Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru # 56: William Lawson’s


Notka smakowa

Typ alkoholu: blended whisky
Wiek: 3 lata +
Master Blender: Stephanie Macleod
Oko: 
otwierając –> Zielona butelka whisky William Lawson’s jest ładna, klasyczna i poręczna. Ma embossing i czarnobiałą etykietę, której lakierowany papier i srebrne motywy nadają powiew świeżości marce. Niestety moje zadowolenie minęło natychmiast po otwarciu butelki.Po kilkunastu próbach nalania whisky, wstrząsania i obracania butelki udało mi się zebrać w kieliszku zaledwie kilka mililitrów trunku. Zepsuty dozownik. No chyba, że to butelka dla  skąpych gospodarzy, którzy żyją w myśl zasady „gość w dom, cukier do szafy”, ale ja chcę się napić whisky i naprawdę nie mogę! Historia ma smutny koniec. Musiałem wstrząsnąć butelką nad zlewem tak mocno, że do Warty popłynął porządny „splash” whisky (niby nie dużo, ale przecież to niedopuszczalne!). Myślałem, że mój dozownik jest znowu drożny więc wróciłem do kieliszka, ale kiedy przechyliłem butelkę whisky zaczęła lać się we wszystkie strony lądując nie tylko w kieliszku, ale i na stole. Totalnie źle 🙁 I może trafiłem na wyjątkowo trefną butelkę, ten 0,00000001% dopuszczalnego błędu. Jeśli tak, to szkoda, że zawracam tym głowę tysiącom osób, ale jeśli Wy też macie podobne doświadczenia z tą butelką dajcie znać. To może być bardzo cenny feedback dla producenta. Może czas zmienić dostawcę dozowników. W końcu to wielka szkoda, że kawałek plastiku nie mający nic wspólnego z produkcją whisky psuje całą zabawę.


po nalaniu –>  jasnobursztynowa
Nos:
 niezbyt lotna, ale przyjemna. Na tylenj etykiecie jest informacja, że whisky ta oparta jest na SM z Highlands (oficjalnie wiadomo, że chodzi o whisky Glen Deveron). Jest zbożowa, gęsta, lekko karmelowa. W tle bardzo delikatnie przebijają się suszone owoce.
Język: oleista, czekoladowa z przyjemnym dębowym, ale krótkim finiszem. Finisz kończy się pieprznością spod której lekko wymyka się alkohol. W Swojej kategorii whisky William Lawson’s smakuje bardzo przyzwoicie. Dopisuję ją do drugiej drugiej grupy w podsumowaniu przeglądu blenów.
ABV: 40%
Cena: ok. 40 PLN

 

krest button

 

Whisky William Lawson’s piłem też w przeglądzie napojów RTD jako koktajl z colą.

zp8497586rq
zp8497586rq

 

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

32 Responses to Alkohol wieczoru # 56: William Lawson’s

  1. Oskar pisze:

    Miałem już okazję kilka butelek spróbować i jeszcze nigdy nie miałem problemu z dozownikiem:P

    • Tomasz Miler pisze:

      W takim razie możliwe, że przysłano mi wyjątkowo nietrafiony egzemplarz, ale z drugiej strony każdy mógł ją kupić w sklepie…

    • chudy pisze:

      Ja też raczej nigdy nie miałem problemu z dozownikiem. A co do samej whisky to dla mnie jest to rozsądny smak za rozsądną cenę.

      • Oskar pisze:

        Dokładnie.. Cena = Jakość. Tym bardziej jak na początku sprzedawana była 3 w cenie 2:P

  2. Piental pisze:

    Zastanawiam się czy Pański blog przeżywa oblężenie w sobotni wieczór, bo wydaje mi się, że nie tylko ja kożystam z niego dobierając alkohol na wieczór 🙂 Dzisiaj: William Lawson’s 😉

    • Tomasz Miler pisze:

      Oblężenia jeszcze przed nami! Chciałbym żeby jak najwięcej osób w Polsce zainteresowało się piciem whisky dla przyjemności płynącej ze smaku a nie z % ! Po to ten blog!

  3. Piental pisze:

    Whisk(e)y to nie alkohol, Whisk(e)y to styl życia 🙂

  4. misio_jasio pisze:

    William Lawson 0.7L, 29,99 zł, Biedronka Natolin Warszawa 🙂

  5. misio_jasio pisze:

    wróć, 35 zł za 0.7L

  6. Adios pisze:

    Obecna cena w Białostockiej Biedronce 34 zł. I niestety miałem podobny problem z dozownikiem jak autor tekstu, a trochę wracając do Biedy to zaczyna się tam robić dziwnie bogato w dziale monopolowym, tydzięń temu na raz na półce stał Grant’s i WL. Niestety Grant’s się skończył został tylko WL.

  7. Koval pisze:

    A jaka jest pewność że to whisky jest takie samo jak u innych dystrybutorów? W tesco jest po 45 pln. To duża różnica. A w Biedronce nawet Coca Cola smakuje inaczej.

    • Tomasz Miler pisze:

      Pewności jest tylko tyle ile Twojego zaufania do producenta. Niestety utrzymanie idealnie spójnej jakości pomiędzy seriami jest niemal niemożliwe nawet w blendach. Mimo to nie wierzę, że producent wypuszczałby celowo gorszą jakościowo serię pod tą samą marką. Do takich rzeczy tworzy się niżej pozycjonowaną markę jak np. Passport i Chivas Regal.

  8. Halski pisze:

    Niestety – u mnie to samo z dozownikiem. Polecam podważyć go nożem i wyciągnąć.

  9. Iggipop pisze:

    Witam. Trafiłem tu dziś przypadkiem o poranku. Bardzo ciekawy blog. Myślę, że zostanę regularnym ‚przeglądaczem’ 😉
    A trafiłem szukając informacji o whisky William Lawson’s. Kupiłem ją z ciekawości w Biedronce (Wrocław, 34,99zł) zupełnie w ciemno. Podsumowując najkrócej – za tę cenę – jestem za. Postanowiłem dodać komentarz właśnie z racji owego nieszczęsnego dozownika. Jak widzę, sporo ludzi miało ten sam problem, więc chyba nie ma mowy o przypadku. Najpierw problem z nalaniem czegokolwiek, a następnie, po kolejnym energicznym przechyleniu, chluśnięcie do szklanki razem z dozownikiem. Ale, pomimo to, z pewnością dam jej jeszcze nie raz szansę, licząc na reakcję producenta. Pozdrawiam.

    • Tomasz Miler pisze:

      Myślę, że niedługo skontaktuje się w tej sprawie z producentem. Zobaczymy czy konsumenci mogą coś zmienić 🙂

  10. Angela pisze:

    Mam ten sam problem z dozownikiem, miał być taki piękny wieczór, a tu przeprawa z jakimś głupim plastikiem.

  11. koluszko pisze:

    wczoraj kupiony 3pak(0,7lx3) w biedronce na jerozolimskich w wawie za 69.99 w całkiem niezłym zapakunku, tj. na drewnianym stojaku, oplecione grubym sznurem, w smaku całkiem przyzwoita. Czekam na recenzje Long Johna, który bardzo mi podchodzi i jest niedrogi. P.S. jest to jeden z moich ulubionych blogów 🙂 pozdrawiam i czekam na więcej!

  12. wuzych pisze:

    a’propos tekstu o złotej losze z biedronki – kupiłem tam dziś 3-pak William Lawson’s – za 69.99 zł – czyli 0,7 zupełnie akceptowalnego blenda za 23.33 zł – w cenie bardzo kiepskiej wódki 🙂 nalewak beznadziejny, to fakt, ale za te pieniądze ….

  13. Halski pisze:

    Czy tylko w mojej Biedronce zniknął William Lawson?

  14. Ku3en pisze:

    Witam, u mnie również pojawił się problem z dozownikiem ale rozwiązałem ten problem lekkim uderzeniem w dno butelki gdy ta była przechylona nad szklanką.

  15. kacza pisze:

    Dozownik zdaje sie jest taki jak w kazdym standardowym dozowniku barmańskim. U mnie wystarczyło wstrząsnąc i ładnie smiga.

  16. yankes333 pisze:

    Nie wiem czemu- być może lubisz? ale szkiełko z którego pijesz ten trunek, czyli kieliszek TOTALNIE nie pasuje do niego.
    DUŻA Z GRUBEGO SZKŁA CIĘŻKA SZKLANICA i tu nawet cienkisz z biedronki zyskuje ze 2-lata
    Pozdrawiam

  17. yankes333 pisze:

    A propo’s William Lawson’s jest całkiem OK, ale myślę że lepszy od niego jest z LIDLa Hunter Glen’s czy coś takiego w nazwie, ma kanciastą butelkę i zieloną nalepkę i jest 5zł droższy ale za to łagodniejszy w finiszu, tzn. nie jest taki „pieprzny”, ale może się mylę

  18. dozownik fatalny pisze:

    Witam, dzisiaj przed kilkudziesięcioma minutami problem z dozownikiem identyczny do opisanego, nie spotkałem dotąd czegoś równie utrudniającego kontakt z trunkiem, a przecież to rzekomo rodzina Martini 🙁
    Po 5-10 min. przeróżnych prób usunąłem dozownik, co polecam producentowi. Zawartość niezła i ujdzie za tą cenę, ale przekleństwa od momentu odkręcenia butelki nigdy mnie nie zachęcą do ponownego zakupu.
    Polski dystrybutor coś popsuł nieodwracalnie, nigdy nie kupię zagranicznych trunków rozlewanych w naszym kraju … w końcu jesteśmy w UE i nie musimy wysilać się na krajowe partactwo 🙁

  19. han2 pisze:

    Dzis wypite 0.7 lekkie problemy z korkiem ale wystarczyly (2 zulowskie strzaly w tyl butli) i poszlo 🙂 uwazam ze smak o wiele lepszy od łiskaczy Johny walker – „krwisty label” oraz od grants’a czerwonego .. Uwazam ze bardzo cierkawa łiski jak za taka cene , z lodem da sie ładnie ja przemycić poprzerz nasz gardziel 🙂 o wiele lepiej niz grants ktorego pilemm rownoczesnie. Ogolnie polecam!

  20. Wilson pisze:

    Dziś kupiłem tego łiskacza. Pierwsze chwile z tym trunkiem, zapach, aromat jak dla mnie bardzo pozytywne, piję oczywiście samą, jak każde whisky. Duuużo lepsze od tego Tescowego. Szukałem alternatywy dla Ballantinesa i chyba znalazłem. Z dozownikiem nie miałem problemów. Tzn po otworzeniu lało się bardzo powoli, obróciłem butle i wszystko się naprawiło. Polecam ten produkt 🙂

    • Peter pisze:

      Słowo „łiskacz” kojarzy mi się ze słowem „sikacz” więc nie najlepiej 🙂 Whisky należy się szacunek!! 🙂
      Jak dla mnie Ballantines i William Lawson to dwie kompletnie rozne whisky. Ballantines mocno słodkawy, Lawson bardziej wytrawny. To tylko moje odczucia kubków smakowych. Tak czy owak zycze smakowitej degustacji whisky/ey wieczorami !

  21. jkjarek pisze:

    Obecnie w Biedronce 0,7 za 31,90

  22. mmoldi pisze:

    Fakt, ja też mam problemy z zaworkiem,wynalazek na „podejrzane” kraje. Inne ,niszowe jak nasze warunki trunki nie mają żadnych zabezpieczeń. Ale Lawson ? tzn ,ze ambitni3 mierzą w nasz rynek.
    Ranking cenowy ? To lubię 🙂 ostatnio najtaniej we Wro po 37 w promocji Społem. Ale szaleństwo to było rok temu jak mozna było w hurtowni Społem zakupić kartonik 2+1 po 51 zł ! przez to niektórzy „znawcy” sprowadzili tę blendę do szajsu dyskontowego a napój przyzwoity ,lepszy niz JW red

  23. skalsson pisze:

    Właśnie teraz smakuję. Jako newbie muszę przyznać, że Lawson jest OK. Dozownik jest całkowicie bez sensu, w końcu nalewam do szklanki nie do kieliszka 😉

  24. marX pisze:

    …piłem Willliama Lawsona nie tak dawno…było ok…0,7 na 3 osoby w 10 minut na jedno rozlanie…nawet łagodne…ale to może być dość myląca sprawa…bo oprócz WL było do opróżnienia własne 0,5 „whiksey” zrobione w procesie 4-krotnej destylacji…dość intensywne w smaku, zapachu…i o sporej mocy ( ok55 %)….Ogólnie jednak whiskey party udane!

« »
Scroll to top