Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

#320: Johnnie Walker Red Rye Finish

W ostatnim wpisie pisałem o whisky Ballantine’s Hard Fired jako przejawie eksperymentowania z beczkami i leżakowaniem. Wspominałem także, że podobne rzeczy dzieją się za wielką wodą ponieważ wykorzystanie beczek eksploruje także marka Jim Beam produkująca światowej sławy bourbon. Dzisiaj przyszedł czas na spotkanie z leżakowanym eksperymentem z koncernu DIAGEO, czyli „Jasiem Wędrowniczkiem” – whisky (mogę śmiało to napisać) legendarnej marki Johnnie Walker w niespotykanej dotychczas wersji Red Rye Finish.

W wyniku licznych eksperymentów marki Johnnie Walker skupionych wokół wpływu leżakowania na smak whisky, Jim Beveridge, Master Blender marki Johnnie Walker, zainicjował powstanie serii Blender’s Batch, która w latach 2016, 2017 i 2018 ma zaprezentować trzy wyjątkowe wypusty. Pierwszy z nich to właśnie Red Rye Finish, z którym spotkam się dzisiaj w moim kieliszku.

a

Co jest w butelce?

Fakt, który sprawia, że niemal przecieram oczy ze zdumienia to niezwykła otwartość koncernu DIAGEO na skład tego bottlingu. Producent po prostu podaje, że w skład blendu wchodzą whisky z trzech zbóż, z których część pochodzi z niedziałającej od 2010 roku destylarni whisky zbożowej Port Dundas oraz whisky słodowej z destylarni Cardhu, która oczywiście również należy do DIAGEO. Myślę, że w tej sytuacji mamy do czynienia z najtańszym z możliwych spotkań z whisky z nieistniejącej destylarni 😉

Destylaty wchodzące w skład Johnnie Walker Red Rye Finish leżakowane były w beczkach po bourbonie wypełnianych po raz pierwszy (first fill)! Trzeba podkreślić, że dla blendu to niezwykła rzadkość. Po okresie leżakowania w beczkach po bourbonie, JWRRF przenoszony jest na okres sześciu miesięcy do beczek po whisk(e)y żytniej o nieokreślonym pochodzeniu (prawdopodobnie również USA).

a2

Koncepcja na whisky

Inspiracja stojąca za tą whisky jest bardzo zaskakująca. Jim Beveridge, Master Blender marki, wypowiedział się o niej w ten sposób:

Johnnie Walker Blender’s Batch Red Rye Finish jest zainspirowany moją fascynacją whisk(e)y amerykańską, która ma swoje korzenie w czasie kiedy pracowałem z bourbonami i whisky żytnią ponad ćwierć wieku temu w Louisville w Kentucky.

Oznacza to, że mamy do czynienia z whisky szkocką, która jest inspirowana whisk(e)y amerykańską!

img_0348

Master Blender oznajmił, że Johnnie Walker Red Rye Finish to whisky lekka i łagodna co nawiązuje do whisk(e)y irlandzkiej, ale jednocześnie ma ona elementy whisky amerykańskiej. Przyznacie, że brzmi to bardzo … szkocko 😉 Co ciekawe, poinformowano także, że tworząc tę whisky myślano konkretnie o koktajlach. Beveridge powiedział:

To w jaki sposób będzie podawana ta whisky, w dużej mierze stoi za sposobem w jaki ją stworzyliśmy.

Koktajl, który rekomendowany jest jako najlepszy do podawania JWRRF to Rob Roy (szkocka, słodki wermut, bitter), który przez wyjątkowość smaku JWRFF podobno smakuje bardziej jak Manhattan (whiskey amerykańska, słodki wermut, bitter) co kierować ma w stronę konkluzji, że JWRRF to whisky szkocka o pewnych naleciałościach whisk(e)y amerykańskiej, które pozwalają nawet na zmianę smaku koktajlu. Można zatem pić swój ulubiony amerykański koktajl na bazie whisky szkockiej. Plan tego komunikatu jest ambitny ponieważ kampania marketingowa została wycelowana prosto w USA. Jeden z blenderów marki Johnnie Walker, Emma Walker (zbieżność nazwiska z marką przypadkowa) wybrała się do Nowego Yorku (nie zapomnijcie o sesji MilerSzyje.pl na Manhattanie) gdzie zaprezentowała JWRRF znanym miksologom, którzy zgodnie potwierdzili, że RobRoy na JWRRF smakuje im jak Manhattan zrobiony na whisk(e)y amerykańskiej. No nieźle…

Jaka jest przyszłość tej serii? 

a3

Dwa kolejne wypusty, które pojawią się po Red Rye to „Bourbon Cask and Rye Finish” oraz „Triple Grain American Oak”. Ta ostatnia podobno będzie składać się z jęczmienia, pszenicy i kukurydzy. Oczywiście kukurydzy na pewno nie będzie tyle co w whisky amerykańskiej, ale teraz przyznajcie się, kto z Was wiedział, że szkocka grain whisky używana do produkcji blendów może być także z kukurydzy?!? Red Rye to najtańszy z trzech planowanych wypustów i swoją ceną nawiązuje do tradycyjnego Red Label. Dwa następne wypusty mają być zbliżone cenowo to Black Label.

Co ja o tym myślę?

Przyszło nam pić w czasie kiedy whisky bije rekordy popularności. Oznacza to, że producenci robią jej coraz więcej i starają się zaskoczyć konsumentów swoją kreatywnością. Ponieważ prawo mocno ogranicza możliwości alteracji smaku whisky (przy zachowaniu nazwy whisky), logicznym kierunkiem jest manipulacja procesem produkcji. Johnnie Walker poszedł w tym wypadku dalej niż konkurencja i zaproponował nie tylko specyficzny sposób leżakowania, ale także specyficzny klucz doboru destylatów co bez wątpienia czyni go whisky interesującą. Nie ukrywam, że zastanawia mnie jaki jest cel produkowania whisky szkockiej, która ma przypominać w smaku whisk(e)y amerykańską (zaraz w degustacji sprawdzimy czy naprawdę przypomina). Czy biorąc pod uwagę, że marketing wycelowano prosto w USA, może to być wyrwania pewnej części rynku bourbonom?

Wyciągnijmy też jeszcze jeden ważny wniosek przed otwarciem butelki – to whisky stworzona do koktajli – moja poniższa degustacja to tylko interesujący  wgląd w to jak komunikacja marketingowa przekłada się na faktyczny smak produktu – nie oznacza wcale, że musicie lać ją w gardło na ciepło i bez dodatków. OK,OK. Panowie, polewam!

Notka smakowa

a4-2

Oko – jasnobursztynowa

Nos – bardzo słodka, lotna, deserowa i karmelowa bez wątpienia aromat bourbonowy! Po chwili jeszcze więcej wanilii i karmelu. W zasadzie czuję się jak bym wąchał bourbon. Wygląda na to, że mamy do czynienia z kolejnym dowodem na to, że beczka naprawdę ma znaczenie i to być może większe niż sam destylat. Z ciekawości piję JWRRF w obu kieliszkach Miler Nosing Glass – Paisley i Galway. Galway lepiej wybija słodkość, a Paisley podkreśla cięższe nuty drzewne. Aromat jest bardzo przyjemny. Chyba nie imponujący, ale przyjemny. Jeśli jestem pod wrażeniem to dlatego, że szkocka pachnie jak bourbon.

Język – oleista i słodka, niezbyt ściągająca. Przyjemna.

Finisz – Finisz płaski i niezłożony, ale przyjemnie wyważony. Whisky słodka, minimalnie czekoladowa i pieprzna na końcu, czego spodziewałem się po kontakcie z beczkami po wytrawnej whisky żytniej. To co uderza mnie najbardziej, to fakt, że nie czuć tutaj spirytusu tylko pieprzność. Przypuszczam, że cały mój zachwyt trzeba przypisać beczkom „first fill”. To świeże drewno, które oddaje whisky dużo siebie. Prawdę mówiąc gdyby ktoś zapytał mnie czy whisky mieszana może leżeć w drogich i nieużywanych (nieużywanych w Szkocji) beczkach po bourbonie, odpowiedziałbym, że to niemożliwe, bo w takich beczkach leży tylko whisky słodowa. Jednak eksperyment marki Johnnie Walker pokazuje, że tak nie musi być (choć wcale nie spodziewałbym się masowych blendów z takich beczek). Będąc szczerym, to i tak piłbym go z lodem, ale jestem naprawdę miło zaskoczony.

A jeśli interesuje Was dlaczego piję akurat w takich kieliszkach a nie innych, zajrzyjcie tutaj.

I coś jeszcze …

Zainteresowanych marketingiem odsyłam do filmu pt. Emma’s Red Red Rye in New York, który udało mi się znaleźć na australijskim profilu marki na YT. Film ten powstał w ramach inicjatywy marketingowej DIAGEO o nazwie „Storyline” polegającej na oddaniu głosu ludziom (oczywiście po to aby mogli mówić o marce). Projekt ten jest odzwierciedleniem innego ciekawyego trendu polegającego na pokazywaniu historii jednostek. Nasza świadomość zbiorowa jako konsumentów powoli przestaje kazać nam myśleć, że „wielkie jest najlepsze” i zwraca się w stronę wyjątkowości i jakości. Według mnie to doskonała tendencja – wielki marki muszą się martwić jak pokazać, że nie są takie wielkie, a ludzie z prawdziwą pasją i dobrym pomysłem mają swoje pięć minut 🙂

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

One Response to #320: Johnnie Walker Red Rye Finish

  1. Prezyk pisze:

    Szczerze to marketing nakręcił mnie do zakupienia butelki z odpychajacym ,,red” w nazwie. Polka cenowa przyzwoita ale kubki smakowe cieszyły się tylko pierwszą szklanką, druga trąciła zwykłym redem 😉 dłoń na półce zdecydowanie powinna złapać black label. Ale nie ma się co dziwić – rynek szaleje więc trzeba kombinować z nowościami znanych marek 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top