodzę z założenia , które stosowałam w praktyce – drodzy barmani: uczmy ludzi pić, zarażajmy ich pasją oraz wiedzą dotycząca alkoholu, wprowadźmy w ten w ciąż mnie zaskakujący świat , sami czerpiąc kolejne pokłady wiedzy.

  5. Anonymous pisze:

    To prawda ,ja jestem na początku swojej drogi barmańskiej…ale temat whisky bardzo mnie interesuję ,dlatego z ogromną chęcią będę korzystał z Pana wiedzy ,kiedy tylko będzie to możliwe…A co do tych marek to na pewno tak jest…Jedak te whisky które należą do top światowego nie są dostępne dla każdej osoby,z przyczyn czysto finansowych…;)

  6. Anonymous pisze:

    Super artykuł bardzo mi się podobał.
    Kiedyś gdzieś czytałem, że whisky powinno się degustować z odrobiną wody i to najlepiej, żeby to była woda z źródła z którego została wykonana.
    I podobno czasami litr takiej wody jest droższy niż sama whisky. Czy to możliwe?
    pozdrawiam

  7. Tomasz Miler pisze:

    @ Anonimowy z 11 stycznia 2012 08:08

    Krąży taki mit, ale tak naprawdę warunek ten jest bardzo ciężki do spełnienia. Wyobrażam sobie, że trzeba by mieć absolutnie wybitne zdolności sensoryczne żeby rozpoznać pochodzenie kilku kropli wody dodanych do alkoholu mocnego więc raczej włożyłbym tę informację między bajki.

    Info o cenie wody też 🙂 Ja wożę na degustację Highland Spring. Jej cena nie jest szokująca.

  8. Anonymous pisze:

    Whiskey z colą i whiskey z colą (ble ble ble). Przepraszam z góry za taki początek, ale jest milion różnych napojów z którymi można zmieszać. Nie samą colą człowiek żyje. I nie mam na myśli tu napojów typu sprite, czy sok jabłkowy. Jakiś czas temu natknąłem się na artykuł w pewnym piśmie dla gentelmenów o jakimś zakątku Afrykańskim czy Azjatyckim ale mniejsza o to. W każdym razie tambylcy pili/piją w ogromnych ilościach whisky z Red Bullem. OD razu musiałem spróbować. Smak jest na prawdę wyjątkowy. Polecam. Moim zdaniem jest to coś co może zepchnąć Colę z piedestału.

    • Pawel pisze:

      Za to na zachodzie, nie podadzą ci w jednej szklance nic co zawiera taurynę, kofeinę + alkohol.

      Zamawiasz shota + red bulla w osobnej szklance, a barman „nie widzi”, co z tym robisz. Biorąc pod uwagę dopuszczalne spożycie na dobę energy drinka (którego i tak mało kto przestrzega, może coś w tym być).

      • Olsen pisze:

        Witam. Polecam wizytę w Salzburgu. W praktycznie każdej knajpie dostaniesz wybrany przez siebie alkohol z red bullem. W Lavrio w Grecji dokładnie tak samo.

        • strona źle działa na telefonie... pisze:

          Jak na polskim rynku pojawił się red bull na puszkach było jasno napisane, żeby nie mieszać z alkoholem. Dopiero później usunięto ten napis. Jestem pewien, że zdrowe to nie jest…

    • qpon pisze:

      whiskey z red bullem nie jest zbyt dobrym pomysłem. pijąc kilka drinków wypijemy kilka red bulli. odradzam takie zabawy

  9. Tomasz Miler pisze:

    Moje wątpliwości dot. RB są takie, że pijąc go przez cały wieczór z whisky można by dojść do objętości, która jest równowartością kilku puszek, co chyba nie jest zbyt zdrowe…

  10. Anonymous pisze:

    W Tajlandii jest to niezwykle popularne połączenie. Również rum z rb.

  11. Marcin pisze:

    A ja mam ten dylemat-„drewniane” alkohole mi nie smakują, poza koniakiem. który jestem w stanie wypić chociaż też większej przyjemności mi to nie sprawia-z drugiej strony pracowałem jako barman, kelner i nie bardzo wiem jak komuś polecić ten alkohol albo porównać je między sobą.

    • Tomasz Miler pisze:

      Nie wyobrażam sobie żebyś zmuszał się do picia alkoholi mocnych jeśli Ci nie smakują. Jest jednak szansa, że piłeś je nie tak jak trzeba. Na pewno w przyszłości napiszę albo nakręcę coś o technikach degustacji. W międzyczasie zachęcam Cię do poczytania postów z cyklu „Alkohol wieczoru”. Może jednak się przekonasz. Co do polecania alkoholi. Naprawdę ciężko jest robić to nie pijąc ich. Częściowo można zakryć to wiedzą, ale doświadczenie tutaj jest nie do przebicia. Można przeczytać milion artykułów o whisky, a i tak nie wie się o niej nic nie pijąc jej.

      • Marcin pisze:

        Nie nie, piłem prawidłowo, a przynajmniej w formie zbliżonej.
        Tak, zmuszam się bo dzięki temu wyczuwam różnicę między tymi alkoholami które są ogólnodostępne w polsce. Zdecydowanie jednak wolę trunki do 20% lub wina, a picie wódki sprowadzam do podtrzymania tradycji świętowania ważnych wydarzeń, bo jednak alkohol ma dość ważne miejsce w naszej kulturze w tym przypadku 🙂

        • Tomasz Miler pisze:

          No tak, ale jesli chodzi o stopien uwypuklenia alkoholu, to wodki nie mozna porownywac z zadnym z alkoholi starzonych. Zgadzam sie natomiast co do jej miejsca w naszej kulturze i jednoczesnie ubolewam nad tym, ze tak wiele osob uzywa jej (nie tylko wodki) do upijania sie w trupa.

  12. […] więc spokojnie i przepłacałem z ballantine’s z colą (Tomek pisał, że można), a przed moimi oczami defilowały korowody ludzi odzianych w najróżniejszym stylu. […]

  13. Radosław pisze:

    Właśnie jestem w trakcie spożywania Glenfiddich 12yo.
    Jest całkiem znośna i nie domaga się coli.
    Mam pytanie na które szukam odpowiedzi od dobrych 10 lat.
    Wtedy to właśnie, w jednym z krakowskich pubów starszy Pan polecił mi pewną whisky.Była przepyszna.Bardzo delikatna, a jednocześnie charakterystyczna..Jedyne co pamuiętam to że była to whisky irlandzka i na 100% single malt.Jakieś pomysły co to mogło być, bo za czorta nie potrafię odnależć tego smaku.

    • m pisze:

      a co za problem. po prostu przypomnij sobie nazwe lokalu w ktorym to piles. jak lokal istnieje to łatwo dojsc do tego co ci nalali

  14. Witek pisze:

    Swietny post, dzieki. Co kto lubi, choc jak juz wydaje sie krocie na cos wyjatkowego, to warto tego doznac w 100%.

  15. KrisVanG pisze:

    Whisky pije ogólnie z lodem,najczęściej nie więcej niż dwie kostki lodu,ale czasem z colą jak coś bardziej z dolnej półki.Ale nie zmienia to faktu,że lubię eksperymentować z alkoholami tworząc nieraz bardzo dziwne drinki mieszając to co mam w kuchni,tak jak ostatnio drink z whisky,rumu,wódki,tequili i odrobiną coli,czy też kombinując coś z truskawek i miętą.Ale jakiś czas temu będąc w Krakowie i podziwiając tak zwane skałki z kolegą i degustując Bushmilsls’a miałem jeszcze pod ręką Liptona malinowego w połączeniu z tą irlandzką whiskey dało naprawdę bardzo ciekawy smak,sprzedałem ten sposób kilku znajomym i bardzo sobie chwalili.

    • Petru pisze:

      E no – na „Skałkach” to faktycznie degustowałeś :p
      Równie dobrze to mogła być Złota Locha z biedronki. Mnie szkoda byłoby bushmillsa na chlanie go z gwinta w plenerze „bo mama z tatą będą krzyczeć, że piję”. A dolewanie do malinowej herbaty to już naprawdę zniechęca mnie do jakiegokolwiek komentarza – ręce opadają…

  16. […] kiedy to odwiedzili mnie znajomi i zajęliśmy się opróżnianiem butelek przeglądowych. (Tak, z colą!) Później byłem pochłonięty pracą nad BWB a dzisiaj już zwarty i gotowy wracam do Was z […]

  17. nemo pisze:

    Rozumiem politykę producentów. Nawet single malt czy koniak by zwiększyć sprzedaż promuje się teraz jako świetny składnik cocktaili. Tylko nie rozumiem dlaczego mimo wszystko promować coś takiego na takim forum jak Pana? Jakakolwiek whisky wymieszane z colą i lodem da smak coli z alkoholem i tylko tyle. Jedyną zauważalną dla większości różnicą będzie zapewne, że jest to alkohol typu whisky albo typu rum. Ale już czy jest to burbon czy irlandzka whiskey 99% miłośników takiego serwowania nie zauważy. Jestem daleki by komukolwiek czegokolwiek zabraniać jeśli mu to smakuje albo do czegokolwiek zmuszać jeśli nie smakuje, ale to forum podobno jest od porównywania smaków, znajdowania w tym przyjemności, rozwijania poczucia własnego smaku, a nie od mówienia czytelnikom „jesteście spoko pijąc whisky z cola”. Myślę, że wiele osób odrzuca whisky, bo swoją przygodę z poznawaniem smaków zaczyna od jakiegoś blenda podanego „na lodzie” (jak w filmie) z lodem zrobionym z kranówki, a to w połączeniu daje dosyć paskudny smak, który skutecznie potrafi zniechęcić do dalszego próbowania i stwierdzenia, że ten trunek nadaje się tylko do mieszania.

    • Tomasz Miler pisze:

      Dzień dobry! Widzę, że zainteresował Cię mój blog i bardzo się z tego cieszę! Po przeczytaniu Twojego komentarza mam wrażenie, że uformowałeś swoje opinie nie weryfikując ich w szklance z colą 🙂
      Otóż każdą whisky kukurydzianą, bourbon czy nie, można z łatwością odróżnić od whisky z innych zbóż i nie trzeba do tego specjalnych zdolności sensorycznych.
      To samo dotyczy alkoholi opartych na innych źródłach cukru jak koniak czy rum.
      Nie dotyczy to natomiast whisky irlandzkiej, która nie ma wyraźnie innych cech sensorycznych.
      Jeśli zaś chodzi o promowanie kultury picia, to czytając mojego bloga z pewnością zauważysz, że ten temat jest bardzo bliski mojemu sercu. Choć pijam whisky z colą 🙂

  18. Artur pisze:

    Z przyjemnością chodzę sobie po stronie i czytam 🙂 🙂 :). Chciałbym się odnieść do Whisk(e)y i coli. Dla mnie osobiście jest to absolutnie nie do przyjęcia, po prostu nie trawię i nie cierpię tego smaku. Czysta whisky jak najbardziej, podobnie czysta cola, ale dla mnie mieszanka tych dwóch płynów jest po prostu ohydna w smaku. Podobnie Rum z colą i limonka czyli „słynna” Cubalibre. @ lata temu byłem w Wenezueli, prawie 3 tygodnie (z małymi przerwami) w wenezuelskim lesie deszczowym nad Orinoko i jej dopływami (rybałka). Koledzy zachwycali się Cuba Libre i że tylko tak Rum można pić. Ja spożywałem tylko czysty, z colą mi nie przechodził. Pod koniec pobytu odkryłem fajną mieszankę przez przypadek gdy kończyły się napitki, a mianowicie Rum z sokiem pomarańczowym, coś rewelacyjnego jak dla mnie, ekipie też wybitnie smakowało, z tym że naszym sokom i napojom (nawet typu cola, fant czy sprite) do Wenezuelskich jest wybitnie daleko, są po prostu duuuuuuuuuuuuużo gorsze, zwłaszcza soki. Dodam że Rumy, które w Polsce można kupić też Wenezuelskim nie dorównują. Nawet ten tańszy Wenezuelski jest dużo lepszy niż te co są w Polsce. Albo inaczej, mi po prostu dużo bardziej smakowały.

    • Tomasz Miler pisze:

      Jesteś zatem w zdecydowanej mniejszości, której naprawdę lepiej smakuje czysty alkohol. Niewiele osób jest w stanie przejść przez smak etanolu!
      Co do soków to się zgadzam.
      Co do rumów, to pewnie dużą rolę odegrała atmosfera. Włoskie wino nigdzie nie smakuje tak dobrze jak we Włoszech 😉

      • Artur pisze:

        Pewnie tak. Nawet czystą piję czystą, nie mieszam z niczym, chyba że jakąś naleweczkę. Jedyny alkohol jaki piję zmieszany to Gin, fakt że nie przepadam za nim ale jeśli już to z Tonikiem, czysty Gin mi nie podchodzi.

  19. Artur pisze:

    Miało być 2 lata temu, a nie @ lata temu.

  20. Y pisze:

    Osobiście nazywam to piciem coli z whisky (oczywiście nie szkockiej). Po prostu uwielbiam colę z aromatem whisky. Nie na odwrót. Nawet 10ml whisky w szklance coli mocno zmienia jej smak. Ale czy można to nazywać whisky z colą? Chyba jedynie biorąc pod uwagę kolejność wlewania do szklanki…

  21. Marcin R pisze:

    Dzisiaj trafiłem na Pańskiego bologa i uważam, że jest to coś czego długo szukałem, ale do rzeczy…
    Przypadek Jack’a Daniel’sa 7yo. Jeśli chodzi o mieszanie whisky ( w tym przypadku whiskey 🙂 ) z colą to zawsze piłem JD z reguły solo bez dodatków (czasami z lodem), jednak ostatnio całkiem przypadkiem będąc w Amsterdamie w barze znajomi zaproponowali mi wypicie go z colą, na co się zgodziłem. Muszę powiedzieć, że byłem i cały czas jestem zaskoczony tym co mnie spotkało. Połączenie JD z colą pokazało mi smaki, których nigdy wcześniej w tym trunku nie czułem m.in. intensywny (dużo bardziej wyrazisty niż przy piciu solo) i długo utrzymujący się smak wanilii przechodzący w słodki finisz. I dzięki temu doświadczeniu to nie jestem pewien czy będę chciał pić JD solo.

  22. :) pisze:

    jakby nie bylo 40% swoje znaczenie ma i jesli ktos lubi wypic sobie nieco wiecej 😉 niz 100-200-300 gram podczas jednego posiedzenia z mojego punktu widzenia musi czyms przebic posmak alko… pilem z cola,ale ostatnio wole doslownie symbolicznie nia zmieniac smak od momentu sesji 😉 ,gdy juz mam go nieco gorzej wyczulonego na aromaty,a znacznie mocniej na alko… 😀 i bajkaaa…

  23. :) pisze:

    … „zmieniac”,czyli klasycznie popijac,uscisle. wypijanie duzej ilosci coli w drinach przestalo smakowac… 🙂

  24. Fred Noe speaking to Tom Miler on bourbons • Artykuły • Milerpije.pl pisze:

    […] od razu odmówiłem. Nie chcę słuchać o tym, że można pić bourbona z colą i tak jest dobrze. Przerobiliśmy już to dawno temu. Na szczęście w zamian zaproponowano mi prywatne spotkanie i na nie przystałem. Nie planowałem […]

  25. Anonim pisze:

    Osobiście coli dodaje tylko do popularnego pubowego Danielsa i tanszych bourbonów. Nie przepadam za najtanszym Danielsem (po pobycie w stanach zawsze mi przypomina tamtejsze przesiakniete kukurydza jedzenie) ale cola (albo sok jablkowy) sa w stanie to naprawic w calkiem znosnego drinka.

    Do lepszych trunkow cola naturalnie nie pasuje za bardzo 🙂

  26. kermit01 pisze:

    A co uważacie na temat łączenia whisky ze spritem?

  27. Milo pisze:

    Tylko i wyłącznie ! Cola zbyt wpływa na smak nie to co spirte ; jest adaptowalny moim zdaniem do każdego rodzaju whisky czy to single czy blend . Sprite górą

  28. […] i powtarzalność smaku niż jego wyjątkowość. Bardzo lubię whiskey Jack Daniel’s No. 7 i chętnie piję ją z coca colą nie załamując przy tym rąk nad tym jak źle ją traktuję. A skoro to ważne stwierdzenie mamy […]

  29. Bartek pisze:

    Dla mnie whisky z cola jest dobre ale to profanacja smaku… O wiele lepsze jest z samym lodem 🙂

  30. […] że od razu należy skazywać ją na wygnanie. Z uwagi na niską cenę można bez mrugnięcia okiem zalewać ją colą! Jej smak bez wątpienia jest bardziej intensywny niż smak blendów (nie mówiąc już o […]

  31. TomoFafik pisze:

    Witam – moj znajomy – ekspert od amerykanskiej whisky zarazil mnie piciem coraz to lepszych trunkow. W tym momenice nic wiecej nie zasluguje na wymienieniem poza Ejiah Craig 12YO i 18YO. Sukcesywnie zamierzam jednak powiekszac ta kolekcje, poki co jednak „buszujac” w przedzial 100-200. Bedac konsekwetnym od jakiegos czasu staralem sie pic kazda whisky bez coli/sprite – i mowiac szczerze mocno sie czasem przy tym meczylem. Twoj artykul uzmyslowil mi, ze nie ma sensu sie katowac i jezeli kumpel wystawi jakiegos popularnego blenda, to po prostu go zalac spritem. A tulipanowe kieliszki pozostawic dla czegos znacznie lepszego. Pozdr

  32. Jarek pisze:

    Znacie historię fałszowania najlepszych win?? Dla grandy wlane zostało do „sławnych butelek” młode włoskie wino, a koneserzy opieli peany nad subtelnym bukietem trunku anno domini 1946. To samo jest z Whisky /Whiskey/ Powiem tylko tyle: pijam zarówno Whisky kupione za 70 jak i te za ponad 600zł i muszę powiedzieć, iż każda z nich ma charakter, własny niepowtarzalny styl, smak i bukiet. Nie ważne, czy pijesz Whiskey Kilbeggan z tulipanowego kieliszka droższego niż pita Whiskey, czy tez pijesz Whisky Duncan Taylor Glen Grant 1970 z „musztardówki” z cola i lodem. Liczy się przyjemność, ten wspaniały szum, zawrót głowy, lekki rausz i świat który po szklaneczce alkoholu /jednej szklaneczce/ nabiera nowych barw, kolorów, treści. Motto: ” jeśli nie staniesz się snobem w snobistycznym świecie – nie zatracisz siebie”

  33. Orłem nie jestem jednak SWOJE po ćwierćwiecznym tańcu z alkoholem wiem i barmański fach również znam . Zastanawia mnie dlaczego ludzie mieszają Jacka albo Torresa z napojami i przychodzą mi zawsze na myśl parówki 🙂 Bez musztardy i ketchupu ani rusz 🙂 . Być może tak właśnie jest z whisky ? Ludzie którzy jej nie lubią muszą ją „przepychać” napojami . Ja sobie nie wyobrażam rozpuszczania nawet zwykłego Grantsa ale rozumiem iż nie każdy tak ma i gdy ktoś dodaje do Szkockiej kuropatwy sok jabłkowy to jest to jak najbardziej ok . Z Colą jest zupełnie inaczej ponieważ nawet na zachodzie jej picie z whisky można porównoać do słuchania disco-polo . Żaden szanujący się pisarz ani reżyser nie ukazuje picia w tej formie (wyjątkiem J.Deep w filmie z A.Pacino – jedyny mi znany przykład filmu) Niemniej jednak to że ja uważam picie whisky z Colą za buractwo nie ma żadnego znaczenia dla pijącego – to on ma się czuć dobrze i nawet gdy whisky połączy z herbatą to mi od tego wara …oczywiście SWOJE uważam nadal 🙂 A to że tanią whisky można traktować Colą a droższą whisky już nie to jak z parówkami , te tańsze z musztardą ale te droższe już nie ? 🙂 Mi to przypomina przykłąd złodzieja , jeśli ukradnie coś za 25zł czy też za 250zł to nadal pozostanie złodziejem … whisky co by nie mówić i ta „cysterniana” z Biedronki za 25zł i Dimple 15YO za 125zł to nadal whisky … zatem jak ktoś lubi z Colą to już tak mu zostanie i nawet LAGAVULIN 16YO przepuści rozcieńczonego z napojem .

    btw.
    W którymś z moich opisów na Biedrze obiechałem chyba twoje podejście do Coli z YT …sorry

    • Tomasz Miler pisze:

      Nie widziałem jak mnie objechałeś, ale przywykłem już do tego, że to się zdarza więc się nie obrażam 😀
      Co do parówek, to nie wiem jakie to są lepsze i gorsze, ale podział na blendy (w zdecydowanej większości no age statement) i single malty (w zdecydowanej większości 10 lat +) dzieli świat whisky w sposób niemożliwy do przeoczenia. Jeśli ktoś rozpływa się nad smakiem tych pierwszych to najpewniej po prostu nigdy nie spotkał tych drugich. Ja chętnie piję whisky z colą … i prawdę mówiąc to ten temat już torchę mnie nudzi… Ile można? 😀

    • necroanimal penetrator pisze:

      A juz mieszanie rumu z colą jest git. Dziwne podejście. Nie mieszam bo? Z tym porównaniem coli i disco polo nie trafione. Cola to grzech z jednego powodu…cukru. Kiedyś i taki skład ma niemal do dziś, była syropem na dolegliwości. jest mieszaniną ziół i korzeni. To nie jest taki skład jak masz na butelce, bo składu pełnego nie podają z uwagi na konkurencję. Whisky to zaś co? Trucizna tak naprawdę. dawka tego to 50 g dziennie bo wątroba siada. Coli wypijesz dziennie więćej i nie ma badań, ze szkodzi oprócz nadmiaru cukru. Szklanka dziennnie ci nic nie zrobi. Co jest tandetnego w Coli czy drinku whisky z colą? Wytłumacz? Logicznie się nie da. Disco polo jest proste. Tutaj nie ma prostoty więc naprawde nie trafiłeś z tym porównaniem. Słabiutko. Snobizm przemawia i tyle. Pewnie rano wstajesz i patrzysz w TV czy gazecie co zalożyć, bo sam nie wiesz. Co modne i drogie to zakładasz:)

  34. […] oni i tak znają się na tym lepiej. Szybko pojawiły się tematy kluczowe takie jak „Czy można pić whisky z colą?” lub optyczne (bo nie faktyczne ;P) skracanie i wydłużanie sylwetki przez ubrania. […]

  35. Kerry17 pisze:

    Można pić whiskey/whisky z Colą. Ale niech to będzie jakiś blend, uważam że porządne leżakowane single malt bądź cask strenght whiskey z colą to lekka profanacja (niemówiąc już, że smak takiej mieszanki pachnącej dymem z torfu whiksey i coli może być porażający!)

    • necroanimal penetrator pisze:

      Dlaczego porażający? Kwestia smaku to coś indywidualnego. Jednemu smakuje grasica czy wątróbka, a inny rozkoszuje się jak ja smażonymi ziemniakami co uważam za coś obłędnie smacznego. I tyle. Tak samo jak denerwuje mnie ktoś mówiący, ze dany ciuch jest zły. ja noszę spodnie wojskowe kupowane w sklepie wojskowym, a nie modnym drogim czy sieciówce, buty wygodne, a nie modne rozwiązane i kolor czarny. Nie będzie nikt mi mówi, ze to coś złego, bo nie powie mi dlaczego. Nie ma wytłumaczenia. Takie coś to chory ograniczony snobizm. Jak wyższośc jednego koloru nad drugim. Ktoś będzie mi wmawiał, ze lepszy jest czerwony niż zielony. Na ślub muszę ubrać garnitur, bo…ktoś kiedyś tak sobie wymyślił. Śiat jest taki złożony, róznorodny, a ludzie wymyślają normy sztuczne nie tam gdzie trzeba. Profanacja? A co to za świętość? Klęczysz przed tym, bo co…leżalo sobie długo w beczce? To tylko napój i dziwne jest, ze od leżenia drożeje. 🙂

  36. Yakci Tam pisze:

    Panie Tomaszu, powinien Pan proponować początkującym koneserów dodawanie wody do whisky aby obniżyć zawartość alkoholu do poziomu 20-25 % alkoholu aby nie znieczulac sobie kubków smakowych języka. Moim skromnym zdaniem i nie tylko moim pozwala to na uwolnienie pełni smaków destylatu. Pozdrawiam serdecznie z tarnowa

    • Tomasz Miler pisze:

      To niestety nieprawdziwa opinia. Picie alkoholu w takim stezeniu polecaja tylko osoby prowadzace degustacje blended whisky powolujac sie na to, ze master blenderzy tak wlasnie testuja whisky. Nie dodaja jednak zwykle, ze blenderzy whisky wylacznie wachaja, a nie piją. Whisky, która ma 40% już jest rozcieńczona wodą. Wszystkie znane mi osoby mające zaawansowaną wiedzę o whisky wykazują zdecydowaną preferencję picia whisky w mocy beczki. Woda dodawana jest wyłącznie w sytuacjach kiedy mogłaby rokować poprawę whisky i dzieje się to raczej rzadko.

  37. Karol pisze:

    Witam serdecznie Panie Tomaszu!
    Ja z kolei chciałbym zapytać o coś nieco z innej beczki. Po pierwsze, jak się ma podawanie whisky z innymi słodkimi napojami gazowanymi typu Sprite czy też energetykami: Red Bull, Tiger? Czy spotykał się Pan z takimi połączeniami? Co Pan w ogóle o nich myśli?

    Po wtóre natomiast, chciałbym dowiedzieć się, na czym polega różnica pomiędzy „drinkiem” a „koktajlem”. Czy jest to jedynie zabieg czysto lingwistyczny, czy też wynika on z czego innego? Prosiłbym przy tym o podanie konkretnych przykładów, żeby będąc w lokalu, nie popełnić faux pas 🙂

    Pozdrawiam!

  38. Miszka pisze:

    Witam. Chciałbym rozpocząć swoją przygodę z whisky, lecz niestety nie mogę się zdecydować. Red label czy JD ? Bardziej skłaniam się do JD, ponieważ jest najbardziej dostępny. Dodam, iż nie gustuję w strasznie „silnych” alkoholach. Dodanie coli i inne eksperyment wchodzą w grę, ale najbardziej liczy się smak samego trunku 🙂

    • Tomasz Miler pisze:

      Polecam poczytać trochę mojego bloga przed podjęciem decyzji. JD i JW to zupełnie różne kategorie trunków.

    • zukowik pisze:

      Proponuje z spritem i do tego plasterek umytej limonki ze skórą – rewelacja:)a tak na marginesie to śmiać mi się chce jak ktoś twierdzi że to profanacja tego zacnego trunku. To ja kupuje ja płaca i piję jak mi smakuje i jak mam ochotę. Nie rozumiem za bardzo czemu ludzie mają z tym jakiś problem. Nie wiem czy się dowartościowują faktem picia czystej whisky czy też leczą kompleksy… Pozdrawiam

      • zukowik pisze:

        Oczywiście jak ktoś lubi niech tak pije. Ale niech nie odbiera mozliwosci i przyjemnosci picia whisky z „wariacjami” innym

  39. Karol pisze:

    Ponawiam moje pytanie 🙂

  40. Degustator pisze:

    Ballantines w połączeniu z Pepsi ( wolę Pepsi ) jest zbyt drewniany w smaku, Grants jest mocno owocowy ale lepszy, Johny Walker smakuje trochę jak syrop. Bells jest delikatny i mocno słowdowy do Coli/Pepsi dobry, black & white najmniej mi przypominał whysky.

  41. PP pan dziobak pisze:

    Trzeba być idiotą komplętnym żeby pić whisy z cola no chyba ze sie je kupuje za 50 zł to można bo to taneta

  42. Matt pisze:

    Wode dodaje sie w zaleznosci skad jest whisky zeby zmiejszyc jej koncentracje alkoholu – wiec zeby wyczuc wiecej barw.
    I nie tylko blended. Mialem okazje spedzic dosyc sporo czasu z Richardem „the nose” Pattersonem – glownym blenderem Whyte&Mackay ktory jest uznawany za duzy autorytet w swiecie tego trunku.
    Cash strength, czyli jak Pan to nazywa „moca beczkowa” tak jak ktos wspomnial wczesniej ‚zabija’ niektore smaki znieczulajac drogi oddechowe.
    Ostatnio mialem przyjemnosc pic Glenmorangie Pride 1981 w jednym z Londynskich hoteli i wlasnie porownywac smak schodzac z 56.7% ABV do 35% i jesli bedziesz mial okazje – polecam. Przyjemna podroz 🙂

  43. RoaCh pisze:

    Ja nawet taniego Blenda z Biedronki pije czystego

  44. KK pisze:

    O to mniej wiecej chodzi, duza czesc szkockich blended jest robiona wlasnie pod koktajle, maja zbyt wyrazny i bezposredni smak do picia solo i bardzo pasuja do Coli itd. Glupio by bylo wypic Te Bheag (mistrzostwo blended) z czymkolwiek, ale Bell’s jak najbardziej:) Pozdrowienia ze Szkocji

  45. Asam pisze:

    „Nie możemy dać zamknąć się w ramy sztucznych reguł.” – a to ciekawe stwierdzenie, kiedy poniżej pisze Pan: „Podawanie i picie whisky rządzi się wieloma skomplikowanymi regułami. Istnieje jednak kilka absolutnie kluczowych zasad, których poznanie gwarantuje swobodne poruszanie się po świecie whisk(e)y.” – to jednak należy trzymać się reguł, czy nie?

  46. necroanimal penetrator pisze:

    No super. Strasznie podoba mi się Pana podejście do wszystkiego. Bez wydumanego snobizmu. Kwestia smaku to kwestia indywidualna i nie można komuś mówić, ze coś jest z definicji dobre lub niesmaczne. Smaczne jest to, co komuś smakuje i tyle. rarytasem jest grasica i ja tego do ust nie włożę, nikt mi nie wmówi i wole smażone na patelni ziemniaki, z porem i curry…a nawet same z solą. To dla mnie rarytas. Pan jak widać opisuje smak, a nie wmawia na siłę, ze coś jest dobre, bo…tak jest:) Super. Tutaj też dobrze wytłumaczone, że tutaj nie chodzi o jakiś dziwne zasady, ze nie wolno i już, ale o to, ze szkoda po prostu.

  47. yamata pisze:

    Mam pytanie za 100 punktów. Cola…
    Ale jaka? Może być Pepsi? 😉 Może być „Zero” czy koniecznie z cukrem, a nie z aspartamem? 😉
    Głupie to jak tapeta w motylki i jaja sobie robię, bo nawet najgorszego sikacza wolę pić bez domieszek. To jak piwo z „soczkiem”. Wersja dla panienek. Głównie po to, by były łatwiejsze i mogły wypić coś, czego w gruncie rzeczy szczerze nienawidzą. Po co w ogóle kupować whisky, która jest bimbrem/wódką smakową i zabijać jej smak, choćby najgorszy, przy pomocy chemicznego syfu jakim jest Cola? Równie dobrze można doprawić wódkę karmelem, a jeszcze lepiej cytryną, czy choćby pieprzem, efekt znacznie lepszy…

    Zaczynacie dyskutować tu trochę jak audiofile o podstawkach pod kable. Wszyscy wiedzą że nic nie robią i jest to fizycznie niemożliwe, ale jak ktoś ma nadmiar pieniędzy… 😉
    Podobnie z whisky. Różnice są i to duże. Ale jak je rozeznać utopiwszy w Coca-Coli, to chyba nawet autor tego bloga nie wymyśli… 😉

    Dlatego trzymajmy się konkretów i whisky z colą traktujmy jak zmieszanie wódki z gównem, albo pastą do butów.
    Ale nie jako alternatywę! Czemu to ma służyć???

    Z ciekawości dolałem coli do wynalazku z Lidla (Queen Margot 12 years old 😉 ) I w ogóle tego połączenia nie trawię!
    Wolałbym się napić bejcy do drewna czy czystego spirytusu, niż marnować taką, nawet nędzną whiskey na drinka z colą… Ale jak kto woli. Widzę że Miler bynajmniej jakimś skrajnym purystą nie jest… 😉
    Pozdrawiam.

    • Slavi pisze:

      Skoro uważasz, że nie ma różnicy co z czym się pije propuję żebyś porównał w teorii takiego samego drinka JD z Coca-Colą i Jim Beam White z Pepsi. Jeśli pozostał Ci choć jeden kubek smakowy powinieneś czuć róźnicę. Co bardziej komu smakuje to rzecz gustu ale jak zamówiłem w lokalu to pierwsze a otrzymałem drugie to tak jak stałe postawilem szkło na barze i opusciłem progi tego profanatorskiego lokalu. Doda iż był to podobno jeden z najlepszych klubów w Poznaniu – Pacha. Wstyd i hańba….

  48. janusz pisze:

    ja pije z cebulą fioletową i mam język fioletowy i żona mówi znowu używałeś kalki 🙂

  49. smakosz pisze:

    lubię whiski z colą…pewnego dnia żona zrobiła mi właśnie szklaneczkę z colą..troche dziwny smak mówię.po chwili żona powiedziała że się pomyliła i wlała mi do mojej whiski sok malinowy który był w butelce po coli.cóż miałem zrobić????? WYPIŁEM.nie zaszkodziło mi…

  50. Mariash pisze:

    Poczytałem z zainteresowaniem,dużo się dowiedziałem,ale jednego nie rozumiem:w komentarzach wielu z komentujących pisze się o pijących whisky & cola jako o wieśniakach,a nawet spotkałem się z określeniem”idiota”.
    I w takich momentach mną potężnie telepało,bo niby co? Jestem głupim nieokrzesańcem,bo wzięcie do ust czystej whisky jest dla mnie doświadczeniem nieprzyjemnym,a skosztowanie „zhańbionej colą” sprawia mi przyjemność?! No wolne żarty! Jaki ja mam wpływ na to,co mówi mi mój mózg skomunikowany z kubkami smakowymi? No pytam się,szanowni „koneserzy”? Mam sobie wytłumaczyć,że skoro coś zostało przez „smakoszy” zadekretowane jako „kanoniczne,nienaruszalne i smaczne”,to natychmiast „ma mi zacząć smakować”? Toż to piramidalna bzdura! Albo coś sprawia przyjemność,albo nie i dotyczy to każdej kategorii naszego życia,przy czym nikt nie ma prawa wartościować odruchów elementarnych,takich jak smak.Przecież per analogiam można by zacząć twierdzić,że jak ktoś znajduje upodobanie np. w schabie ze śliwkami,to jest to wybitny znawca z metropolii,a jak komuś odpowiada ratatouille,to jest to głupi wsiur.A niby czemu? Biorę coś z otwartym podejściem pierwszy raz do ust i bez udziału mej dobrej czy złej woli WIEM,czy mi to smakuje,czy nie.Świadomy intelekt i „światowe wyrobienie” nie mają tu nic do powiedzenia,no chyba,że jest się durnym snobem,który musi mieć powiedziane co lubi i czym wypada się zachwycić.
    Jak dla mnie proste i nie zamierzam zmieniać zdania,a jak ktoś uważa,że idiota ze mnie,to trudno.

    • 22e3f pisze:

      To w takim razie lepiej będzie jak sie napijesz samej coli niz whisky z cola.

      • Mariash pisze:

        Nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem,prawda?
        No to dopowiadam na być może zrozumiałym dla Ciebie poziomie-jak pastuch krowie na granicy:
        -whisky wymieszana z Colą mi SMAKUJE. Nie nazywam tego”piciem whisky”,ale „piciem napoju na bazie whisky i coli”.I guzik komu do tego!
        -Sama Cola-nie smakuje mi
        -Sama whisky-nie zawsze:muszę mieć nastrój i chęć,a poza tym picie jej jest CZYMŚ INNYM niż picie tego drinka.
        Poniał?

    • bartek pisze:

      Pełna zgoda i ja dokładnie tak to odbieram. Podobnie jak Tobie i mi smakuje z Colą. I tyle w temacie.

  51. Grania czas pisze:

    Witam! Świetny blog. Ja lubię burbony, czasem same, czasem z lodem, w wersji Old Fashioned i sokami – świeża pomarańcza, lub jabłko. Polecam! Natomiast single malty – nie smakują mi i wiem, że nie ma co się przejmować. Mam jeszcze butelkę Glenngoine 12y i sobie pijam po troszku od czasu do czasu, męcząc się przy tym okrutnie. Ten artykuł o mieszaniu pokazuje jednak że ważne jest nade wszystko by się dobrze bawić! A moje Glenngoine będę spijać nadal w mękach lub może zrobię w wersji old Fashioned, kto wie? Pozdrawiam

  52. Jędrula pisze:

    Mieszanie whisky z napojami jest policzkiem dla wielu pokoleń gorzelników, którzy setki lat doskonalili procesy produkcji, by miała taki a nie inny smak, zapach i barwę. Rzecz ma się podobnie także w przypadku innych szlachetnych alkoholi, mam na myśli wino czy koniak. Jaki jest sens picia alkoholu, którego smak komuś się nie podoba? Mieszanie z colą nie jest poprawianiem smaku whisky, tylko alkoholową modyfikacją coli. Whisky bez dodatków, na lodzie lub z wodą. Irlandczycy dolewają nawet kranówki. Chodzi o osłabienie mocy trunku przy jednoczesnym zachowaniu smaku. Ja osobiście niczym nie rozcieńczam, przeszkadza mi nawet woda z roztopionego lodu. Sláinte!

    • Mariash pisze:

      Ot-powiedział co wiedział: „policzek”,”profanacja”…
      No strach się bać!
      To ja wobec tego spytam:jeżeli ktoś-tak jak ja-odczuwa najzwyklejszą,elementarną przyjemność czując w ustach smak whisky wymieszanej z colą,to co ma zrobić? Ze wstydu wyrwać sobie prostacki ozór,którego kubki wysyłają do mózgu świętokradczy sygnał „o-smaczne”,zamiast wykręcić się z obrzydzenia i zgrozy? Kto twierdzi,że pije whisky z colą,bo chce poprawić jej smak,jak to sugeruje „ekspert”?! No kto? Odpowiem-nikt i ani nam,profanom to w głowie. TAK,to JEST alkoholowa modyfikacja coli,dzięki któremu uzyskiwany jest określony,specyficzny smak.który co niektórym odpowiada,a nawet sprawia przyjemność. I CO Z TEGO? Nie będę sobie otwierał żył z tego powodu,że coś mi smakuje (lub nie),bo to moje indywidualne odczucie,ani lepsze,ani gorsze od cudzych! Po prostu-inne i mam do niego prawo,zwłaszcza,że jak mnie najdzie,to sączę sobie Cardhu w postaci kanonicznej i WIEM,na czym polega różnica.
      Tak,że może nie nadymajcie się,o znawcy i koneserzy i zwyczajnie dajcie nam się napić tego,co jest smaczne! Zapewniam,że nie uzurpujemy sobie prawa do „poprawiania”whisky colą,a jedynie chcemy sobie zrobić przyjemność i guzik komu do tego!

  53. MK pisze:

    Słowem wstępu…praktycznie nie zdarza mi się wypowiadać na tego typu forach ale z uwagi, że temat ciekawy…
    Whiskey czy whisky pijam regularnie, ale tylko z Cola, bo sama mi raczej nie smakuje, owszem czasem kosztuje jej saute dla sprawdzenia smaku…ale niestety wracam do coli. Jako ze mam spory zbiór to chciałem zobaczyć czy jestem w stanie wyczuć te opisywane aromaty dębu, czekolady etc. Okazało się, że coś tam wyczuwam tylko pytanie czy nie jest to może autosugestia czytającego opis danego trunku. Teraz pewnie ktoś powie, ze trzeba lepsza whiskey kupić żeby poczuć opisywane smaki. Odeprę ten argument, bo o ile na codzień pijam Jim Beama, to mam w swojej kolekcji sporo rożnych butelek, takich za 100zl i za trochę więcej, nawet Dalmore z 1980 najlepiej smakuje mi z Cola – choć mam go raczej dla celów kolekcjonerskich. Jako ze zbieram ostatnio alkohol datowany na 1980 i tu odrobina prywaty jeżeli ktoś ma na sprzedaż coś z tego rocznika (nie musi być whiskey) proszę pisać. Konkluzja moja taka, co jest złego w picu z cola nawet trunku za 10k…ważne żeby pijący był zadowolony…a w świecie profesjonalistów i tak każde odstępstwo jest świętokradztwem.

  54. Adam pisze:

    Witam, wspaniałe wpisy… oczywiście większość…
    zdarzyło mi się rzadko wypić coś szlachetniejszego i zawsze bez dodatków za to w dobrym towarzystwie. nazw dzisiaj nie pomnę… i myślę że tak ma większość Kowalskich w kraju, natomiast zawsze bez czytania o trunku można było sporo powiedzieć, w tym czasie oczywiście… dlatego też zazdroszczę troszeczkę Panu i tym wszystkim którzy w temacie whisky czują się mocno, bo to trochę jak z dobrą muzyką – warto o tym mówić
    moja znajomość właściwie ogranicza się do rozpoznawania trunku po typie zatyczki butelki, aczkolwiek również chciałem się podzielić pewnym spostrzeżeniem, otóż sprawdziłem to kiedyś wielokrotnie na piwie ale nie będę się wdawał w szczegóły… „Jakkolwiek uważam, że każdy przypadek wysublimowanych smaków w trakcie degustacji najbardziej uzależniony jest od nastawienia, chwili, towarzystwa, rozmów itd”.
    dla potwierdzenia przykład dzisiejszego wieczoru: nalałem odrobinę podłego Ballantinesa do szklanki po kilkakrotnym zmoczeniu ust dolałem koli z plasterkiem cytryny – smak równie parszywy – zasiadłem do komputera, po kilkunastu minutach przez przypadek trafiłem na Pańskiego bloga….
    po przeczytaniu wpisów sięgnąłem po zapomnianą szklaneczkę… wyobraźcie sobie że znalazłem tam naprawdę ciekawe nuty. Idę po drugą bo na razie straciłem pracę więc jestem skazany na trunki niskobudżetowe…..
    pozdrawiam AG

  55. tufta pisze:

    Pijam tylko z colą. Miodzio,mniam

  56. agusia pisze:

    czy ktoś pił sasa comfort czy coś takiego niech mi odpowie jak to dokładnie się nazywa piłam w niemczech i nie wiem jak dokładnie sie pisze

  57. szaba pisze:

    „Bo do whisky trzeba dojrzeć” – taka stara prawda powtarzana od kilku pokoleń. Mieszanie jej z czymkolwiek to zniszczenie jej smaku i wieloletniej tradycji. Najlepiej smakuje bez niczego w temperaturze pokojowej. I jeżeli w takim stanie Ci nie smakuje, to oznacza to, że albo jeszcze nie dorosłeś do tego alkoholu, albo jest to daremna whisky.
    Pozdrawiam wszystkich wielbicieli tego szlachetnego trunku

    • MoneyMaker pisze:

      szaba umieram ze śmiechu czytając to co piszesz, jeśli chodzi o alkohol ludzie dzielą się na dwie grupy. Osoby, które wykorzystują go tylko w celu zabawy, patrz odurzenia się, oraz koneserów. Mówienie, że whisky nie jest dla kogoś oraz do niego nie dojrzał bo nie pije go na czysto jest totalnym absurdem. Ja osobiście mieszam Daniels’a miodowego oraz Single Barrela z spirtem i jest mi z tym dobrze bo A. stać mnie na to B. szczyny pokroju Red Labela od JW, które są niby „przeznaczone” do drinków psują nawet smak sprita za 3 zł.

  58. Andrzej pisze:

    Single malt whisky wymieszane z colą.
    Wtedy następuje reakcja podobna do tej, gdy krowa nasra do studni.
    Ani dobrej wody ani gówna (nawozu) z takiej mieszanki nie będzie.

  59. Lukasz pisze:

    a ja jak już nie mogę saute to piję ze spritem. polecam.

  60. Robert pisze:

    Pijałem whisky z colą i z lodem, a także samą, ale najlepiej mogę wyczuć smak i aromat rozcieńczoną wodą. Whisky i woda w temperaturze pokojowej w proporcji ok 50/50. Dokładnie można wyczuć smak i aromat nie narażając przy tym kubków smakowych na wysoki 40% lub więcej alkohol.

  61. whiskyman pisze:

    Whisky jak i każdy inny alkohol można pić z tym co się komu podoba i jak się komu podoba.
    Rosół tez można jeść czym się tylko chce. Kto komu zabroni? Łyżką, nożem, widelcem.
    Tylko po co?
    Kto się ośmiesza? Ten kto je rosół łyżką i udaje kogoś kto wie do czego służy łyżka udając znawce czy ten kto chwyta za widelec?

  62. bolek pisze:

    Chyba wypadało by powiedzieć, że picie whiskey and whisky z colą to nie jest picie whiskey, a picie drinka.
    Natomiast whiskey pije się z dodatkiem WODY niegazowanej, nisko zmineralizowanej.

  63. Cyp pisze:

    Picia whisky tak paskudnej że „trzeba” ją pić z kolą można porostu odmówić.
    A whisky czy też inny destylat z colą pije się tylko w jednym celu.

  64. Pilot pisze:

    Z colą bym nie ruszył, po prostu nie lubię coli w żadnym alkoholu, natomiast whisky posmakowała mi z sokiem ananasowym. Ot, swego czasu chciałem potestować whisky z różnymi napojami dostępnymi w domu i tylko z sokiem ananasowym smak whisky się super skomponował. Mi i żonce smakowało. poza tym jednym przypadkiem piję bez dodatków.

  65. Wojtek pisze:

    Napić się dobrego sigle malt to tak jak picie dobrej herbaty z cukrem.

  66. "Profanacja" pisze:

    Lemmy pije (z colom) i nie żyje, bo profanacja jest surowo karana… a tak na poważnie to względem tego iż o gustach się nie dyskutuje to moim zdaniem każdy powinien pić tak jak lubi

  67. Bohdan pisze:

    śladząc wpisy – zauważam, że dominuje tu PROCEDURA …zarówno procedurą jest tu picie whisky z colą, jak i
    nieskalanie singla czymkolwiek. i dobrze. Singla pijam z kilkoma kroplami wody najczęsciej, ale nie zawsze….
    Szanowni … a co z zabawą, kreatywnoscia … probowałem już whisky z sokiem pomidorowym, gruszkowym, kofolą ( czeska kola), dodaje whisky do befsztyka, zupy , sosów, i nietylko blendów. Jasne w sytuacji oficjalno-garniturowej zachowam ” whisky formal”. przecie w zabawie chodzi o doswiadczanie w nieskonczonosć … co tam komu w bebechach gra.

  68. cempes pisze:

    Piję wódkę z colą, whisky średnio mi do tego pasuje, ale to wszystko kwestia dopasowania co kto lubi, co nie? Podstawą jest odpowiedniej jakości wódka i tyle – np. Pure Vodka, czyli coś delikatnego o przyjemnym zapachu. Można i napić się tak whiskacza, ale wolę nieco inne wydanie, a wy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top