Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Jak pić whisky?

W 2009 roku nagrałem film o tym jak pić whisky. Od tego czasu film ten obejrzało prawie 40.000 osób i choć dziś nieco rumienię się, kiedy go oglądam, cały cas myślę, że warto go zobaczyć. Jednak czas płynie (a może to whisky cały czas płynie 😉 ), moja wiedza poszerza się i dzisiaj, wiedząc już więcej o tej pozornie prostej czynności, uznałem, że należy Wam się więcej informacji na jej temat. Wpis ten ma też drugie dno. Część zdjęć z sesji zdjęciowa z Kasią Łukowicz, które go ilustrują została także wykorzystana we wpisie na MilerSzyje.pl o garniturze uszytym dla mnie przez Zbigniewa Radlickiego. Wszystko to po to, aby podkreślić, że elegancki styl życia sięga dużo dalej niż do kieliszka!

Tomasz Miler z butelką whisky

Fot. K. Łukowicz

Szkło do whisky

tulipanowe kieliszki do whisky

Fot. K. Łukowicz

Whisky najpowszechniej utożsamiana jest z tumblerem, znanym też jako szklanka typu Old Fashion. Najczęściej w tumblerze pływa kilka kostek lodu, a jeśli jesteśmy w USA, to może być on nawet wypełniony nimi po brzegi. Z pewnością to świetna szklanka do tego, aby pić whisky. Jednak kiedy chcemy oddać się analizie sensorycznej, czyli piciu nie tylko po to, aby czerpać z whisky przyjemność, ale także po to, by zrozumieć lub ocenić jej smak, najlepszym naczyniem jest kieliszek tulipanowy lub ewentualnie koniakówka.

Przewagą kieliszka tulipanowego nad koniakówką jest mała czarka, które pozwala zbliżyć nos do lustra whisky w kieliszku. Kieliszki tulipanowe mogą mieć wiele kształtów. Różnice są dość subtelne, ale mogą znacząco wpływać na postrzeganie trunku.

Na rynku nie ma zbyt wielu kieliszków tulipanowych. Dostępne kieliszki to przeważnie szkło maszynowe niskiej jakości. Innym powszechnie dostępnym szkłem jest GlenCarain Glass. To świetne kieliszki do picia whisky słodowej dla przyjemności, ale niestety ich czarka jest zdecydowanie zbyt duża do picia małych porcji na potrzeby analizy sensorycznej. Choć zabrzmi to nieskromnie, kieliszki tulipanowe Miler wykonane na moje zamówienie przez KROSNO SA to najlepsze kieliszki do whisky z jakich korzystałem. Dowodem na to może być fakt, że pierwsza seria 300 sztuk, którą udostępniłem czytelnikom, sprzedała się praktycznie cała w przedsprzedaży, a same kieliszki dostały takie opinie. Jeśli Ty też jesteś jednym ze szczęśliwych posiadaczy kieliszków z tej krótkiej serii, będę wdzięczny za podesłanie mi opinii (tmiler@mierpije.pl). Jeżeli chciałbyś kupić odpowiednie szkoło do whisky, to zapraszam Cię do mojego sklepu – shopmiler.com.

Kiedy pić whisky?

Fot. K. Łukowicz

Przebiegłem właśnie 10 km, wróciłem do domu i usiadłem do przeglądu Jim Beama, który obiecałem czytelnikom na Facebooku. Niestety bardzo szybko okazało się, że zmarnowałem 5 kieliszków whisky, ponieważ wszystkie smakowały mi tak samo. Podobnie jest kiedy się objem, kiedy mam kaca, kiedy się nie wyśpię, kiedy mam zapchany nos i czasem kiedy powód nie jest mi znany. Warto przy każdej degustacji mieć pod ręka jedną znaną nam whisky, która posłuży jako punkt referencyjny. Do bourbonów często używam Woodford Reserve, do whisky słodowych zależnie od stylu produkcji Glenlivet 12, Highland Park 12 a do torfiaków Caol Ila 12 lub Laphroaig 10. Dzięki temu wiem, że moje oceny nawiązują do znanego mi standardu. Warto też pamiętać, że dobrze jest pić w kontekście. Wiem, że dla osób początkujących to trudne, ale idealna sytuacja ma miejsce kiedy mamy możliwość przetestowania kilku produktów tej samej destylarni, lub przynajmniej tego samego stylu/regionu produkcji (jeśli region dzisiaj coś znaczy) w tym samym czasie.

Jak nalewać whisky?

Tomasz Miler nalewający whisky

Fot. K. Łukowicz

Nie róbmy z igły widły. Wybaczcie kolokwialny język, ale jeśli jest ktoś, kogo nie znoszę, to są to „napinatorzy” albo „mistrzowie teorii”, którzy nie piją z colą, bo nie wolno i nalewają sobie whisky z białym ręcznikiem przewieszonym przez przedramię. Ja nie piję tak whisky. Piję jak zechcę. Nie oznacza to jednak, że nie można pamiętać o kilku rzeczach przy nalewaniu. Przede wszystkim ładnie jest chwycić butelkę przy podstawie i to tylko jedną ręką. Poza tym można zadbać, aby szyjka butelki nie uderzyła o brzeg czarki kieliszka. A jeśli nauczycie się ładnie i zgrabnie okręcić butelkę na końcu, możecie zabłysnąć, serwując whisky w towarzystwie!

whisky nalewana do kieliszka

Fot. K. Łukowicz

Co mówi kolor whisky?

Tomasz Miler przypatruje się whisky w kieliszku

Fot. K. Łukowicz

Każdy wie, że whisky ciemnieje z wiekiem. Młodsze whisky mają kolor słomkowy, a starsze nawet ciemnobursztynowy. Trzeba jednak wiedzieć, że wszystko zależy od beczki, w której leżała whisky. Niestety dzisiaj niemal wszystkie podstawowe wersje whisky są barwione karmelem, więc korelacja pomiędzy kolorem a wiekiem jest tutaj bardzo umowna.

Co z tą wodą?

whisky i woda

Fot. K. Łukowicz

Dodawanie wody do whisky bez wątpienia jest czynnością inspirującą i w pewien sposób romantyczną. W końcu robimy coś, o czym inni nie mają pojęcia! W tej czynności wskazany jest jednak umiar. Przedstawiciele handlowi marek whisky mieszanych (ang. blended whisky) krążą po barach i sklepach, w których sprzedawane są ich produkty i przekazują ludziom opowieści o tym jak do whisky należy dodać 1/2 objętości wody „bo tak robią Master Blenderzy„. Oczywiście, tak właśnie robią. Tylko, że oni whisky mieszaną wyłącznie wąchają! Jeśli celujesz w coś więcej niż Scotch & Soda, picie whisky rozcieńczonej wodą do połowy nie ma sensu!  Przecież intensywność smaku również jest jego elementem. Prawdziwym powodem, dla którego na degustacjach popularnych blendów rozcieńcza się je tak mocno, jest fakt, że nie są one w stanie w żaden sposób znieść konkurencji nawet najprostszego malta. Ukazanie smaku blended whisky podając ją prosto z butelki jest po prostu bardzo trudne z uwagi na wyraźnie wyczuwalny alkohol, którego zaledwie trzyletnie leżakowanie (najczęstszy przypadek w świecie popularnych blendów) nie jest w stanie ukryć. Po prostu, mainstreamowe blendy najlepiej podawać z lodem albo colą.

Zupełnie inaczej sprawa ma się z maltami. Nie uważam wcale, że wszystkie malty powalają na kolana, ale praktycznie w każdym z nich intensywność smaku jest bardzo wysoka. Dodanie wody zmienia współczynniki podziału substancji lotnych między wodą a etanolem, sprawiając tym samym, że stają się one bardziej lotne i łatwiej je wyczuć. Bywa też tak, że dodatek wody łagodzi nieco bardzo ostry smak wynikający z wysokiego stężenia alkoholu w whisky zabutelkowanych w mocy beczki.

Trzeba zwracać uwagę na to, aby dodatek wody był naprawdę nieznaczny, aby nie „utopić whisky”. Zwykle dodaję zaledwie kilka kropli. Jeśli nie masz pipetki, po prostu przypilnuj, żeby wlać do kieliszka naprawdę niewiele wody. I to tyle! Konieczne jest także podkreślenie, że dodawanie wody dotyczy głównie whisky zabutelkowanych w mocy beczki (cask strength). Whisky o zawartości alkoholu sięgającej zaledwie 40% bardzo rzadko potrzebują wody.

Jak wąchać whisky?

Tomasz Miler zbliża nos do kieliszka z whisky

Fot. K. Łukowicz

Ta czynność również jest tylko pozornie prosta. Otóż pierwszym problemem, z jakim muszą uporać się nasze nosy w przypadku alkoholi starzonych, jest lotność whisky słodowej (i alkoholu). Zapach trunków starzonych potrafi być tak intensywny, że z łatwością „wyłącza” nasze nosy, sprawiając, że nie czujemy nic. Dlatego właśnie konieczne jest podchodzenie do whisky w sposób bardzo ostrożny. Zaczynamy wąchać z daleka i posługujemy się wyłącznie połowicznymi wdechami. Dopiero po dłuższej chwili przechodzimy do głębszych wdechów. Oczywiście w Waszych kieliszkach upłynie trochę whisky zanim zaczniecie nazywać pojedyncze nuty aromatyczno-smakowe, ale droga, którą wskazałem jest najlepsza, aby dojść do tego poziomu szybko. Warto dodać, że zupełnie inaczej wyglądają techniki analizy sensorycznej wódki.

Jak pić whisky?

Tomasz Miler próbuje whisky

Fot. K. Łukowicz

Język, podobnie jak nos, trzeba przyzwyczaić do whisky. W końcu pijemy ją w temperaturze pokojowej i bez żadnych dodatków (poza kilkoma kroplami wody, które są opcjonalne). Tutaj po raz kolejny nieoceniona (i to dosłownie) okazuje się whisky, której używam jako standard. Niestety podczas pierwszego kontaktu języka z whisky, zawsze postrzegamy ją gorzej niż przy kolejnych próbach. Wynika to z faktu, że nerw trójdzielny, którego zakończenia znajdują się również w języku, informuje nas bólem o tym, że spożywamy substancję toksyczną (tak jest w istocie). Pierwszym łykiem należy przepłukać całe usta tak, aby whisky dotarła do wszystkich kubków smakowych. Dopiero kiedy powtórzymy ten bodziec, nerw trójdzielny zacznie reagować na niego zdecydowanie łagodniej, pozwalając nam cieszyć się smakiem. Teraz wiecie już, dlaczego w połowie wesela wódka smakuje dużo przystępniej 🙂

W obliczu złożoności świata alkoholi starzonych zmysł smaku jest dość prymitywnym narzędziem analitycznym – rozpoznaje zaledwie 6 smaków (słodki, słony, gorzki, kwaśny, umami i metaliczny). To dlatego na samym języku przy zamkniętych ustach, whisky nie pokaże wielkiej złożoności. Tutaj ocenicie zaledwie czy jest oleista, pieprzna, łagodna, ekstraktywna, słodka itp. Dopiero po przełknięciu porcji whisky i wciągnięciu ustami powietrza pokazuje się magia whisky (lub jej brak) w postaci finiszu, który może być bardzo złożony i trwać naprawdę długo. W percepcji finiszu, a także jego długości dużą rolę odgrywają także brodawki okolone (to te kulki na samym końcu języka), ale w tym artykule nie ma już na nie miejsca – może innym razem 😉

Jak oceniać whisky?

Tomasz Miler rozkoszujący się finiszem whisky

Fot. K. Łukowicz

Jest wiele systemów oceniania whisky. Przyjrzałem się z bliska im wszystkim, kiedy decydowałem się na wybór systemu używanego na MilerPije.pl. Zdecydowałem się na system oparty na skali 100 punktów. Bardzo szczegółowo opisałem go we wpisie „Z Nowym Rokiem Nowym Krokiem„.

Inną popularną skalą jest skala 10 punktowa używana przez chłopaków z Bestofwhisky.pl. Niestety te dwie skale dość ciężko skorelować z uwagi na logarytmiczny charakter skali 100 punktowej i liniowy charakter jej 10 punktowego odpowiednika.

Dla osób początkujących najlepsza będzie chyba skala 3 gwiazdkowa:

* – niedobra

** – dobra

*** – bardzo dobra

Kiedy rozwiniecie już swoje umiejętności na tyle, żeby wybrać jedną z pierwszych dwóch skal, Wasza przygoda z whisky zacznie nabierać rumieńców. Niestety efektem ubocznym może być doskonale działająca terapia odchudzająca… dla portfela 🙂

Czy warto to robić?

Whisky to jedna z moich życiowych pasji. Odnajduję w niej bardzo wiele radości, a także bodźców do dalszego rozwoju i dogłębnego zrozumienia świata alkoholi i ludzi. Uważam, że metodyczne, a także świadome podejście do whisky i innych alkoholi starzonych może dużo zmienić. Dotyczy to szczególnie Polski, gdzie kultura picia i wiedza o alkoholach niestety są na bardzo niskim poziomie. Prowadzi to do smutnej sytuacji, w której ludzie gonią za pijaństwem, a szczytem ich aspiracji są butelki z odpowiednimi logotypami, a nie z odpowiednią zawartością. Można to zmienić! Wystarczy pić z głową 🙂

zp8497586rq

Zapisz

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

11 Responses to Jak pić whisky?

  1. Norberto Rossi pisze:

    Nie mam wprawdzie zbyt dużego doświadczenia w piciu maltów, ale ja dodaję odrobinę wody (ok. łyżeczkę). Wg. mnie to najlepsza ilość wody, by odkryć pełną paletę samakowo-zapachową.

  2. Paweł pisze:

    Panie Tomaszu
    Jest szansa na degustację w Toruniu?
    Pozdrawiam

  3. hapik pisze:

    Mam kłopot z blendami i colą. Moje kubki smakowe reagują chętniej na gorzkie i kwaśne smaki, a cola jest dla mnie przesłodzona. Bombelki za to bardzo mi pasują. W zestawie whisky + cola słabym ogniwem zawsze jest dla mnie cola. Poradź z czym warto mieszać blendy.

    PS1: sprite ok, ale też za słodki. Jakiś „champan”?
    PS2: może trochę z innej beczki: ciężko jest zgrać garnitur z dużymi bickami, u Ciebie też to widać 🙂

    • Adam pisze:

      polecam klasyczny koktajl „whisky sour”. Whisky+sok z cytryny+syrop cukrowy+ew. kilka kropli angostury+ew. białko jajka. szczegółowe przepisy do znalezienia online.

  4. Mike pisze:

    Czy to jaką wodę dodajemy ma jakieś większe znaczenie? Czy może to być zwykła mineralna?

    • Tomasz Miler pisze:

      Jeśli nie masz akurat pod ręką wody z ujęcia, z którego korzysta destylarnia, której whisky pijesz … 😛 to zwykła mineralna będzie tak samo dobra 🙂

      • kwiat_1990 pisze:

        Spotkałem się z opinią Roberta Patersona, że woda mineralna niszczy smak whisky.

        • kwiat_1990 pisze:

          Oczywiście błąd – Richarda Patersona.

        • Tomasz Miler pisze:

          Można spotkać takie opinie, ale warto przetestować je na sobie. Jeśli poczujesz różnicę z wodą mineralną, to znaczy, że powinieneś pić z inną wodą.

« »
Scroll to top