Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Whiskey Irlandzka!

 

No i w końcu zaczynamy przygodę z whiskey irlandzkimi. Na przestrzeni kilku notek postaram się opowiedzieć Wam o whiskey irlandzkiej, destylarniach, w których powstaje oraz zaprezentować notki smakowe kilku najważniejszych whiskey. Zespół marketingowy Bushmillsa był tak miły żeby podesłać mi prawie całe swoje portfolio więc będziemy mieli okazje się z nim zapoznać. Niestety zespół whiskey Jameson tego nie zrobił, ale mam kilka sztuk u siebie w barze więc zapoznamy się z nimi (niestety) wybiórczo. Oprócz tego chciałbym przelać też trochę Tullamore Dew, no i oczywiście jakieś SM, single grain i pure pot. Po ciężkim przeglądzie bitterów, po prostu pragnę whisk(e)y. Polewamy!

Produkcja whiskey w Irlandii

Stali czytelnicy wiedzą, że historyk ze mnie żaden! Nie oznacza to, że nie doceniam dorobku przeszłości. Po prostu najważniejszy jest dla mnie smak whisk(e)y, a nie jej historia. Mimo to wypada napisać parę słów o produkcji Irish whiskey ponieważ nie trzeba być Sherlockiem Holmesem żeby uznać to za dziwne, że whiskey Irlandzka, która wszędzie chwali się, że była przed szkocką dzisiaj stanowi zaledwie ułamek produkcji tej ostatniej.

Podobno Szkoci nauczyli się destylacji od Irlandczyków, którzy posiedli wiedzę na ten temat dzięki podróżującym mnichom już w VII w. Historia ta brzmi naprawdę pięknie, ale nie ma żadnych informacji na temat tego jak rozwijała się destylacja w Irlandii prze następne kilkaset lat. Z resztą … ma to dla nas niewielkie znaczenie ponieważ produkowany wtedy destylat nie miał nic wspólnego z trunkiem, który dzisiaj nazywamy whiskey. W XV wieku whiskey była już w Irlandii na dobre. Destylacja stała się na tyle masowym zjawiskiem, że w 1661 roku postanowiono ją opodatkować. Efekt był taki sam jak w Szkocji (i wiele lat później w USA) kiedy opodatkowano produkcję alkoholu – niemal wszyscy wytwórcy alkoholu zaczęli działać nielegalnie.

Irlandia eksportowała większość swojej whiskey produkowanej w alembikach do Wielkiej Brytanii. Podobno pod koniec XIX wieku na rynku dostępnych było kilkaset marek whiskey irlandzkiej, którą lubiano bardziej niż whisky szkocką z uwagi na jej delikatniejszy smak. Ta informacja może być bardzo zaskakująca w świetle faktu, że obecnie w Irlandii działają zaledwie cztery destylarnie! Wynika to z pewnego braku elastyczności, który wykazał irlandzki przemysł spirytusowy. Otóż Irlandczycy byli tak mocno zapatrzeni w destylację alembikową, że nie zdołali prężnie odpowiedzieć na pojawienie się szkockiej whisky mieszanej (blended whisky), która wykorzystywała technikę tańszej i szybszej destylacji kolumnowej. Wielki kryzys i wojna dokończyły dzieła.

Czym jest Irish Whiskey?

Prawo irlandzkie dość „luźno” definiuje wymogi, które spełnić musi destylat, aby móc nosić na etykiecie nazwę „Irish Whiskey”. Warunki konieczne to:

  • trunek musi być destylowany i leżakowany w Irlandii lub Irlandii Północnej,
  • whiskey musi powstać z zacieru zbożowego, w którym skorbia rozkładana jest przez naturalne enzymy pochodzące ze składników zacieru lub z innego źródła, a fermentacja przeprowadzana jest przez drożdże,
  • maksymalna zawartość alkoholu w powstałym spirytusie może mieć 94,8% (to bardzo dużo – w whisky szkociej jest to 80%),
  • powstały spirytus musi cechować smak nawiązujący do produktów, z których wyprodukowano alkohol,
  • whiskey musi leżakować w drewnianych beczkach przez przynajmniej 3 lata,
  • jeśli whiskey sprzedawana jest jako kupaż dwóch lub więcej różnych spirytusów powstałych w wyżej opisany sposób, konieczne jest nazwanie jej „blended whiskey”.
Taka definicja irlandzkiej whiskey pozostawia producentom spore pole do manewru ponieważ jak widzicie pojęcia tak ważne jak pure pot, single malt czy single grain (które opisuje niżej) nie są regulowane prawnie. Zwróćcie także uwagę, że liczba destylacji nie jest prawnie narzucona.

Łisky czy łiskej?

Kiedy na horyzoncie pojawia się whiskey irlandzka, natychmiast znajduje się ktoś, kto z porozumiewawczym mrugnięciem oka daje mi do zrozumienia, że to nie „łiski” tylko „łiskej”. Niestety … wymowa słowa whisky jest zawsze taka sama, niezależnie od tego czy napiszemy je „whisky” czy „whiskey” i czy mówimy o trunkach ze Szkocji, Irlandii czy USA.


Ajrisz łyski

Prawdę mówiąc rozprawiłem się już z tym tematem w filmie pt. „Whisky czy whiskEy – ambaras z nazwą„. Dzisiaj trochę się rumienię kiedy go oglądam, ale niewiele znaczący fakt, że wyglądam jak ukraiński ochroniarz nie oznacza, że trzeba nagrywać jeszcze raz to samo 🙂 Zatem obejrzyjcie film, a kiedy już skończycie się nabijać, zobaczymy się w kolejnym akapicie 🙂

Potrójna destylacja

Kiedy znawca, który mrugał do mnie porozumiewawczo w poprzednim akapicie zaczyna mówić o „łiskeeey” natychmiast wkracza na temat „triple distilled”, czyli potrójnej destylacji. I jest tak rzeczywiście. Niemal wszystkie whiskey irlandzkie są potrójnie destylowane (oczywiście są wyjątki). I rzeczywiście potrójna destylacja ma niebagatelny wpływ na smak whiskey irlandzkiej. Choć destylacja nie oddziela whiskey irlandzkiej od whisky szkockiej tak mocno jak kukurydza oddziela od niej whiskey amerykańską, potrójna destylacja daje whisky irlandzkiej pewną delikatność, która sprawia, że jest to whisky (wybaczcie mi to!) lajtowo-czilloutowa 😉 (musiałem!).

Torf verboten!

Na to wszystko składa się jeszcze 3 ważna cecha whiskey irlandzkiej, o której najczęściej znawcy etykiet już nie wiedzą. Otóż irlandczycy stronią od produkcji whiskey z użyciem torfu i suszą swój słód ciepłym powietrzem (oczywiście są wyjątki, ale o tym później). Oznacza to, że pazur dymu i ziemistości w whiskey irlandzkiej nie jest obecny.

Etykiety

To jeszcze nie wszystko. Na etykietach whiskey irlandzkiej pojawia się kilka charakterystycznych nazw, które warto znać.

Pure Pot Still Whiskey (także Single Pot Stil Whiskey) – to whiskey, która była destylowana wyłącznie metodą alembikową. Tradycyjnie produkuje się ją przygotowując zacier składający się wyłącznie ze słodowanego i niesłodowanego jęczmienia w różnych proporcjach. Warto dodać, że wykorzystanie jęczmienia niesłodowanego jest zabiegiem tradycyjnym. Jeśli destylarnia wykorzystuje tylko jęczmień słodowany do produkcji swojej whiskey (wtedy de facto jest to single malt whiskey) i tak może nazywać swoją whiskey „pure pot”. Robi tak np. Cooley. Obecnie jedyne dostępne powszechnie na rynku Pure Pot Irish Whisky to Redbreast 12 i Green Spot.

Single Grain – to whiskey produkowana ze zboża innego niż jęczmień, najczęściej kukurydzy (jeśli whiskey produkowana jest tylko z jęczmienia będzie nazywać się single malt lub single pot).

Single Malt – podobnie jak w Szkocji jest to whiskey produkowana w 100% ze słodu jęczmiennego.

Poitín (lub ang. Potcheen, Poteen) – znany też jako „potion” to dzisiaj irlandzki odpowiednik amerykańskiego „White Doga” choć tak naprawdę wywodzi się z nurtu, który powinno kojarzyć się z też amerykańskim moonshinem, który jednak zaistniał w Irlandii dużo wcześniej. Potcheen to po prostu bimber z jęczmienia, który produkowano mocząc jęczmień, pozwalając mu kiełkować, a później fermentując go w beczce i w końcu destylując.Dzisiaj produkcja Potcheen jest w Irlandii legalna. Prowadzą ją dwie destylarnie: Knockeen Hills, and Bunratty Winery in Co. Clair. Pojawiają się jednak opinie, że prawdziwy potcheen nie może być produkowany legalnie co świadczy o tym, że pędzenie bimbru Irlandczykom również nie jest obcym zajęciem.

Gdzie ją robią?

Model produkcji whiskey irlandzkiej przypomina bardziej rynek amerykański niż szkocki. Wiele marek whiskey produkują bowiem niewiele zakładów produkcji. Może Was zaskoczyć fakt, że w Irlandii są tylko cztery destylarnie whiskey: Midleton, Cooley, Kilbeggan i Bushmills. W ciągu najbliższych dwóch tygodni opiszę te destylarnie, a także dorzucę notki smakowe najważniejszych whiskey, które z nich pochodzą. Po wakacjach znowu wchodzimy na wysokie obroty!

 

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

15 Responses to Whiskey Irlandzka!

  1. Antoine pisze:

    Witam, co do tematu irlandzkiej whiskey, czy trunek pod nazwa Mickey Finn Apple Infused Whiskey Liqour można uznać za whiskey czy tylko jako likier na bazie tego alkoholu? Ponieważ spotykam się z różnymi opiniami.

    Pozdrawiam

  2. Monkey Shoulder addict pisze:

    Mickey Finn? 35% ABV… A to nie jest amerykański wynalazek? Irlandzki jest w nim chyba tylko… aromat jabłek 😉

  3. Marek pisze:

    Producent – amerykański- stanął na głowie, żeby z tego trunku uczynić irlandzki. Po primo napisał na etykiecie, że jabłka są irlandzkie. Po drugie dorobił historię o Mickey Finnie, Irlandczyku, który wynalazł ten specyfik i popłynął z nim do Chicago. A wiec źródłowo i whiskey użyta była irlandzka – bo teraz to już tylko jabłka. Wynalazczość producentów, żeby napoić 21-latka, nie ma granic.
    Jak widzę, to coś ma już dystrybutora w Polsce.

    • Tomasz Miler pisze:

      To normalka. Przecież Somersby to też niemal cydr i z niemal tradycją 🙂

      • Marek pisze:

        Polski nabywca raczej nie kupi cydru, bo nie wie co to jest, ale piwo jabłkowe już kupi – bo od lat kupuje Reddsa. A Somersby to słodkie piwo z sokiem jabłkowym, a więc zupełnie inny napój niż wytrawny w smaku cydr – tak więc zamiarem producenta raczej nie było ani wprowadzenie w błąd konsumenta ani obejście polskich przepisów akcyzowych. Po prostu jest moda na piwa z dodatkami.
        Ale, ale! Nie zbaczajmy w sady, wróćmy do gorzelni!

        • Tomasz Miler pisze:

          Somersby i Reed’s bardzo odbiegają od siebie smakiem. Myślę, że tajemnica sukcesu Somersby polega na kompletnym ukryciu alkoholu (i świetnej dystrybucji 😉 ).

          Nie zapominaj też, że są dziesiątki różnych stylów produkcji cydru, z których wiele jest słodkich, a nie wytrawnych.

          • Marek pisze:

            Żeby cydr był słodki jak Somersby, to by go trzeba dosłodzić – co zresztą niektórzy producenci robią. Jabłka same z siebie tyle cukru nie mają, a w dodatku jego część trzeba przerobić na alkohol (nawet prawie cały, żeby uzyskać 6%). Jak słodki jest 100% sok z jabłek łatwo sprawdzić – większość polskich soków nie ma dodatku cukru, a już za chwilę zgodnie z przepisami unijnymi żaden sok ich nie będzie miał (oczywiście można też użyć sokowirówki). Ja wyraźnie czuję w smaku gradację słodkości – cydr, sok, Somersby (czy Redds).
            Rzecz teoretycznie do sprawdzenia na etykietach – wszędzie powinna być podana ilość cukru.
            Dystrybucja Somersby jest taka jak Okocimia – nie musieli się specjalnie napinać.

          • atom84 pisze:

            Myślę, że z Somersby chodziło przede wszystkim o możliwość reklamowania go jako takiego. Jednak jako piwo unikają ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, a przynajmniej tej części o całkowitym zakazie reklamy napojów alkoholowych. Dlatego mimo że wszędzie Somersby jest sprzedawany jako cydr u nas wyprodukowano taki cudny wynalazek jak „apple beer drink”.
            Bez problemu kupimy cydry w np. Piotrze i Pawle też tak słodkie (dosładzane to pewnik) ale przez polskie przepisy traktowane jak wino wiec akcyza większa co podnosi cenę. No i przez kompletny brak tradycji cydrowych w Polsce zupełnie nie znanych.
            To w ogóle nadaje się na poważną dyskusję, jak to możliwe, że Polacy produkują takie ilości jabłek a tradycji cydrów ani alkoholu typu calvados brak:/ i nie mówię o bimbrze z jabłek tylko destylacji wina jabłkowego.
            Była w Poznaniu świetna knajpka „cydrownia” w której można było się napić wielu tradycyjnych cydrów, ale padła zanim się przyjęła:/

    • damian pisze:

      Nie wiem ile wspólnego z recepturą tego likieru ma Mickey Finn, ale jego historia jest dosyć ciekawa. Podobno pod koniec XIX w jego barze podawano whiskey ze środkami usypijącymi, a później klientów okradano. W tamtych czasach drink z narkotykiem potocznie nazywano właśnie Mickej Finn…

  4. Tomasz Miler pisze:

    @ Marek —> czyli zgadzamy się co do tego, że są słodkie cydry?

  5. Tomasz Miler pisze:

    @ Atom 84 —> cydr jest chyba mocno zakorzeniony w UK, Irlandii i Francji a wszędzie indziej jest osobliwością. Ja też chętnie widziałbym więcej cydrów na wyciągnięcie ręki …

  6. Monkey Shoulder addict pisze:

    Kilka różnych angielskich cydrów, słodkich, wytrawnych, w puszcze, butelce a nawet z gruszek można dostać sklepach… Marks&Spencer

  7. […] tym niezwykłym wypuście najsławnijeszego koniaku na świecie ze stajni LVMH, a jutro wracamy do przeglądu whiskey irlandzkich postem o New Midleton […]

  8. […] Wam, że tym razem przegląd nie będzie ciągnął się w nieskończoność tak jak w przypadku przeglądu whiskey irlandzkich. Skończymy go do końca przyszłego […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top