Balvenie Cask Strength – przegląd ciekawych beczek znanej destylarni

Wziąłem udział w degustacji organizowanej przez markę Balvenie. W grupie około 30 sympatycznych blogerów, kolekcjonerów i miłośników marki mieliśmy okazję degustować selekcję kilku beczek Balvenie Cask Strength, czyli rozlanych tak jak tygryski lubią najbardziej 🙂

Prosto z destylarni Balvenie degustację online poprowadziła Gemma Paterson, która jest Global Brand Ambasadorem marki i możecie śledzić ją na IG jako @balveniegem 😀 Oto jak wyglądała degustacja w czasach covid19 😀

Kontekst degustacji i informacje o Balvenie

Oczywiście najbardziej znaną whisky z destylarni Balvenie jest wprowadzona w 1993 roku Double Wood 12 yo. Co ciekawe, The Balvenie przypisuje sobie pionierskie zasługi we wprowadzeniu finiszowania whisky do branży. Przypisywanie sobie tych samych zasług można także znaleźć w narracjach destylarni Glenmorangie i Auchroisk. Pięknie obrazuje to znaną zasadę o tym, że „sukces ma wielu ojców” 😀

Poniższy line-up degustacyjny jest ciekawy ponieważ Balvenie w CSie to nie jest codzienność, destylarnia ukochała sobie moc 47,8% i w niej właśnie rozlewa edycje „single barrel”.

Mało tego, niezależnym dystrybutorom Balvenie sprzedawana jest wyłącznie jako wersja „teaspooned”, czyli z dodatkiem innego malta (najczęściej Glenfiddich), co w takim wydaniu czyni ją nie single maltem, a blended maltem, który nie może nazywać się The Balvenie. Z tej przyczyny, o Balvenie rozlewanych w mocy beczki nie wiadomo aż tak wiele jak o destylarniach, które w niezależnym bottlingu występują powszechnie. Poniżej moje notki smakowe z punktacją, a później podsumowanie.

Balvenie Cask Strength

Balvenie Cask Strength 15 yo Bourbon Cask 59,2%

Nos: sł0dowa, słodka, miodowa, deserowa, herbatniki maślane przechodzą w ciasto drożdżowe i odrobinkę botaniczności (ostatni jara mnie słowo „botanikalia”), którą nazywam właśnie tak ponieważ nie mogę się zdecydować czy to aromaty warzywne czy owocowe.

Smak: słodka, czekoladowa, z potężnym smakiem niesionym wysoką mocą, której nikt nawet nie próbował ukryć. Umiarkowanie złożona, ale trwająca i ładnie zbalansowana. W całym tym uwielbieniu CSu, to dla mnie jednak odrobinę za mocna. Wypiłbym ją jeszcze z wodą gdyby nie to, że sampel ma tylko 20 ml i więcej nie mam 😛

Ocena: 85/100

Balvenie Cask Strength 15 yo Sherry Butt 61,9%

Nos: lubię to! Kiedy słuchałem Gemmy usłyszałem „sherry bomb for sure” i przyznaję to, pomyślałem sobie sceptyczne: „Tak, tak zawsze jest sherry bomb”… ALE JEST! Kremowa, maślana, sherrowa. Suszone owoce, deserowość. Niezbyt złożona (w końcu młoda), ale bardzo miła. Słodka, ale nie przesadnie. Z odrobiną pogaszonych zapałek na końcu.

Smak: lekko wytrawna, mocna herbata, suszone owoce, potężna w smaku, trwająca, wręcz odrobinę melasowa i z bardzo przyjemnymi kakaowymi akcentami na końcu. Fajna łycha. Czuć prąd, ale da się to przeżyć w zamian za dużą ilość gorzkiej czekolady w finiszu.

Total: 87/100

Balvenie Cask Strength 14 yo The Weak of Peat 43,8%

Nos: wyraźnie dymna. Gorycz, ziemistość i taki wilgotny dym z odrobiną ziemistości i błota. Ja wiem jak to brzmi… ale każdy kto „pija dym” mnie zrozumie 😉 Zgadzam się z oficjalną narracją, że to inna dymność niż medyczne klimaty z Islay. Wszystko podszyte odrobiną słodyczy.

Smak: przede wszystkim słodka i to słodsza niż na nosie. Równocześnie dymna, trochę wodnista, ale to pewnie efekt towarzystwa poprzednich whisky w mocy około 60%. Trwająca, czekoladowa gorycz i wysoka pijalność. Podoba mi się koncepcja łączenia dymności z taką łatwą „cukrową” słodyczą. Dobra whisky dla osób, które w dymie dopiero się rozkręcają. Ładnie i długo leży na języku prezentując trwający, łatwy w obejściu finisz.

Total: 83/100

Balvenie Cask Strength Peated Malt 14 yo Bourbon Cask 57,5%

Nos: trochę mało. Słodycz, kakao, czekolada z odrobiną lekkiej dymności miło pomieszanej ze słodyczą.

Smak: pieprzna i dymna. Alkohol niesie smak, w którym słodycz również miesza się z dymnością z tą tylko różnicą, że odwrotnie niż w aromacie pierwsze skrzypce gra tu dymność i pieprzność. Finisz to najlepsza część przygody z tą whisky. Na końcu przyjemnie czkoladowo i słodko w trwającym finiszu.

Total: 83/100

Balvenie Cask Strength Peated 18 yo Sherry Butt 61,1%

Nos: deserowo-dymny; Obok oczywistej torfowości przebijają się aromaty kremowe i kompotowe. Przyjemna rzecz.

Smak: pełna, pieprzna, słodka, trwająca, lekko dymna na końcu. Dobrze ukryty alkohol i ładnie połączona słodycz z dymem co zawsze jest w cenie. Bez wątpienia najlepsza z powyższych.

Total: 88/100

Podsumowanie

Balvenie Cask Strength

 

1. Single cask – musi być selekcja

Powyższy line up uważam za bardzo interesujący. Wybrane beczki doskonale ukazują „składowe” profilu smakowego The Balvenie.

  • była słodka jak i dymna Balvenie w CSie z beczki po bourbonie
  • była słodka jak i dymna Balvenie w CSie z beczki po sherry
  • i była też wykastrowana Balvenie z beczek po bourbonie.

Po punktach widać, że whisky te dobrano jako „ukazujące charakterystyczne cechy”, a nie „powalające”. Dla jasności dodam, że nie mam z tym problemu. Natomiast chętnie napiłbym się tych samych whisky np. za kolejne 15 lat (w beczce 😉 ).

No dobra, być może te lekko cierpkie słowa musiałbym połknąć w odniesieniu do dwóch szerówek, bo te akurat całkiem mi podeszły. Po prostu nie wszystko złoto co ma napis „cask strength”. Rynkowa whisky butelkowana w CSie, która często nieźle się ceni, wymaga dobrej selekcji.

2. Dym ze Speyside

Na pewno ciekawym tematem jest dymność w whisky ze Speyside. Whisky z tego regionu zwykle ma zupełnie inny charakter. Nie jest też żadną tajemnicą, żę więcej destylarni ze Speyside decyduje się na rozlew whisky dymnej. W końcu dymna Glenfiddich czy BenRiach to żadna nowość. Miło jest jednak opuścić na chwilę apteki, szpitale i wędzarnie z Islay, aby zobaczyć jak dym łączy się ze słodkimi ciasteczkami. Podobało mi się to.

3. Sherry to sherry <3

Tego punktu nie trzeba rozwijać 😛

Podziękowania

Muszę przyznać, że zaskoczył mnie ten event. Podchodziłem do niego z lekkim sceptycyzmem z uwagi na formułę online. Niepotrzebnie, bo było naprawdę miło. Kuba Magnuszewski, czyli polski brand ambasador Glenfiddich i pozostałych marek William Grant & Sons (Balvenie, Monkey Shoulder i Grant’s), profesjonalnie poprowadził degustację ładną angielszczyzną. Z kolei Gemma była bardzo przyjazna i potrafiła szybko przełamać lody międzykulturowe używając uśmiechu i ciekawych anegdot okraszonych szkockim akcentem 🙂 Ze strony audytorium padło sporo pytań pisemnie i ustnie, z których można było wywnioskować że dużo uczestników zna się na rzeczy co oczywiście cieszy, bo pokazuje na świecie, że blogosferę whisky mamy w Polsce na poziomie. Mieliśmy też okazję obejrzeć imponujące okazy butelek The Balvenie prezentowane przez Adama z grupy Balvenie Fan Club Poland, która zrzesza miłośników marki. Być może zechcecie do niej dołączyć klikając tutaj.

Ogólnie było miło i dzięki wszystkim za dobry czas! Do następnego!

 

 



Kieliszki do degustacji whisky



Nowy rozlew wódki Miler Spirits

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

« »
Scroll to top
 

NEWSLETTER

Bądź na bieżąco z nowymi
publikacjami na blogu
i otrzymaj za darmo e-book:
"JAK PIĆ WHISKY?"