Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

#323: Golden Loch & Cola – napój RTD

Piłem Port Elleny, Brory i Karuizawy, odwiedziłem dziesiątki destylarni w Szkocji i USA, pisałem do gazet branżowych i sędziowałem w konkursach wielkich marek alkoholowych. Mimo to, zdecydowanie najsławniejszym postem w historii mojego bloga był ten artykuł o whisky Golden Loch z Biedronki 🙂 

Byłem wczoraj na lotnisku w Berlinie kiedy dostałem wiadomość na FB, że wprowadzono RTD „Golden Loch & Cola”. Natychmiast zadzwoniłem do moich ludzi w Polsce i załatwiłem to tak żeby puszka ta czekała na mnie w biurze kiedy tylko przyjdę do pracy. Jak wiecie, nie chcę być posądzany o alkoholizm, dlatego staram się zawsze pić rano żeby wyraźnie oddzielić picie zawodowe od picia prywatnego, które rozpoczynam codziennie, ale dopiero po 12 😉

Whisky Golden Loch, którą opisywałem już bardzo dawno temu (być może czas na powtórkę) była bez wątpienia jedną z najgorszych whisky jakie piłem. Nie oburza mnie to, jest to whisky przeznaczona do picia z colą i lodem więc nie można oczekiwać, że w cenie 0,7L średniej klasy wódki sprawi, że nasze podniebienia po prostu stopnieją z zachwytu. Dodanie do niej coli wydaje się zatem doskonałym pomysłem.

puszka6

Puszka „Złotej Lochy” z colą wygląda całkiem nieźle. Przez ostatnie lata Biedronka przeprowadza proces ciągłej premiumizacji i trzeba przyznać, że z dużym sukcesem. To już nie dyskont tanich napojów z butelkami powystawianymi na paletach z wczesnych lat 2000, tylko sklep, w którym kupić można steki, francuskie sery, a nawet ikrę z łososia. Biedronka bez wątpienia ma także budżety na kreowanie produktów i to pewnie z tej przyczyny puszka Golden Loch & Cola wygląda naprawdę atrakcyjnie. Kluczowe elementy to tutaj zbalansowane kolory, flaga Szkocji, w tle szkockie zamczysko i stonowane kolory, a także informacje w języku angielskim nawiązujące do atmosfery świata whisky.

puszka

Co ciekawe puszka oznaczona jest dość nową w Polsce benderolą samoprzylepną, która wygląda tak:

zrzut-ekranu-2017-01-04-o-11-15-59

To wzór banderoli przeznaczony do wyrobów spirytusowych zamkniętych w puszkach.

puszka1

Banderola ta przeznaczona jest dla wyrobów wyprodukowanych w kraju co oznacza, że skoro whisky jest szkocka, to cola raczej jest polska i pochodzi w wymienionej na puszce firmy Krynica Vitamin SA.

puszka5

Przyznam szczerze, że karmel amoniakalno-siarczynowy w składzie nie brzmi dobrze, ale nie jest to rzadkość w świecie produktów, które są dosładzane.

puszka4

Moje dotychczasowe doświadczenia z napojami RTD (ang. ready to drink) były takie, że zwykle oscylują one w okolicach 4-5% ABV i są przez to zbyt słabe. Stężenie 4,5% oznacza, że w 330ml puszce znajduje się zaledwie 14,85 ml spirytusu co przekłada się na 37,12 ml 40% whisky Golden Loch. I w tym nie byłoby nic złego, ale gdyby puszka miała mniejszą objętość. Zwykle szklanka, w której podaje się whisky ma około 200ml i wlewa się do niej 40ml alkoholu, a potem dopełnia colą co skutkuje stężeniem alkoholu na poziomie 8% co w sposób diametralny wpływa na intensywność smaku. Jednym z powodów, dla których stężenie alkoholu trzymane jest tak nisko może być fakt, że jego podniesienie oznacza zużycie większej ilości whisky oraz podniesienie wartości akcyzy więc znacząco wpłynęłoby na koszt produktu.

Alternatywną wersją jest także możliwość przeprowadzenia testów konsumenckich przez markę Biedronka, które być może wykazały, że koktajle w puszkach kupują głównie osoby, którym zależy na ukryciu smaku alkoholu, a nie na intensywności smaku whisky i wtedy stężenie 4,5% jest nawet wskazane… choć bardzo nudne dla osób lubiących whisky.

No dobra, tyle rozważań. Polewamy!

Notka smakowa 

Nos – słodka, średnio lotna, pachnie tak jak whisky z dużą przewagą coli. Nie mam nic złego do powiedzenia o aromacie.

Smak – potężnie słodka, trochę klejąca, whisky wyraźnie wyczuwalna i lekko czekoladowo-karmelowa na końcu, a cola nie odrzucająca i nawet słabe stężenie alkoholu nie przeszkadza mi tak mocno jak się spodziewałem. Przypuszczam, że po schłodzeniu będzie jeszcze lepiej (bo kiedy jest zimno czuć mniej). Myślę, że mogę swobodnie napisać, że Golden Loch w końcu znalazła swoje miejsce – jest nim cola 😉

 

 

Mój najnowszy projekt

Z dumą informuję, że możliwość uczestniczenia w prowadzonych przeze mnie degustacjach whisky pojawi się na terenie całej Polski! Koniecznie daj mi znać gdzie mieszkasz, żebym mógł odwiedzić również Ciebie!
Wpisz swojego maila oraz wybierz miasto, a ja zajmę się resztą i dam Ci znać kiedy będę organizował przyjazd w Twoje strony.

7 Responses to #323: Golden Loch & Cola – napój RTD

  1. Tomek napisał(a):

    Szok. Bałem się że do słabej whisky dołożyli jeszcze słabszej coli. Jak wygląda nagazowanie napoju?

  2. Paddyboyu napisał(a):

    Co by nie sądzić on tego typu napojach jest to dobra metoda na zachęcenie nowych osób do picia whisky.
    Ja osobiście zacząłem od whiski za Spritem (nigdy nie zamawiajcie tej kombinacji w pubie w Glasgow… 😀), następny etapem była cola, a z czasem doszedłem do whisky z odrobiną wody. Mimo to gdy pije towarzysko jest to z reguły dobra whisky z colą. Tak wiem… profanacja ale co kto lubi. Największą bolączką branży jest to że stara gwardia twierzi, że whisky się nie miesza. Kultura picia sie zmienia a cocktaile są coraz bardziej popularne. Tak że cieszmy sie whisky tak jak to każdy lubi. I pamiętajcie, alkohol w małych ilościach można pić bez ograniczeń.

  3. Harkonnen napisał(a):

    Nie rozumiem po co będąc Tomaszem Milerem pić taki shit i jeszcze o tym pisać na blogu. Nie wypada. Takie coś się pije na wagarach w średniej, z kolegami za śmietnikiem. Czyżby tęsknota za latami wczesnej nastoletniości?

    • Sebastian napisał(a):

      Z całym szacunkiem, ale Tomasz Miller to nie Królowa Elżbieta. Nie zawsze trzeba być „ą, ę”, a tego typu wpisy generują najwięcej kliknięć, a przecież o to tu chodzi 🙂
      Pozdrawiam Autora bloga, bo każdy wpis, czy to o popularnych blendach czy o niedostępnych IB czyta się super. Oby tak dalej!

      • Harkonnen napisał(a):

        I beg to differ.

        Bycie znawcą i wytwornym koneserem dhogich starzonych alkoholi noszącym tweedowe wdzianka i poszetkę w brustaszy obliguje do trzymania się ponad pewnym umownym poziomem; jeśli nawet nie ma nim być epilimnion to niech to przynajmniej będzie warstwa czystej wody nad dnem. A Golden Loch pomieszany z plugawą colą i sprzedawany w aluminiowych puszkach to górne warstwy osadów dennych, domena gimbusów, januszy, wodzieni i larw ochotkowatych. Znaj proporcją, mocium panie!

        • Makaveli napisał(a):

          Domeną „Januszy” jest raczej wymądrzanie się i narzucanie innym jak mają myśleć i co mają pić, a czego nie. Ja osobiście byłem na kilku festiwalach whisky, próbowałem przeróżnych rodzai tegoż trunku, od nieleżakowanych kukurydzianych ‚moonshine’ nalewanych prosto ze słoika, przez whisky żytnie i pszeniczne, aż po kilkunastoletnie, torfowe z Islay, jednak nie pogardzę zwyczajnym blendem z odrobiną coli, albo piwa imbirowego. Myślę że pan Tomasz również. To w jaki sposób pije się alkohol jest sprawą indywidualną. Poza tym blended whisky jest produkowana głównie z myślą o osobach pijących ją w koktajlach (może nie licząc przeróżnych blendów premium takich jak Chivas, Dimple, czy Johnny Walker powyżej Black Label). Nie każdego człowieka stać na to by regularnie kupować Single Malt i to wcale nie znaczy że jest się wtedy skazanym na picie taniej wódki z soczkiem. Według mnie właśnie to jest istotą takiego zróżnicowania tego trunku.
          Pozdrawiam

  4. Infected napisał(a):

    Dawno nie piłem nic tak obrzydliwego. Aż mnie brzuch rozbolał po tym 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top