Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #325: J.A. Baczewski Whisky

Ostatnimi czasy Internetem wstrząsnęła wiadomość podana przez facebookowy profil marki J.A. Baczewski Vodka Monopolowa o tym, że marka ta decyduje się na wypuszczenie limitowanej serii whisky, która opiewać będzie zaledwie na 6000 butelek. Zainteresowanie recenzją tej whisky, jakie wyraziliście na moim FB, było zaskakująco duże, więc oczywiście musiałem ugiąć się pod jego naporem i kupiłem butelkę tej whisky. Zapraszam na recenzję 😀 

J.A. Baczewski to marka, której kibicuję, ponieważ jestem wielkim fanem dobrze zrobionego marketingu alkoholowego. Niestety w polskich social media, marketing ten sprowadza się głównie do odcinania kuponów od istniejącej marki globalnej (która generuje atencję sama z siebie) lub opowiadania o nowych markach w sposób tak uwłaczający inteligencji odbiorcy (posty w stylu – Wódka musi być naturalna – udostępnij jeśli się zgadzasz…), że aż robi się smutno. Właśnie dlatego z przyjemnością oglądam poczynania marki J.A. Baczewski, która -z uwagi na swoją olbrzymią i doskonale udokumentowaną tradycję produkcji wódki w Polsce- ma do powiedzenia bardzo ciekawe rzeczy i cieszy się przez to pozytywnym odbiorem. Z rankingów, którymi chwali się marka wynika, że będąc niewielką rodzinną firmą, której social media nie są nawet prowadzone przez zewnętrzną agencję, piastuje ona drugie miejsce w zaangażowaniu fanów we wszystkich polskich fanpage’ach alkoholowych, ustępując wyłącznie whisky Johnnie Walker. No szacunek.

17203105_1405166129546348_1136958370373435188_n

Oczywiście J.A. Baczewski to przede wszystkim wódka (i nalewki), ale nie przez przypadek odnoszę się do tej nazwy jako do marki a nie produktu (wódki). W dzisiejszych czasach jest tak, że posiadacz mocnej marki może „przelewać” jej kapitał z jednego produktu na drugi. Świetnym przykładem działania tego typu jest wprowadzenie na rynek marki Żołądkowa Gorzka De Luxe, która czerpie garściami z dziedzictwa Żołądkowej Gorzkiej … a ta, po obniżeniu zawartości alkoholu, nawet nie jest już wódką 🙂

Marka J.A. Baczewski nawiązując do swojej wódki, wykorzystała tę samą butelkę z etykietą o podobnej stylistyce. Całość wygląda schludnie i kojarzy się z marką.

JA Baczewski whisky

W tym świetle, przy bardzo dobrych opiniach jakimi cieszy się wódka J.A. Baczewski na rynku, istnieje szansa, że to zamiłowanie konsumenckie przeniesie się także na whisky z tym samym logo na etykiecie. Zresztą, bynajmniej nie jest to ruch bezpodstawny, ponieważ ma on umocowanie w tradycji marki, która kiedyś produkowała już whisky. Istnieją na to nawet namacalne dowody, którymi marka z przyjemnością się chwali:

17410410_10154651352403386_1898874032_n

Ponieważ tak się składa, że moim znajomym jest Paweł Gorczyca – Dyrektor Zarządzający w firmie AG- J.A.Baczewski- pomyślałem sobie, że zamiast spekulować na temat J.A. Baczewski Whisky, po prostu zapytam go o kilka rzeczy, które wydają mi się ciekawe i dzięki temu z przyjemnością mogę zaprosić Was do przeczytania miniwywiadu z informacjami z pierwszej ręki na temat tej whisky, zanim zapoznacie się z moją notką smakową.

TM: J.A. Baczewski Whisky – Czy to tylko eksperyment nawiązujący do dawnej tradycji marki czy raczej biznesowy test powodzenia produktu, który może wejść na rynek na stałe? 

PG: Whisky to test, ale już w tydzień po wprowadzeniu wiemy, że będzie to stały produkt w naszej ofercie.

TM: Wiem z FB marki, że zainteresowanie JABW jest bardzo duże. Czy możesz zdradzić ile z 6000 butelek się już sprzedało? 

PG: Z pierwszych 6000 butelek sprzedało się już 5000 i to wyłącznie poprzez sklepy Centrum Wina oraz dostawy do gastronomii.

TM: Z etykiety można dowiedzieć się, że JABW wyprodukowano w Austrii i że jest ona kupażem destylatu ze słodu jęczmiennego i destylatów zbożowych skomponowanych na podstawie autorskiego przepisu. Czy możemy wiedzieć coś o tej recepturze? 

PG: To nasza oryginalna, przedwojenna receptura. Baczewska. Spisana na papierze i zakodowana w kwestii proporcji. Jest to naprawdę magiczne, ponieważ Baczewscy bali się panicznie, że im te receptury ktoś ukradnie. Zresztą wszystkie nasze receptury były tak właśnie kodowane. Prawdopodobnie za jakiś czas wrzucę ją nawet na Facebooka, ale jeszcze nie teraz.

TM: Do jakiego konkretnie procesu odnosi się słowo „wyprodukowana” – chodzi o destylację, leżakowanie czy być może samo butelkowanie? 

„Wyprodukowana” – destylacja, leżakowanie i butelkowanie jest w Austrii.

4. W Szkocji różne destylaty wchodzące w skład whisky mieszanej produkowane są przez różne, zwykle odległe od siebie, destylarnie. Czy w tym wypadku również producentem jest wiele destylarni?

Składowe pochodzą z kilku różnych destylarni.

5. Zaskakuje mnie Austria jako miejsce produkcji. Czy nie łatwiej i bezpieczniej, a także lepiej marketingowo byłoby kupić destylaty w Szkocji?
Uważam, że to jest bardziej autentyczne dla marki i dla samego produktu. My naprawdę robimy to najlepiej jak umiemy, żeby odtworzyć każdy z przedwojennych produktów. Przed wojną nie kupowaliśmy destylatów ze Szkocji – sami robiliśmy we Lwowie.

6. Czy marka J.A. Baczewski ma plany na wprowadzenie innych rodzajów whisky np. blendu premium lub whisky słodowej? 

Bardzo realne, że za jakiś czas będziemy poszerzali portfel whisky, ale decyzje zapadną dopiero, jak się sprzedaż pierwszego gatunku ustabilizuje, bo na razie bardzo trudno powiedzieć, czy ten ogromny sukces to tylko jednorazowe zakupy czy też ludzie będą po naszą whisky wracali.


Notka smakowa

Do degustacji whisky J.A. Baczewski wybrałem kieliszek Galway z linii Miler Nosing Glass. Zobaczmy jak przypadnie mi do gustu austriacka whisky z polskimi korzeniami!

Tomasz Miler degustuje JA Baczewski Whisky

Oko – miedziana

Nos – w pierwszej chwili alkoholowa, po aeracji zbożowa i słodka, ziołowa i lekko mentolowa, a potem karmelowa, przyjemna. Kojarzy mi się z krówkami i cukiernią, bardziej niż często spotykaną w blendach- słodyczą owocową. Aromat oceniam jako atrakcyjny.

Język – oleista i pieprzna

Finisz – pieprzny i wytrawny, z wyraźną goryczką, zaskakująco intensywny jak na blend i trwający. Coś dla osób nie lubiących zbyt słodkich whisky deserowych, do picia z lodem.

 

Mój najnowszy projekt

Z dumą informuję, że możliwość uczestniczenia w prowadzonych przeze mnie degustacjach whisky pojawi się na terenie całej Polski! Koniecznie daj mi znać gdzie mieszkasz, żebym mógł odwiedzić również Ciebie!
Wpisz swojego maila oraz wybierz miasto, a ja zajmę się resztą i dam Ci znać kiedy będę organizował przyjazd w Twoje strony.

20 Responses to Alkohol wieczoru #325: J.A. Baczewski Whisky

  1. Darek napisał(a):

    Baczewski to symbol na którym powinni uczyć sie inni
    Słowa są zbędne 👏👏👏👏

  2. Tomash napisał(a):

    Duży szacun za wywiad z dyrektorem Baczewskiego, rozwiał sporo wątpliwości (pochodzenie).

    • Tomasz Miler napisał(a):

      A dzięki, dzięki 😀 Tak się złożyło, że to mój znajomy. Niemniej w świetle wielu zarzutów wypada jasno dodać, że whisky zakupiłem w poznańskim sklepie Centrum Wina z własnej woli i bez rabatu ;), a jej notki smakowej nie konsultowałem z nikim. Sam artykuł nie jest też sponsorowany 🙂

  3. Tomasz S. napisał(a):

    Czekałem na tą whisky odkąd pojawiły się pierwsze informacje na Facebooku.
    Bardzo cieszylo mnie to ,że W końcu mamy polską whisky. Niestety szkoda ,że w całości okazała się jednak austriacka. …
    Na pytanie o destylaty w Szkocji dyrektor JA
    Dam wbił sobie gwóźdź do trumny ,gdyż jeśli nie chcieli kupować destylatow w Szkocji z racji ,że kiedyś ją wytwarzali sami w Lwowie to czemu teraz zlecili cały proces Austrii?
    Dlatego jak najbardziej trafnym i niestety smutnym sformulowaniem jest to ,że to „austriacka whisky z polskimi korzeniami „

    • Tomasz Miler napisał(a):

      JAB Whisky była kiedyś produkowana przez firmę JAB i obecnie też jest. Myślę, że to o utrzymanie tej ciągłości chodziło Pawłowi. Powiem szczerze, że całkiem mi się to podoba. Zakup whisky mieszanej w Szkocji nie jest żadnym problemem i z pdwnością gdyby JAB miało taką zachciankę to mogliby to zrobić. 6k butelek to pewnie 7-10 beczek … żadna ilość.

  4. Aligator napisał(a):

    Czemu nie dałeś ocen? Aż tak źle?

    • Tomasz Miler napisał(a):

      Wpis ten cieszy się dużą popularnością i nagle wszystkich zaczyna to bulwersować, a ja ocen punktowym blendom nie daję już od dawna bo nie zasłużyły 🙂

  5. pozdrawiam napisał(a):

    poprzednie wpisy na blogu coraz uboższe, robione na szybko i niezdarnie, a teraz Miler zaserwował nam korporacyjny bełkot, bo skasował od Baczewskiego pewną sumkę…. nie dajcie się nabrać czytelnicy bloga, bo jesteście najzwyklej w świecie manipulowani i serwuje się Wam zwykły nowoczesny marketing! Gdyby wytwórnia denaturatu zapłaciła Milerowi, to ten na blogu też by odstawił niezły artykuł i wystawił pozytywne noty degustacyjne fioletowemu martini…

    • Tomasz Miler napisał(a):

      ALE przecież ta recenzja nie jest pozytywna, a już tym bardziej nikt mi za nią nie płacił 🙂 Pisałem już w komentarzach, że sam kupiłem tę whisky i chciałem o niej napisać. Oczywiście niektórzy nie mogą znieść, że wpis cieszy się tak ogromną popularnością… Niemniej dziękuję Ci za to, że uważasz, że uprawiam nowoczesny marketing. To zawsze coś 🙂

  6. Hogshead napisał(a):

    To nie jest wywiad sponsorowany. TM w żaden sposób nie „zachwala” tego produktu. Ocena jego walorów jest wyważona i obiektywna i osoby umiejące czytać zrozumieją czy ten napój jest w ich klimacie czy też nie.

    Austria jako miejsce produkcji tej whisky to zrozumiały wybór zważywszy że siedzibą firmy J.A. Baczewski historycznie był Lwów położony na terenie Austro-Węgier. JAB był nawet C.K. Dostawcą Dworu a dzisiaj chce podkreślać tę część swojego dziedzictwa gdyż były to jej najlepsze czasy.

    Polskiego odbiorcę może to jednak pozostawiać z uczuciem niedosytu zwłąszcza że mikrodestylarni whisky powstało ostatnio w Europie mnóstwo, jak grzybów po deszczu, prawie w każdym kraju tylko nie w Polsce. Są w Austrii, Niemczech, Czechach, Belgii, Danii, Finlandii, nawet w malutkiej Łotwie czy Luksemburgu. Dlaczego więc inni moga a my nie? Jednak pretensji o taki stan rzeczy nie kierowałbym do Tomka Milera ani do firmy J.A. Baczewski.

  7. Polak napisał(a):

    100zl za Blenda robionego w Austrii przez Polską firmę…no nie wiem. Wole szkocką robioną w Szkocji przez Szkotów w dodatku 1l za 60zl (przykładowo Ballantines). Ja tego nie kupuję i wy też nie dajcie się nabrać. Pozdrawiam.

    • pixo napisał(a):

      Osobiście nie przepadam za wspomnianym w komentarzu trunkiem. Dodam, że za 60zł/1l można wyczuć różnicę w smaku.
      Dla przykładu Jameson 0,7 smakuje lepiej niż ten z butelki 1l, którą można dorwać już za 80 zł.

  8. Error napisał(a):

    Czuć w niej chociaż trochę dymu?

  9. W napisał(a):

    Chciałem kupić z ciekawości jak smakuje polska whisky ale whisky wyprodukowana w Austrii polską nie jest i koniec kropka. Szkoda.

  10. les napisał(a):

    mamy już w Polsce producenta rodzimej whisky od początku do końca, czyli od ziarna do butelki poprzez beczki z polskiego dębu – to destylarnia Piasecki z Warmii należąca do firmy Mazurskie Miody.

  11. Kamiliani napisał(a):

    Właśnie jestem po degustacji tejże whisky. W typowo chłopski sposób mogę powiedzieć ,że whisky nie należy do żadnej światowej klasy. Cieżko porównać go z innymi w tej srednio-niższej połki cenowej. Ale powiem ,ze jest taki dość skąpy w smaku jakby komponenty leżakowały mniej niż 3 lata. Natomiast voltage 43% daje sie poczuć nieco bardziej na języku. Ale co do oceny jest bardzo pijalny z sokiem jabłkowym i to jest dla mnie połaczenie numer jeden. Probowałem łączyc z wodami , jak i róznymi schwepess lecz tutaj sok wypada znakomicie. Gdyż dochodzi dodatkowy jeden pelny smak(jabłko i z nim powiazane ), który idealnie uzupełnia to czego brakuje samej whisky do wystawienia lepszej opinii. W moim guście jest famous grous , jameson. Więc może komentarz mój bedzie komus przydatny. Pozdrawiam.

    • Janusz napisał(a):

      Ja jestem bardzo rozczarowany. Zapłaciłem 80 zł i nie da się tego pić. Na blog zaglądam jak mam wątpliwości przy nowych pozycjach do barku. Opis jest czytelny, zaryzykowałem i nie było warto. Za 60 zł w dyskoncie można kupić litr Jim Beam, który mniej wódką pachnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top