Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #33: Laphroaig 10 yo

Nazwa Laphroaig (wymawiaj. lafrojg) oznacza „piękna dziupla nad szeroką zatoką” choć tak naprawdę mogłaby być synonimem słowa ‚torfowy’. Nie ma chyba innej marki whisky, której serce leży tak głęboko w dymie. W Polsce największą popularnością cieszy się w tej chwili Laphroaig Quarter Cask, ale do tego przeglądu wybrałem wersję 10 yo. Co się odwlecze to nie uciecze…

Destylarnia Laphroaig została założona na Islay, niedaleko miasteczka Port Ellen przez Alexa i Donalda Johnstonów w 1815 roku. Laphroaig jest jedyną szkocką whisky, która otrzymała patent dostawcy od Karola – Księcia Walii – który podobno umiłował sobie nieprodukowaną już wersję piętnastoletnią. Laphroaig słynie także z inicjatywy Friends of Laphroaig. Każdy może zostać właścicielem kawałka ziemi na terenie destylarni, za którą destylarnią płaci darmową miniaturką whisky jeden raz na rok…pod warunkiem, że wpadniesz ją odebrać.

Alembiki w Laphroaig Fot. Witold Kot

Laphroaig jest jedną z kilku destylarni, które cały czas słodują część swojego jęczmienia i suszą go nad palącym się torfem. Warto odwiedzić destylarnię i zobaczyć jak wygląda ten proces.Torf na Isaly jest wyjątkowy i daje niepowtarzalną kompozycję fenoli w whisky. Może to właśnie dlatego Laphroaig jest tak piorunująco pełna smaku? Zatorfienie tej whisky waha się w okolicach 40 ppm.

Torf z Islay Fot. Witold Kot

Dla wielu z Was może być zaskoczeniem, że inna sławna destylarnia Lagavulin rozpoczęła swoją działalność próbując skopiować Laphroaig budując identyczne alembiki. Brzmi to zaskakująco ponieważ dzisiaj to Lagavulin uchodzi za absolutną czołówkę whisky z Islay i jego wersja 16yo jest chyba najpowszechniej wielbioną podstawową wersją SM whisky świata. Tak czy inaczej Lagavulin i Laphroaig są whisky zupełnie innymi a tajemnica tej różnicy (i niepowodzenia w kopiowaniu) leży w różnych źródłach wody, które mają te destylarnie.

Powiększ zdjęcie i zobacz w czym leży szkocka whisky 🙂 Fot. Witold Kot

Ostatnio wspominałem o prohibicji. Dla Laphoroaig to okres dość wyjątkowy ponieważ jej sprzedaż w USA była legalna! Trzeba tylko zaznaczyć, że nie kupowało się jej w sklepie monopolowym,a w aptece. Władze USA uznały, że whisky ta jest tak silna w swoim dymnym i szpitalnym smaku, że nikt nie będzie stosować jej jako alkoholu do upijania się i potraktowano ją jako środek na trawienie 🙂

Notka smakowa

Typ alkoholu: single malt whisky
Wiek: 10 lat
Oko:

otwierając –> jedna z najbardziej charakterystycznych butelek w świecie whisky. Zielone butelkowe szkło i biała etykieta z czarnymi napisami. Prosto i mocno. Butelka kojarzy się z apteką i z lekarstwami. Nic dziwnego, taka jest ta whisky.
po nalaniu –> jasnobursztynowa
Nos:
wyjątkowo intensywny zapach, lotna whisky, z daleka mocno dymna, z bliska…bardziej dymna. Niepodobna do CI, która spod torfu pokazywała akcenty cytrusowe. Zapach dymu jest naprawdę silny. Dam jej chwile spokoju. Niech się napowietrzmy … (tik-tak-tik-tak) … I znowu dym, ale tym razem czuć już jod jak nad morzem oraz nieśmiało przebijające się owoce, których nawet nie potrafię nazwać.
Język:
Nie chcę się nadmiernie zachwycać, bo jeszcze dużo przed nami, ale ta whisky to naprawdę kwintesencja Islay i dymnej whisky. Może i nie ma tak żlożonego i zaskakującego charakteru jak niektóre inne butelki w tym przeglądzie, ale intensywność jej smaku jest wprost niewiarygodna. Ją prawie można ugryźć. Jest gęsta, ale nie oleista, wytrawna, dymna, rozgrzewająca. Wiele whisky w tym wieku cechuje pieprzność, która ukrywa alkohol. Laphroaig 10yo tego nie ma. Tutaj po prostu czuć ciepło tej whisky. Dym miesza się z bardzo gorzką czekoladą i drewnem i przechodzi w powoli gasnący finisz. Whisky dobra do wszystkiego co wędzone, mięsne i mocne w smaku. 
ABV:
40%
Cena: ok. 130 PLN

 

krest button

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

26 Responses to Alkohol wieczoru #33: Laphroaig 10 yo

  1. qwerty pisze:

    Mój pierwszy SM. 2 lata już mijają, a nadal mam pół butelki :).

    • Tomasz Miler pisze:

      To dobrze czy zle? 🙂

      • qwerty pisze:

        Nadal nie mogę się przekonać do tego torfowego posmaku. Czekam aż do niego dojrzeję, stąd tak powolny ubytek.

        • Tomasz Miler pisze:

          Eeeee tam! Myslalem, ze masz juz 10 butelek roznych torfiakow i dlatego tak wolno ubywa 🙂 Nie ma co sie zmuszac. Jesli nie smakuje Ci torf, szukaj w innych stylach produkcji whisky.

          • qwerty pisze:

            Tak własnie robie, ale wiem, że do pewnych smaków też trzeba przywyknąć.

  2. […] czytaliście już o niej w przeglądzie podstawowych wersji whisky z Islay kiedy piłem wersję 10 yo. Dzisiaj możecie zobaczyć jak dwukrotnie dłuższe leżakowanie wpływa na smak silnie torfowej […]

  3. […] – regionu, który słynie z produkcji whisky delikatnych. Whisky ta nie jest tak dymna jak Laphroaig czy Ardbeg, ale jest udanym i wyważonym połączeniem torfu i owoców. Świetny przykład na to, […]

  4. Bartek pisze:

    To i ja się dołączę do dyskusji, piłem tą Whisky u przyjaciela, rzeczywiście jest bardzo mocno dymna i torfowa, ostatnio kupiłem w prezencie Lagavulin 16yo podczas degustacji bardziej mi „podeszła” niż właśnie omawiana whisky lub Bowmore czy właśnie baardzo dymna ale nic ponadto tak mi się zdawało Kilchoman, dla odmiany chętnie napiję się whisky z Islay, bardziej podchodzą mi właśnie ze Speyside lub Highlands, GlenDronach 16yo !! raj w ustach 🙂
    Serdecznie pozdrawiam
    Mój pierwszy post, już sporo miesięcy przeglądam twoją stronę Tomku, jest świetna 🙂

  5. […] Głównie banderola. Dlatego można czasem pomarzyć o amerykańskiej prohibicji, za której czasów – kompletnie bez akcyzy – można było kupić moją jak dotąd ulubioną whisky Laphroaig w aptece. […]

  6. siwyx pisze:

    Miało być słodko bo wachałem się między dwoma The Glenlivet’ami a wyszło torfowo bo kupiłem Laphroaig 10yo i cieszę się z tego wyboru ten dymny,torfowy aromat bardzo mi smakuje 🙂

  7. Tomek pisze:

    Zdecydowanie najciekawsza single malt jaka probowalelm.
    Polecam!!!
    Z dymnych/torfowych polecam rowniez Lagavulin 16yo i moze Talisker – choc ta ostatnia to nie jest Islay whisky,
    Jezeli dopiero zaczales ‚przygode’ z single malt to moze daj sobie troche czasu i poproboj whisky z np. Speyside (np. Glenlivet). Sa ‚latwiejsze’ w ‚uzyciu’ 🙂

    Laphroaig to jednak cos niesamowitego!!!

    Serdecznie pozdrawiam.

  8. Tomek pisze:

    …zapomnialem dodac – fajna strona!!!
    Pozdro.

  9. Pirx pisze:

    Witam wszystkich serdecznie (to mój pierwszy wpis na tej świetnej stronie).
    Nieco przypadkiem wszedłem w posiadanie tego Laphroaig’a i trafiło mnie.
    Kończę już pierwszą butelkę i za każdym razem, gdy przykładam szklaneczkę do nosa i ust nie mogę uwierzyć, że istnieje coś o takim smaku i zapachu. Czuję się jakbym zarył twarzą w wygasłe ognisko. Nieprawdopodobne wrażenie. Nie warto myć opróżnionej szklanki zaraz po spożyciu, bo wspaniale pachnie jeszcze następnego dnia. To zresztą dotyczy większości singli których udało mi się zakosztować.

  10. Mieszko pisze:

    Jestem zdziwiony, otworzyłem swoją pierwszą butelkę Laphroaig i cóż, jest to dobra whisky ale nie doświadczyłem tego potężnego uderzenia torfu o jakim wszędzie słyszałem, również dymność nie była jakaś szczególnie silna. Jestem mocno rozczarowany ponieważ nie uświadczyłem tego czego się spodziewałem. Caol Ila zrobiła na mnie większe wrażenie. Możliwe, że butelka którą zakupiłem nieco odstaje od pozostałych.

  11. Zre pisze:

    a jak w porównaniu do Quarter Cask? która bardziej dymna?

  12. smajko pisze:

    Hej,

    Na początek gratulacje Tomku świetnego bloga, zaglądam tu często szukając nastepnej SM do kupienia i wypróbowania, dzięki za wszystkie podpowiedzi. Laphroaig była pierwszą moją whisky z Islay więc od razu głeboka woda 😉 Po niej dopiero spróbowałem CI (od której to sugerowałeś zacząc przygode z mocno torfowymi trunkami) i muszę przyznać że CI to faktycznie dobry łagodny początek świata Islay SM, to jednak Laphroaig jest genialną kompozycją mocno intensywnych smaków co mi osobiście bardzo odpowiada. Ale przyznam też że polubienie jej zajeło mi jakieś pół butelki, druga połowa sprawiła że ją pokochałem 😉 Polecam więc przynajmniej spróbować.

    Pozdrowienia dla wszystkich fanów SM!!!

  13. serkaczorix pisze:

    Właśnie popijam quater cask i przypalam do tego mentolowego e-papierosa 😉 cudowne uczucie drogi Panie !!!:)

  14. Lucjan pisze:

    Torfowe whisky typu Laphroaig, Ardbeg, Caol Ila to potęga smaku sama w sobie, to są najlepsze whisky jakie piłem, ich smak, zapach torfowo dymny jest powalający. Bardzi mnie ciekawi jaka jest różnica w smaku do takich zdecydowanie droższych i starszych 🙂

  15. and pisze:

    Laphroaig 10 yo, jak dla mnie coś fantastycznego.. doskonałe połączenie dymu, torfu, jodu, morza, bandaży szpitalnych, ogniska i pieczonych w nim ziemniaków… i tym smakiem pojawiającym się na koniuszku języka.. winnym, owocowym, delikatnie kwaskowym, lekkim i zarazem słodkim. Niesamowite .
    Moja pierwsza wypita niedawno whisky z Isla – Ardbeg Ten jest inny… równie fantastyczny, ale chyba bardziej zaskakujący i bezkompromisowy. Sącząc Ardbega dziesiątkę, między innymi mam wrażenie, że stoję po kostki w smole i roztopionym asfalcie i przyglądam się jak drogowcy budują autostradę, albo ktoś na żaglowcu związał mnie starymi, nasączonymi dziegciem, morską wodą linami, a moją twarz owiewa morska bryza o zapachu owoców morza i lekko nadpsutych ryb.. Fantastyczne. .
    To moje dwie pierwsze single malty, jakie piłem w życiu, ale po szoku gdzieś tak na 1/3 butelki i oswajania się z tymi odjechanymi zapacham,i i smakami, zakochałem się w nich na zabój.
    Czasem w ciągu dnia np w pracy, czy w aucie przypominają mi się te whiskacze i odpływam na samą myśl o nich.
    Dzięki, Tomaszu, bo to przez Ciebie ;). Jakiś miesiąc temu przypadkiem wpadłem na Twojego bloga i zaczałem czytać, no i tak mnie wciągnęła ta szkocka historia…
    I pomyśleć, że do tej pory myślałem, że whisky to Ballantines i Jack Daniels..

  16. Daniel pisze:

    Głupich pytań nie ma, więc zapytam, dlaczego w niektórych opisach nie ma punktacji tj. (80/100) ocenianego alkoholu?:)

    • Tomasz Miler pisze:

      Najprawdopodobniej były oceniane zanim wprowadziłem na blogu punktację. IMO punkty mają sens wyłącznie po wypiciu odpowiedniej liczby whisky, które stanowią bazę punktów odniesienia. Jeśli ktoś zaczyna oceniać whisky na samym początku przygody z tym alkoholem, to jego oceny będą później wymagać znacznej weryfikacji.

  17. Joasia pisze:

    Laphroaig to moja ukochana SM. Przygodę z tak silnym, torfowym smakiem/zapachem zaczęłam jednak właśnie od Lagavulin, która jest delikatniejsza i bardziej wysublimowaną SM whisky, według moich kupek smakowych. Kocham mocne smaki i zapachy, uwielbiam dobrze przyprawione jedzenie, tym samym kieruję się w trunkach. Trzecią moją ukochaną whisky którą mogę polecić to Talisker, równie smoky & peaty, ciut „słodsza” na finishu. Nie ma jednak nic lepszego niż Laphroaig, czysty orgazm zamknięty w butelce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top