Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #32: Caol Ila 12 yo

Pierwszą whisky z Islay, którą omówimy w tym przeglądzie będzie Caol Ila [wymawiaj kalila]. Caol Ila (CI) należy do DIAGEO – koncernu, który znacie już z przeglądu blendów. Między innymi z tego powodu większość jej produkcji przeznaczona jest na blendy. Mimo to, wraz ze wzrostem popularności whisky torfowych, CI zyskuje sobie rzesze fanów i staje się coraz bardziej dostępną whisky. Zobaczcie jak nam było razem 🙂

Destylarnia Caol Ila powstała  w 1846 roku, a jej założycielem był Hector Henderson. W całej swojej historii destylarnia miała tylko dwie przerwy w działaniu. Pierwszy raz CI zawiesiła swoją działalność w latach 1943-1945 kiedy w obliczu wojny rząd brytyjski ograniczył dostawy jęczmienia na whisky. Druga przerwa nastąpiła w latach 1974-1976 kiedy CI została zburzona i wybudowana od nowa w tym samym miejscu. W swoim nowym obliczu Caol Ila ma 6 alembików (zamiast dwóch w pierwotnej wersji) co czyni ją największą destylarnią na Islay. Niestety nie mogłem zrobić zdjęć alembików ponieważ destylarnia się na to nie godzi ze względów bezpieczeństwa. Wiecie, opary etanolu w powietrzu i te strasznie iskrzące flesze z lamp błyskowych. W świetle faktu, że wszystkie alembiki były kiedyś ogrzewane żywym ogniem jest to dość niedorzeczne. Nic to!

Nazwa Caol Ila oznacza „Dźwięk Islay”. Jak wspomniałem we wstępnie, destylarnia należy do DIAGEO. Fakt, że CI jest destylarnią korporacyjną przekłada się na jej rzeczywistość w ten sposób, że jej posunięciom rynkowym nie zawsze przyświeca dobro whisky tej marki, ale dobro korporacji. Możliwe, że to właśnie dlatego w magazynach CI leżakuje głównie inna whisky z Islay, która należy do DIAGEO – Lagavulin. CI po destylacji wysyłana jest na główny ląd Szkocji, aby odbyć swoje leżakowanie. Prawdę mówiąc nie jestem tym zachwycony, a tutaj możecie przeczytać dlaczego. Nie powinien też nikogo zdziwić fakt, że Caol Ila (oraz Talisker – inna torfowa whisky DIAGEO z wyspy Skye) jest także głównym podejrzanym o obecność w niektórych rodzajach whisky Johnnie Walker (głównie Black Label i Green Label).

O ile zawsze powtarzam, że whisky torfowe nie są najlepszym wyborem dla osób początkujących (co wcale nie oznacza, że nie można zakochać się w nich od pierwszego wejrzenia), Caol Ila jest dobrą pozycją żeby zacząć. Profil jej dymności (spell-check chce mi zmienić na ‚intymności’ 🙂 jest umiarkowanie mocny co pozwala zobaczyć przez niego także inne aromaty nawet niewprawionym nosom i językom. Pamiętajmy, że whisky torfową nie rządzi zasada ‚im mocniej tym lepiej’. Producenci prześcigają się w podawaniu stężeń ppm związków fenolowych w swoich whisky, ale wąskim gardłem zawsze powinien być smak, a nie ‚parametry towarzyszące’. W tej chwili CI dostępna jest w wersjach 12 yo, 18 yo, CS (cask strength) oraz w dość szerokiej gamie niezależnych bottlingów (IB).

Notka smakowa

Typ alkoholu: single malt whisky
Wiek: 12 lat
Oko:

otwierając –> Ciemnobursztynowa butelka o ładnym kształcie. Tutaj niestety po raz kolejny krajobraz psuje korporacyjność. Może i nigdy bym tego nie zauważył, ale wpadłem kiedyś na pomysł pogrupowania wszystkich swoich whisky regionami. Kiedy ustawiłem wyspy obok siebie, okazało się, że Caol Ila i Talisker, a w zasadzie także Lagavulin (który zmienia tylko kształt etykiety i dodaje embossing) mają tę samą butelkę. O ile sama butelka mi się podoba, sprawa IMO jest przykra bo prowadzi do unifikacji i zacierania charakteru odrębnych whisky. No bo skoro te 3 whisky mają tę samą butelkę, a Lagavulin leży już w magazynach Caol Ila, to jak tu nie myśleć, że coś jest nie w porządku.
po nalaniu –> złota
Nos:
oczywiście dymna i szpitalna, ale kiedy nos zaczyna się do tego przyzwyczajać, pojawiają się owoce cytrusowe. Na myśl przychodzą olejki eteryczne ze skórek pomarańczy, które niosą ze sobą nuty orzeźwienia. I to jest właśnie niesamowite w whisky torfowej.
Język:
Zaczyna się od….dymu, który jednak uderza z pełną mocą dopiero po chwili. Potem przez moment jesteśmy na plaży, na którą ocean wyrzucił mnóstwo wodorostów, a w powietrze czuć jod. Wszystkie te elementy współgrają z pieprznością CI, która przechodzi w powoli gasnący (biorąc pod uwagę dym to chyba naprawdę dobre słowo) dymny finisz.
ABV:
43%
Cena: ok. 140 PLN
 

krest button

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

30 Responses to Alkohol wieczoru #32: Caol Ila 12 yo

  1. ważycha pisze:

    Bardzo dobra notka! 🙂
    Ale temat z Lagavulinem trochę mnie zasmucił (w złą stonę to idzie w takim razie) 🙁 O ile kształt butelki – mogę ogarnąć – to miesce składowania…
    Pozdrawiam!

  2. Pawel pisze:

    Ciekawe jak zapatrywaliby się na robienie zdjęć w obudowie do zdjęć podwodnych :).

    Może warto nauczyć się też obsługiwać jakaś stara lustrzankę i używać jej bez lampy. Do takiego zenita np. chyba nie powinni mieć jakichkolwiek zastrzeżeń. A jakiś bardziej klasyczny model, to dopiero by było.

    • Tomasz Miler pisze:

      Spokojnie, jest wiele destylarni gdzie możesz robić tyle zdjęć ile chcesz. Np. Laprhroaig, o którym napiszę jutro, pozwala na robienie zdjęć alembików!

    • Przemek pisze:

      Jeśli chodzi o robienie zdjęć bez flesza, nowoczesne, ale bardzo drogie aparaty są do tego lepsze, niż wszystkie stare analogowe pudełka. Argument o iskrzeniu był prawomocny ostatnio zapewne przed drugą wojną światową, a gdybyś Tomku postanowił robić zdjęcia jak za czasów wojny secesyjnej albo wojny krymskiej, to byłby naprawdę na miejscu. No, do tweedu zresztą aparat z fleszem magnezjowym pasowałby w sam raz 🙂

  3. Matthias pisze:

    Witam:)
    Wciąż zastanawiam się jak alembiki podgrzewane są obecnie… w skromnej literaturze którą przestudiowałem do tej pory, nie ma o tym ani słowa… a przecież chodzi o małej wielkości baseny;)
    Pozdrawiam:)

  4. […] Wiek: 16 Oko:  otwierając –> Butelka, którą w zasadzie opisałem już przy okazji whisky Caol Ila. Jedyna różnica to obniżenie głównej etykiety, dodanie drugiej pionowej etykiety z informacją […]

  5. nemo pisze:

    Tomaszu! Typ alkoholu: blended whisky??? Testujesz czytelników czy uważnie czytają? 🙂 12 letnią lubię i kilka butelek już wysuszyłem ale szczególnie polecam spróbować Caol Ila Distillers Edition – dla mnie była ogromnym pozytywnym zaskoczeniem. Jak dotychczas to whisky o zdecydowanie najbogatszym smaku ze wszystkich produktów z Islay, które dane było mi próbować. Nie spodziewałem się po niej takiej koncentracji smaków, łagodności przy zachowaniu głębokiej torfowości i 43% mocy, wielkie, przyjemne odkrycie.

  6. nemo pisze:

    Bo w końcu ktoś ciekawie i sensownie pisze po polsku blog o whisky, a do tego bez naciąganych opisów doznań smakowych na pół strony, które czytelników tylko we frustracje wprowadzają, że oni nic tam takiego nie znajdują, a podobno powinno być. Z przyjemnością będę czytał, podpytywał i komentował na bieżąco pojawiające się posty. Na razie nadrabiam zaległości. Pozdrawiam Emil

  7. […] Post navigation ← Poprzedni Następny → […]

  8. neus pisze:

    Panie Tomaszu, wydaje mi się, aczkolwiek moge sie mylic, iz wymowa tegoz SM powinna raczej brzmiec : kul-ajla – http://www.dcs.ed.ac.uk/home/jhb/whisky/sounds/caol_ila.wav 🙂

    • Tomasz Miler pisze:

      Dzięki za tak wysoką czujność! Przestroga: Nie widzę powodów do traktowania tego źródła jako wiarygodne tylko dlatego, że jest anglojęzyczne. Anglicy sami nie mają pojęcia jak wymawiać wiele nazw wshiky. Byłem w destylarni Caol Ila i tam wszyscy nazywają ją właśnie tak jak ja wymawiam tę nazwę.

    • cyp pisze:

      Tylko że nazwy whisky zwyczajowo są galicyjskie, tak więc wymowa też jest inna, nie szkocka ani tym bardziej angielska.

  9. Nico pisze:

    Gratulacje za ten blog … Reszta po angielsku, sorry … czetam po polsku, ale z pisaniem to ciagle problem 🙂 I am French, living in Poland, and finally I have found an excellent blog, talking about whisky, and this in Poland, where, years ago, I couldn’t speak to anybody regarding my passion to whisky … 🙂 I discovered this blog, and it will become my guide to buy new whisky. So I have one question : which whisky would you recommend for a 1rst experience with peat/torfowa whisky ? There a good promotion with Caol Ila and Ardbeg at around 120 PLN … I have read that Caol Ila is maybe better to start, as it is more „medium”, less „extreme” that Ardbeg … What do you think ?
    My experience with Single Malt is of course Cardhu when I was a novice :-), and after Aberlour Double Wood, Knockendo, and now I have a bottle of Tobermory 10 years, Un-chillfiltered 46,3%. Very interesting whisky … Herbal smells, very good as „aperitif” with salmon …

    Thanks,

    And one again, very good blog … 🙂

    • Tomasz Miler pisze:

      As far as OB (original bottlings) go, Caol Ila is a more moderate way to start with peat. Although if you can get Ardbeg 10yo for PLN 120 it might be tempting as well. The peat explosion will be much more intense in that case.
      All in all, you have to try Lagavulin 16 yo too 🙂

    • Yakci Tam pisze:

      Bunahawen or bowmor for first expieriens with peat

  10. Iwo pisze:

    Taka drobnostka ale mnie ciekawi. Zawsze uważałem, że Coal Ila z gaelickiego to nie Dźwięk Islay ale Cieśnina Islay. Nazwa ta podobno odnosi się właśnie do lokalizacji destylarni nad cieśniną Sound of Islay pomiędzy tą właśnie wyspą a Jurą. 🙂

  11. wsgldmek pisze:

    „Caol” to po gaelicku zdecydowanie „cieśnina”, a nie dźwięk, można o tym przeczytać nawet w wiki na stronie o destylarni Caol Illa:
    „Caol Ila is derived from Gaelic Caol Ìle (pronounced [kʰɯlˠ̪ˈiːlə]) for „Sound of Islay” (lit. „Islay Strait”) in reference to the distillery’s location overlooking the strait between Islay and Jura.”

    Warto by to poprawić we wpisie.

    • Tomasz Miler pisze:

      Nie pamiętam skąd wziąłem ten fakt, ale na pewno było to źródło, które może konkurować z Wikipedią 😉

  12. dubey pisze:

    „Sound” to z angielskiego zarówno „dźwięk”, jak i „cieśnina”. W przypadku nazwy CI – oczywiście to drugie. Ktoś pytał o Suntory na Islay – owszem, są właściciem destylarni i tam. Której? Ano Bowmore…
    d

  13. Jasiu pisze:

    Nigdy nie zapomnę porannego zapachu , mojej kanapy (po rozlaniu wieczorem) tego zacnego trunku.
    Ideał. Mógłbym się w tym tarzać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top