Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #128: Glenlivet 12 yo

Glenlivet to jedna z najpopularniejszych marek single malt whisky na świecie i drugi najsławniejszy przedstawiciel regionu Speyside zaraz po Glenfiddich. Na etykiecie widnieje dumny napis The single malt that started it all.

Glenlivet to whisky, która wprawdzie pojawiła się już na MilerPije, ale do dzisiaj brakowało notki o jej podstawowej wersji 12yo, którą bez wątpienia należy dołączyć do wpisu o single malt whisky dla początkujących. To niezwykle popularna na całym świecie podstawka i nie znam chyba żadnego miłośnika whisky słodowej, który jej nie pił. Dla fanów tej destylarni mam dobrą wiadomość ponieważ następne w kolejce stoją Glenlivet 15yo i 18yo.

Notka smakowa

Oko: złoty
Nos  – 21 –  waniliowy, kwiatowy, cukier puder, kaszka manna, wyjątkowo słodki, pachnie jak deser lodowy. Lotny. Muszę powiedzieć, że nos jak na whisky w tym przedziale cenowym jest naprawdę przyjemny.
Język – 19 – oleista, lekko pieprzna
Finisz – 18 – dębowo-czekoladowy, słodki, przyjemny przesycony pieprznością i na końcu gorzkawy.
Balans  – 18 – końcówka trochę go zaburza
Total
76/100 = warta poznania
ABV
40%
Cena
PLN 150

 

 

krest button

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

16 Responses to Alkohol wieczoru #128: Glenlivet 12 yo

  1. kwiat_1990 pisze:

    Sam dopiero raczkuję w świecie whisky, delektując się moim podstawowym Grantem, który to na samym początku obudził we mnie wspomnienie pierwszych w ogóle prób z typ rodzajem alkoholu – zwyczajnie bił mnie po nosie swoim zapachem, który można porównać do nadmiaru słodkich perfum na kobiecym ciele. Ale po kilku dniach coś się zmieniło. Kolejne podejścia, próby chłonięcia jego aromatu i rosnąca ciekawość światem whisky, który powoli odkrywam, sprawiają, że te perfumy zaczynają przeistaczać się w zupełnie coś innego – coś czego chce się kosztować.

    Naturalnie coraz większą uwagę skupiam na whisky single malt, którego prędzej czy później chciałbym spróbować, konfrontując jego moc smaków i zapachów z tym, czego doświadczyłem do tej pory. Swoją drogą, chciałbym zasygnalizować pewien problem linkami w zestawieniu single maltów, które obecnie prowadzi donikąd – klikając w poszczególne whisky, nie przenosi nas do notatki o danym single malcie, ale mówi, że link nie istnieje.

    • Krzysiek pisze:

      Ja na początku i w zasadzie nadal posiłkuję się Ralfym. Jak zaczynasz dopiero i szukasz podpowiedzi/opinii
      to tu masz kopalnię wiedzy http://www.youtube.com/user/ralfystuff facet dość miarodajnie, choć wiadomo, że na granicy subiektywności, opisał i ocenił praktycznie cały mainstream, zarówno blendy jak i malty.
      Mam nadzieję, że Tomasz się nie obrazi, że polecam, było nie było, konkurencję.:-)

  2. Resist pisze:

    The Glenlivet to pierwszy single malt, którego piłem i po zapoznaniu się już z wieloma innymi nadal będę go polecał. Zawsze mam go też dla gości, którzy nie znają smaków whisky single malt i po poczęstowaniu ich jakimś whisky z Islay czy innymi „peated”, a następnie Glenlivetem – mówią: Ooo, to jest dobre …

  3. Marcin pisze:

    A czy jest opcja żeby przetestować 16yo Glenlivet Nadurra CS?

  4. […] ten dąb nie można też traktować Glenlivet jako bezpośredniej kontynuacji (starszej wersji) Glenlivet 12 yo, którą ostatnio opisywałem. Balans  – 20 Total: 82/100 = warta poznania ABV: 40% […]

  5. […] łagodnie gasnący finisz. Krótko mówiąc najlepszy Glenlivet z trójki podstawek w porównaniu z 12 yo i 15 yo. Wiele osób dywaguje nad tym czy wiek whisky ma znaczenie. Tutaj ma. Balans  – 21  […]

  6. Krzysztof.Ż pisze:

    Wreszcie single malt. Koniaki i whiskey amerykańskie to trochę było nudne. Blog bardzo potrzebny, bez nadęcia w odróżnieniu od innych stron, czekam z niecierpliwością na Taliskera 10 (moim zdaniem jedna z najlepszych z podstawek). Pozdrawiam znad podsawki podstawek Glen Grants The Majors Reserve. Krzysztof.Ż

    • Krzysiek pisze:

      Talisker u mnie też jest w czołówce, tylko wybacz ale nie rozumiem Twojego zniecierpliwienia.
      Bo co, jak Tomasz wysoko oceni to rozumiem, będziesz miał potwierdzenie, ale jak oceni nisko, to Ci przestanie smakować??? To takie moje tropienie małych sprzeczności, broń Boże bez złośliwości oczywiście 🙂

    • piotrcz pisze:

      uuuu, nie zgadzam się, że wyprawa do Ameryki była nudna. Jak dla mnie jedne z ciekawszych wpisów. 🙂

  7. siwyx pisze:

    Przymierzam się do zakupu The Glenlivet ale nie wiem którą wybrać 12yo czy 15yo french oak, są w podobnej cenie 15yo jest nawet 4zł tańsza.

  8. TP pisze:

    Temat z 2013, ale spróbuję 🙂
    Jestem zupełnie nowy w świecie whisky, ale Glenlivet 12 mi zupełnie nie odpowiada. Ma świetny zapach, po którym oczekuje się miodu na języku, ma też wspaniały rozgrzewający finisz, ale pomiędzy zapachem a finiszem jest tylko smak oleju wymieszanego z olejem, który pozostaje nawet po finiszu. Uwielbiam Glenmorangie 10 za jej świeży smak, ma jednak małą wadę, brakuje jej finiszu takiego jak ma Glenlivet, a nawet odrobinę słodszego, czekoladowego.

    Czy ktoś, kto już spróbował tego i tamtego mógłby mnie naprowadzić na właściwy kurs przy wyborze kolejnej whisky na zimowe wieczory? Budżetu nie planuję zbyt dużego, najchętniej tak do 200 zł. W moim miasteczku dużego wyboru nie mam, ale internetem też nie pogardzę 🙂 Na półkach lokalnych marketów widziałem jeszcze Aberlour 12 i Glenfiddich 12….

  9. Łukasz pisze:

    Moje doznania węchowo-smakowe są zbieżne z notką. Ostatnio jednak mimowolnie dokonałem pewnego ciekawego odkrycia. Mianowicie pewnego piątkowego wieczoru zostawiłem w szklance nieco Glenliveta na noc (nie specjalnie) o czym zorientowałem się wynosząc rano naczynia postanowiłem „z szacunku do trunku” dopić ową zwietrzałą resztkę. I tu pojawił się szok, czekoladowo-drzewny smak przeszedł w orzech. Konkretnie coś na pograniczu orzechów laskowych i ziemnych. Przy najbliższej okazji będę musiał powtórzyć eksperyment tym razem w pełni świadomie i zweryfikować efekt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top