Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Pastis

Jakiś czas temu pisałem o włoskiej grappie, a tym razem zabieram was do Francji. Nie mogę już znieść tej wszechogarniającej szarości więc chcę wprowadzić wszystkich czytelników w nieco cieplejszą atmosferę. Natchnijmy się zatem odrobiną gorącej energii, płynącej z jednego z najsławniejszych napojów typu apéritif na świecie. Panie i Panowie, bohaterem tego wpisu jest pastis – anyżowy likier, zwany także ‘Mlekiem Prowansji’, którego ojczyzna to południowo-wschodnia Francja, a piękna Marsylia to miejsce, w którym jego popularność sięga zenitu. Zapierające dech w piersiach krajobrazy, temperamentny naród oraz smak anyżu, należący do przyjemności, które trzeba oswoić zanim będzie można swobodnie z nimi obcować. O tym opowiem Wam w tym tygodniu.

Lubię pastis! A jaka to marka? Nie pamiętam 🙂
Fot. OYE Studio

Wszystko przez absynt
Niewiele osób wie, że pastis zyskał na popularności dzięki absyntowi. Precyzując, chodziło o złą sławę tego ostatniego, która doprowadziła do zakazu jego produkcji z uwagi na rzekome właściwości halucynogenne. Nagłe zniknięcie z rynku trunku, który był niezwykle ważnym elementem kultury, doprowadziło do powstania nowej niszy. W tym czasie Jules Pernod, który miał destylarnię absyntu w Monfavet niedaleko Avignon, a także wielu innych producentów absyntu, postanowiło wypełnić tę niszę napojem alkoholowym na bazie anyżu, ale bez dodatku piołunu (rośliny, której przypisywano halucynogenne właściwości absyntu). Do tego celu wykorzystano znany już wcześniej pastis, który okazał się strzałem w dziesiątkę i uzyskał światową popularność jako apéritif, ratując tym samym wielu ówczesnych producentów alkoholi przed bankructwem.

Lubisz czarne Haribo®?
Jeśli czytasz ten artykuł i nie wiesz jak smakuje anyż, mam dobrą wiadomość gdyż niemal każdy ma z nim doświadczenia z dzieciństwa. Najłatwiej utożsamić go z czarnym Haribo lub popularnymi w Holandii cukierkami Salmiakki. To bardzo silny, słodki i wyjątkowo specyficzny smak, który jest niezwykle polaryzujący – jedni go kochają, inni nienawidzą. Ja należę do tych pierwszych i z przyjemnością degustuje wszystkie trunki z basenu morza śródziemnego, które oparły swój smak na anyżu. Oprócz pastisu należą do nich: grecka wódka ouzo, turecka raki oraz włoska sambuca.

Podawanie i efekt Ouzo
Tradycyjnie pastis podaje się przed obiadem jako apéritif, czyli trunek mający na celu zaostrzyć apetyt. Najpopularniejsza metoda podania polega na wymieszaniu pastisu z zimną wodą w stosunku około 5:1. Pastis łatwo rozpoznać ponieważ zmienia kolor kiedy dodamy do niego wody. Jego bursztynowa barwa natychmiast zmienia się w mlecznobiałą po zmieszaniu z wodą. Wszystko to wina związku chemicznego o nazwie anetol, który z łatwością rozpuszcza się w alkoholu, ale nie w wodzie. Po zmieszaniu pastisu z wodą, anetol wytrąca się zmieniając barwę trunku w szklance. Efekt zmiany koloru wziął swoją nazwę od popularnej w Grecji wódki ouzo, jednak dotyczy on wszystkich alkoholi zawierających anetol.

Wypij przed obiadem
Nasze narodowe zwyczaje alkoholowe cechują tendencje „maksymalistyczne”. Istnieje jednak możliwość zmniejszenia nacisku na objętość spożytego alkoholu i poddania się próbie poszukania jego bardziej finezyjnej strony. Koncepcja aperitif naprawdę działa i jeśli spróbujecie pastisu przed weekendowym posiłkiem, podwojona radość z nadciągającego jedzenia jest gwarantowana!

 

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

4 Responses to Pastis

  1. Przemek Bociąga pisze:

    Mógłbyś napisać więcej o rzekomości halucynogennego działania dawnego, piołunowego absyntu? "Rzekomo", to znaczy, że nie ma nań dowodów? Ciekawi mnie to. "Absinth is an aphrodisiac of the soul"

  2. Tomasz Miler pisze:

    Przemek, nie mogę napisać, bo czytam http://www.smaknabyty.pl o butach więc tylko szybko Ci wkleję linka do OB gdzie znajdziesz info na ten temat:

    http://www.open-bar.pl/index.php/articles/index/id/54/menu_pos/191

  3. Anonymous pisze:

    Chwila chwila, czarne Haribo i Salmiakki mają smak lukrecji, nie anyżu! 🙂 Jeśli jesteśmy już w tych okolicach, to istnieje likier oparty n smak lukrecji, nazywa się LiquorIce – polecam jako ciekawostkę.

  4. Tomasz Miler pisze:

    Lukrecja i anyż to oczywiście dwie różne rośliny. Szczerze mówiąc nie umiem się kompetentnie wypowiedzieć na temat różnic sensorycznych pomiędzy nimi ponieważ znam je tylko za pośrednictwem alkoholi i słodyczy – w formie przetworzonej. Myślę jednak, że nawet dla świadomego konsumenta, można swobodnie zastosować uproszenie, że oba smaki są zbliżone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top