Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #29: Famous Grouse

Kolejny klasyk wśród blendów. Nie wiem dlaczego wszyscy mówią na tę whisky ‚szkocka kuropatwa’ (Perdix perdix) skoro na etykiecie jest wielka pardwa szkocka (Lagopus lagopus scoticus). Bez wątpienia jest to bardzo popularna whisky, która w dodatku cieszy się doskonałym PRem. Wszyscy się zachwycają, a ja sprawdzę dlaczego!

Historia jest taka jak zawsze więc pozwólcie, że nie będę się rozwodził. Na początku XIX w., Matthew Gloag miał sklep, w którym sprzedawał whisky i wino. Później przekazał go swojemu synowi, który rozwinął firmę rozpoczynając kupażowanie whisky, a następnie oddał sprawy w ręce swojego syna (wnuka Matthew Gloaga), który w 1897 stworzył markę ‚The Grouse Brand’ (którą później nazwano ‚The Famous Grouse’) i zrobił z tego wielki biznes. W 1970 roku ‚The Famous Grouse’ sprzedano firmie Highland Distillers, która posiada także whisky takie jak Macallan i Highland Park. Biorąc pod uwagę liczbę marek whisky mieszanej, w których podobny ‚biznesplan’ okazał się skuteczny, zacząłem poważnie zastanawiać się nad otwarciem własnego spożywczaka 🙂

W świetle powyższego paragrafu, nie trzeba być Einsteinem, aby domyślić się, że SM wchodzące w skład Famous Grouse to Macallan i Highland Park. To dobra wiadomość, bo to świetne whisky i bez wątpienia ich charakter czyni z Famous Grouse przyzwoity blend na tle konkurencji z tej samej kategorii.

Famous Grouse to 6. najlepiej sprzedająca się whisky na świecie. Dostępna jest jeszcze w kilku innych wersjach, z których najmłodszą na rynku jest mieszana whisky zbożowa Snow Grouse, z pardwą górską (Lagopus muta) na etytkiecie. Jest to produkt przewidziany do serwowania w bardzo niskich temperaturach. Mam nadzieje że każdy wnikliwy czytelnik mojego bloga wie już, że obniżenie temperatury ogranicza możliwości sensoryczne naszego języka. Innymi słowy, kiedy jest zimno czujemy mniej. Czy muszę pisać więcej? Famous Grouse w swoim portfolio ma także ‚The Black Grouse’ oraz ‚The Black Grouse Alpha Edition’, która jest najbardziej dymnym blendem z tej destylarni.

W UK Famous Grouse jest powszechnie kojarzona z rugby ponieważ przez wiele lat zajmowała się sponsorowaniem drużyn i eventów związanych z tym sportem.

Notka smakowa

Typ alkoholu: blended whisky
Wiek: 3 lata +
Master Blender: Gordon Motion
Oko:

otwierając –> Przezroczysta butelka z kolorową etykietą. Kiedy otworzyłem butelkę zastałem tam dozownik. Dozowniki w blendach mnie cieszą pod warunkiem, że działają. Niestety nalewanie whisky z mojej butelki Famous Grouse to kompletna porażka. Przechylenie butelki skutkuje tylko w mizernym kapaniu whisky co zmusza do przekręcania jej coraz mocniej do momentu kiedy osiągnie pion i przestaje lecieć. Wtedy trzeba ją wstrząsnąć i olbrzymia ilość whisky wydobywa się z dozownika w sposób niekontrolowany. Lipa. Może to tylko mój dozownik. A może nie.
po nalaniu –> bursztynowa…mówiliśmy już o tym.
Nos:
przyjemny, nienachalny, jesienne owoce, toffi
Język:
okrągła w smaku (jeśli to możliwe w takim blendzie), lekko pieprzna, średnio oleista, dębowa, zrównoważone przejście w finisz, który rozgrzewa, ale dość dobrze kryje alkohol.
ABV:
40%
Cena: ok. 70 PLN

 

krest button

 

No i tradycyjnie reklamy. Famous Grouse słynie z reklam, w których występuje ‚Gilbert the Grouse’. I jest niezły 🙂 Podobają mi się te reklamy, ponieważ zamiast wciskać opowieści dziwnej treści, stawiają na dobrą zabawę, która jest istotą whisky mieszanej.

I jeszcze Snow Grouse.

http://www.youtube.com/watch?v=_sxJqckPEZY&feature=related

A tutaj już typowe różnicowanie produktów, o którym wspominałem wcześniej…


 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

29 Responses to Alkohol wieczoru #29: Famous Grouse

  1. Mikołaj pisze:

    Czyli chyba nie jest źle? Może na koniec jakaś próba uszeregowania testowanych blendów od najsensowniejszych i nadających się do picia ? 😉

    • Tomasz Miler pisze:

      Jeszcze w tym tygodniu będzie podsumowanie. Później zaczynamy nową przygodę z innymi whisky 🙂

  2. grzesiek pisze:

    A już myślałem, że tylko ja zawsze toczę nierówną walkę z dozownikami. Przychodzi taki moment kiedy zaczynam kombinować czy „toto” da się jakoś wydłubać 😉

  3. allah pisze:

    Jest jeszcze naga pardwa 🙂
    http://2.bp.blogspot.com/-qbiF-f472qo/Te-U1q3vZ3I/AAAAAAAABlk/O6kinhxsDlc/s1600/The+Naked+Grouse.jpg

    Wizualnie całkiem interesująca propozycja, niestety, szkoda mi takich pieniędzy na blenda… Za tą cenę mam Balvenie 12yo Signature albo DoubleWood, a może i nawet coś starszego się znajdzie…

    • Tomasz Miler pisze:

      To prawda, że po obszarze, w którym blendy zaczynają kosztować tyle co malty należy poruszać się bardzo ostrożnie.

      • K.M. pisze:

        No wlasnie i tu mialbym pytanko bo przyznam szczerze ze ja jak degustuje oczywiscie w odpowiednim szkle blendy to bardzo malo wyczuwam smakow/aromatow. A z maltami jest mi duzo latwiej. Wiec chcialbym sie spytac czy istnieja wyjatkowe blendy ktore dorownalyby choc w 70% maltom sensorycznie. pytam bo mam ze tak powiem kaprys na JW swing.

        • Tomasz Miler pisze:

          Można by napisać cały elaborat o tym dlaczego tak jest, ale generalnie sprowadza się to do metody produkcji i czasu leżakowania. Blendy w tym przedziale wiekowym oferują nieporównywalnie uboższą złożoność niż malty. Starsze blendy są bardziej złożone w smaku, ale również dużo mniej intensywne. Jeśli chcesz iść dalej i interesujesz się sensoryką, zdecydowanie polecam malty.

          • Foox pisze:

            Ja właśnie zakupiłem pierwszego malta – Cardhu. Nie wiem czy wybrałem odpowiednią butelkę na początek, czy nie. Pierwsze spostrzeżenie to takie, że lepiej ukrywa alkohol, ale smakowo nie odczuwam dużej różnicy. Przyznam się, że J.W. Red Labela nie lubię, nie smakuje mi, a Cardhu jest całkiem inne.

            I tutaj zastanawiam się czy warto porównywać ze sobą blenda i malty z których powstaje? Chodzi mi oczywiście o początek, by nauczyć się wyczuwać różnice. Czy może nie tędy droga? Wiem, że pytanie jest głupie, ale nurtuje mnie ta kwestia.

          • Tomasz Miler pisze:

            Choć dzisiaj rumienię się lekko kiedy oglądam ten film, zachęcam Cię do obejrzenia:
            http://www.youtube.com/watch?v=Ei0Sxg-ixoE&feature=relmfu
            Tutaj możesz zobaczyć jak pić whisky słodową i mieszaną. Techniki, które pokazuję są uproszczone, ale zastosowanie ich i tak pozwoli Ci na lepsze docenienie whisky słodowej.
            Proponuję abyś nie próbował doszukiwać się podobieństw między whisky słodową i mieszaną, a uczył się doceniać je osobno. Pomimo, że jest tutaj częśc wspólna. SMW i BW to dwa różne światy.
            Wskazówka: zarówno zapach jak i smak SM jest dużo bardziej intensywny.

  4. Czajkus pisze:

    W przedostatnim akapicie chodziło tobie raczej o Szkocję a nie o świat (chodzi o wielkość sprzedaży)

    • Tomasz Miler pisze:

      Chodziło mi o świat a dane przytoczyłem na podstawie oficjalnego bloga Famous Grouse. Masz inne informacje?

      • Sir_Przemo pisze:

        Z tego co czytam z notek reklamowych to najlepiej się sprzedają:
        w Szkocji – Famous Grouse;
        Anglii – Bells;
        Polsce – Ballantine’s / Johnny Walker;
        Europie – Ballantine’s;
        Świecie – 1. JW 2. B’s

        • Tomasz Miler pisze:

          Z drugiej strony czy to ważne? Później okazuje się, że jedni liczyli na kartony, inni na litry, jeszcze inni na butelki, jednym chodziło o całą szkocką, innym o całą whisky, jeszcze innym tylko o blended itd. itd. Podaję te informację bardziej jako ciekawostkę, żeby znany był kaliber marki. IMO nie wnoszą one absolutnie nic do jakości whisky w butelce.

          • Czajkus pisze:

            Ja się zgadzam z Sir_Przemo. Czy to ważne? No ważne, o zakupie danej butelki nie tylko smak produktu decyduje ale też cała otoczka. W przypadku tej whisky informacja, że jest whisky najchętniej kupowaną w Szkocji daje pewne informacje i wytyczne.

          • Tomasz Miler pisze:

            Sir_Przemo tylko podał info, a nie mówił co o tym myśli…
            Ja natomiast napisałem, że info o sprzedaży podaje po to żeby pokazać kaliber marki, czyli pewną ‚otoczkę’. Więc może jednak zgadzasz się ze mną? 😉
            Dążę do tego żeby dla możliwie największej liczby osób o zakupie decydował smak. Przecież tylko on się liczy!

          • Sir_Przemo pisze:

            daje to obraz tego co robi dobry PR na świecie z markami JW i B’s, ponieważ w okolicach, gdzie zaczęła się szkocka whisky, mam na myśli UK, widać zupełnie inne preferencje i rozeznanie w smaku

  5. S. pisze:

    Panie Tomaszu, może udałoby się kiedyś zrobić wpisy o Cutty Black oraz William Lawson’s ?

    • Tomasz Miler pisze:

      W jednym z komentarzy do wpisu o JWRL (#28) napisalem jakie alkohole beda nastepne 🙂 Nie moge wypic wszystkiego, ale bede sie starac! 😉

  6. […] & White, Famous Grouse, Grant’s, Johnnie Walker Red Label, Scottish […]

  7. Grzegorz pisze:

    Napisałeś, że The Famous Grouse ma problemy z dozownikiem. I tak jest w istocie rzeczy. Z mojej butelki alkohol wypływał niemal jak z kroplówki. Żeby dostać się do zawartości próbowałem wyjąć dozownik – skończyło się to jego złamaniem i dopiero to umożliwiło mi spróbowanie tej whisky. Szkoda, bo smak jest całkiem dobry, na pewno ta whisky bardziej mi smakuje od niedawno przeze mnie próbowanej J&B. Ta druga ma według mnie strasznie płaski smak.

  8. awiriusz pisze:

    W moim mieści jest The Famous Grouse litrowa za 59,90, to jest dobra cena?

  9. Wilson pisze:

    U mnie w litrowej butelce nie ma dozownika. Produkt z tesco, za 59,90 w promocji. 🙂

  10. szczaq pisze:

    Testowałem w ostatni weekend i po pierwsze zgadzam się z opinią Panie Tomku, poza tym to świetny blend szczególnie biorąc pod uwagę cenę (Simply Market, 0,7 – 55,99 zł). Faktycznie dobrze zawoalowany alkohol, no i miałem szczęście – mój dozownik był okej 🙂 Pozdrawiam!

  11. Menda pisze:

    najlepsze łisky jakie żech pił ! polecam ! WALCZYĆ TRENOWAĆ WARYNIOL MUSI PANOWAĆ

  12. Z tym dozownikiem panowie to nie tak że on nie działa. Macie takie wyżłobienie (prostokącik) na krawędzi spodu butelki (mówię o 0.7 bo taką badaliśmy jakiś czas temu), sprawdźcie lanie gdy to właśnie wyżłobienie jest skierowane centralnie w dół podczas przechylania butelki (chyba zrozumiałe, tak?) w moim „egzemplarzu” właśnie to działało (góra albo dół szło wyżłobienie)

  13. Raf pisze:

    Ech… a ja mam pecha albo do Polski trafia partia towarów różnej jakości…
    Dziś kupiłem Famouse Grouse i już sam zapach odrzuca czuć potworne fuzle….. jak z pierwszej destylacji…
    Butelka kupiona w Złotych tarasach w Carrefour ;(
    Miałem podobne lub gorsze doznania gdy kupiłem butelkę w sklepie „kubańskim” też w Złotych Tarasach nie pamiętam nazwy ale to Whisky robiony dla Almy… tragedia za ponad 50.. zł.

  14. Yoda pisze:

    Tyle tylko ze „Black Grouse” jest ze 2 klasy lepszy od orginalnego, wiec troche nietaktem jest wrzucic go do jednego worka. O dziwo niektorzy pisza, ze jest ochydny inni, ze jest tak doskonalym blendem, ze mozna pomylic sie z singlematowka. Mi bardzo smakuje, duzo bardziej niz Famous a mozna go kupic za 70-90 za litr. Na pewno warto samemu sprobowac zanim sie cos oceni.
    pozdrawiam,

  15. wald3km pisze:

    Kupiłem dzisiaj i opisany problem z dozownikiem u mnie też występuję. Do przeżycia… Sama whisky bardzo mi smakuje. Nie czuję jesiennych owoców i toffi – ot, whisky nie do pomylenia z niczym innym – ale jeśli chodzi o smak, to zgadzam się z opisem.

  16. Raf pisze:

    Jak dla mnie okropna whisky, smakuję jak tani albo nie leżakowany destylat, zero posmaku beczki.
    Próbowałem w Polsce po kupieniu chyba w carefour i w Tesco angielskim… smak ten sam ohydny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top