Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #28: Johnnie Walker Red Label

Johnnie Walker Red Label popularnie zwany „czerwonym Jasiem” to whisky, która budzi potężne kontrowersje. Z jednej strony popsuł jej się PR i domorośli fani whisky garną się do przytaczania jej jako przykładu największego okropieństwa, a z drugiej strony to najpopularniejsza whisky świata. To w końcu jaki jest czerwony Johnnie Walker?

Johnnie Walker to flagowa marka DIAGEO, do której należy także kilka innych whisky z segmentu mainstream uwzględnionych w tym przeglądzie (Bell’s, Black&White, J&B). JW uchodzi za najlepiej sprzedającą się whisky na świecie. Rzeczywiście, można go kupić niemal na każdej stacji benzynowej tej planety. Oczywiście nikt nie będzie zaskoczony kiedy napiszę, że historia tej marki wiąże się ze sklepem spożywczym. John „Johnnie” Walker sprzedawał w nim swoją whisky. Interes ten był doprawdy rodzinny ponieważ po śmierci Johna, prowadzeniem go zajęli się jego syn, a później wnuk. To właśnie oni sprawili, że Walker’s Kilmarnock Whisky, stała się naprawdę popularna. W latach 70 XIX w. zastosowano kilka bardzo innowacyjnych zabiegów związanych z logistyką i marketingiem. Po pierwsze zastosowano butelki kwadratowe, które pozwoliły na ograniczenie stłuczki oraz zwiększenie pakowności. Oprócz tego, po raz pierwszy użyto także skośnie naklejonej etykiety (dokładnie pod kątem 24 stopnie) co pozwoliło na użycie dużej czcionki. Obie te cechy do dzisiaj wyróżniają whisky Johnnie Walker sprawiając, że jej butelki rozpoznawalne są z kilometra. Sama nazwa Johnnie Walker, podział na kolory oraz logo pewnie kroczącego gentlemana (którego niektórzy określają mianem dandysa) pojawiły się dopiero na początku XX wieku. No i krótka historia fuzji: w 1925 roku Johhnie Walker przyłączyła się do Distillers Company, którą w 1986 przejął koncern Guinness żeby w 1997 połączyć się z Grand Metropolitan i utworzyć DIAGEO. I to chyba tyle!

Johhnie Walker i Ballantine’s to bez wątpienia dwie najbardziej rozpoznawalne marki whisky szkockiej. Rok temu w Polsce powstał między nimi konflikt ponieważ Ballantine’s ogłosił, że jest najlepiej sprzedającą się whisky w Poslce, czego Johnnie Walker nie chciał zaakceptować.

Warto też zwrócić uwagę na to jak JW pozycjonuje swoje whisky. Nie są one określane w żaden mierzalny sposób. Podzielono je na kolory i przypisano im atrybuty. Czerwony, red label, to best mixability. Czyli (podobno) najmniejsza objętość JWRL dodana do coli lub koktajlu zapewni nam najbardziej czytelny charakter whisky. Kolejne kolory JW to czarny, zielony, złoty i niebieski. Każdemu z nich przypisano pewne wartości, o których może kiedyś jeszcze napiszę.

Koszula z niezwykłymi mankietami! Aby dowiedzieć się więcej o tej legendarnej koszuli - kliknij tutaj.

Guziki w mankietach

 

Notka smakowa

Typ alkoholu: blended whisky
Wiek: 3 lata +
Master Blender: Jim Beveridge
Oko:

otwierając –> przezroczysta, bardzo charakterystyczna butelka opisana wyżej
po nalaniu –> bursztynowa
Nos:
niezbyt lotna, zboże, karmel, suszone owoce, odrobina torfu
Język:
karmelowa, zbożowa, rozgrzewający finisz, który nie do końca kryje alkohol
ABV:
40%
Cena: ok. 50-60 PLN

Jedną z najsławniejszych reklam JW jest 6-minutowy film nakręcony w jednym ujęciu, którego głównym bohaterem jest Robert Carlyle. Reklama ta skrywa pewną manipulację. Na 1:32 możecie zobaczyć jak korporacja stara się umniejszyć single malt whisky. Aktor z odrazą wyrzuca szklankę single malt whisky, choć jedyny argument jaki przedstawia to, że whisky ta była niespójna w smaku (co nie może być przyczyną odrazy). Następne zdanie sugeruje, że pierwsze blended malts (do niedawna nazywane pure malts lub vatted malts) były dużo lepsze. (ciekawe dlaczego?) Jednak, zaskakująco, już na 2:23 Cardhu Single Malt Whisky jest wspaniała „jedwabista w smaku” … ponieważ staje się składnikiem JW i należy do DIAGEO. Jak widzicie punkt widzenia…się zmienia :)

 

 

 

Koniecznie obejrzyj też moje najnowsze video o chrzczeniu piwa wodą! 

28 Responses to Alkohol wieczoru #28: Johnnie Walker Red Label

  1. Caporegime pisze:

    Bardzo podobają mi się te recenzje, jednakże czasami ciężko wywnioskować, jaka jest Twoja ostateczna ocena danego whisky. Nie myślałeś może nad tym, aby dawać im jakieś oceny w skali 100 punktowej np? Oczywiście przy zaznaczeniu, że to własna, subiektywna ocena :)

    Rozumiem, że zapewne chodzi o to, że każdy w konkretnej whisky może odnaleźć coś innego i teoretycznie nie sposób przypisywać im jednoznaczne oceny. W paru recenzjach można to oczywiście samemu ocenić po opisie. Jednak są też recenzje, w których nie do końca potrafię ocenić, czy jesteś bardziej na tak, czy bardziej na nie.

    • Tomasz Miler pisze:

      Ta seria wpisów skierowana jest głównie do osób początkujących dlatego przedstawiam whisky dość holistycznie.

      każdy z tych blendów = korpo historia + whisky w butelce

      Staram się wyraźnie oddzielić to strukturą wpisu. Jeśli chodzi o samą historię marki to nie jestem, ani na tak ani na nie (chyba, że pojawiają się manipulacje, które staram się piętnować). Trzeba zrozumieć, że historia marki a także jej przesłanie jest tylko narzędziem różnicowania produktu na rynku. Nie ma sensu się na nią oburzać, ale też ciężko się nad nią rozpływać. Sam John Walker nie ma przecież dużego wpływu na dzisiejszy kształt swojej whisky.

      Natomiast to co jest w butelce to zupełnie inna historia, niezależna od całej otoczki. Tutaj mam nadzieję, że jest dość jasne z opisu czy jestem na tak czy na nie.

      Rzeczywiście istnieją systemy punktowej oceny whisky. Problem polega na tym, że mają one tyle samo wad co zalet. Nie wykluczam użycia któregoś z nich kiedy blog ‚dojrzeje’. Jednak w tym projekcie, po burzliwej dyskusji z wieloma osobami, postanowiłem wycofać się z dawania punktów.

  2. Mark Cumber pisze:

    Dla mnie czerwony Johnnie Walker to tak oznaka dobrej imprezy. Znaczy, że ktoś odniósł się z szacunkiem do gości. Mieszany, rozcieńczany nadaje się doskonale w miejscach gzie tumult, muzyka, zabawa i śpiew.
    Piszesz, że kierujesz tekst do początkujących. Chyba nie sposób interesować się whisky i nie znać tej marki. Młodych smakoszy zachęciłbym by poznali inne kolory z oferty Johnnie Walker Zdecydowanie lepsze do domowego zacisza. Inna rzecz, że kierowałbym ich w jeszcze innym kierunku – single malt. Wszak to źródło z którego bierze się blended, a doznania nieporównywalne.

    • Tomasz Miler pisze:

      Przez poczatkujacych rozumiem osoby, ktore chca analizowac zawartosc butelki wychodzac poza ramy postrzegania marki.
      Wrazenia z picia alkoholu sa porownywalne a ja chce pokazywac ludziom jak je porownywac zaczynajac od segmentu najlatwiej dostepnego czyli blendow.
      Zachecam Cie do zapoznania sie z innymi wpisami na blogu. Znajdziesz tu duzo info o smalt whisky.
      Dodam tez, ze planuje juz nastepny przeglad. Tym razem bedzie to 8 maltow z pewnej szkockiej wyspy :) Wiesz juz jakiej?

      • Foox pisze:

        Ja właśnie dzięki Twojmu blogowi zdecydowałem się na zakup mata, wcześniej whisky nie za bardzo lubiałem, bo nie widziałem, że poza etykietami i ceną różnią się też przede wszystkim smakiem. Z maltów na razie piłem Cardu, bo tylko taka była dostępna u mnie w sklepie. Fajnie by było jakbyś opisał i tego whiskacza (chyba, że jest, a ja nie znalazłem).

        A co do samego J.W. Red Label to mi on ewidentnie nie podchodzi. ale kto co lubi.

      • Robert G. pisze:

        Ja wiem! Tylko o Islay może chodzić! Pomysł znakomity i zniecierpliwością czekam na Twoje opnie. Przyznam że osobiście bardzo lubię smak posolonej smoły zmieszanej z ziemią i zaprawionej wodorstami morskimi:) Jestem nowicjuszem i smakowałem tylko podstawki Arbega (10 lat) i Laphroaig (12 lat i Quarter Cask), ale wywarły na mnie ogomne wrażenie; Pierwszy kontakt z Laphroaig był taki, że jak powąchałem trunek, to stwierdziłem, że chyba kupiłem zepsutą whisky, bo dobra nie mogłaby wydzielać tak paskudnej wonii. Potrzebowałem około trzech spotkań z Laphroaig żeby ją szczerze pokochać. Następny cel to Lagavulin 16, ale te ceny… Czekam z niecierpliwością na recencje whisky z Islay!

      • Mark Cumber pisze:

        Czytam z uwagą co piszesz tutaj. Sam jestem dopiero przed odkryciem krainy single malt. Mam wrażenie, że jej kraina nie ma granic. Co do blended to nie ujmuje nic Twoim wpisom. Są ciekawe. I czekam na kolejne Twoje wrażenia. Ciekawi mnie bardzo czy trafisz kiedyś na coś z nieco innej beczki, american whiskey, a mianowicie Gold Barrel. Dla mnie była nie do przejścia. Pozdrawiam!

        • Tomasz Miler pisze:

          Jesli poszukasz, jest na blogu notka z bourbona Old Fitzgerald. Rowniez interesuje sie bourbonami i bylem we wszystkich najwazniejszych destylarniach w KY. Po blendach bede pisal o SM z Islay, ale pozniej nie wykluczam calej serii bourbona albo Tennessee Whisk(e)y z jednej destylarni wiec stay tuned i powiedz znajomym :)
          Jesli zas chodzi o Gold Barrel to jest to nowy produkt stocka. Moge sie poswiecic :p zobaczymy!

          • Sir_Przemo pisze:

            Nie ma co się poświęcać. Blue i Gold Barrell to American Blended Whisky, czy nie! burbon.
            whisky (straight) + whisky zbożowa/spirytus + woda + barwnik

  3. Mateusz pisze:

    Mam podobne odczucia co Caporegime. Jak wiadomo smak to sprawa subiektywna, ale dobrze byłoby wiedzieć co polecasz, a czego raczej nie. Planujesz może na koniec wpis podsumowujący cykl tych degustacji?

    • Tomasz Miler pisze:

      Na pewno będzie podsumowanie! Chociaż piszę notki smakowe tak, żeby było jasne co myślę o whisky. Chciałbym dokładnie i możliwie ‚mierzalnie’ opisywać smak raczej niż mówić czy tę whisky kupować czy nie. Jeśli wnikliwie przezcytasz opisy, z pewnością domyślisz się czy będę kupować tę whisky w przyszłości :)

  4. Czajkus pisze:

    Johnnie Walker Red jest jak Bols wśród wódek też im się PR zepsuł, co nie przeszkadza być bardzo znanym i popularnym produktem.
    Tu jeszcze może pomogę, poniżej link do polskiej wersji filmu http://www.youtube.com/watch?v=Fp9JntnkncM

  5. [...] & White, Famous Grouse, Grant’s, Johnnie Walker Red Label, Scottish [...]

  6. [...] w 1995 sprzedało Bushmillsa jego obecnemu właścicielowi -DIAGEO. DIAGEO (właściciel m. in. Johhnie Walker, Bell’s, J&B, Caol Ila, Lagavulin i wielu innych) nie po raz pierwszy pokazało, że wie [...]

  7. [...] Loch – 27.04.2012 7. Black & White – 28.04.2012 8. J&B – 30.04.2012 9. Johnnie Walker Red Label – 04.05.2012 10. Famous Grouse – 07.05.2012 11. Ballantine’s – 09.05.2012 [...]

  8. kamol pisze:

    100zł? A gdzie takie ceny znalazłeś? Litr kosztuje 57zł ;)

  9. boskimajkel pisze:

    Kwintesencja smaku szkockiej w powszechnym odczuciu i jest zamierzony efekt. Jednych od razu odrzuci, inni pokochają, tak to już jest z whisky.

  10. piopio pisze:

    Na zdjęciu jest podróba. To nie jest pełnowartościowy red label. Współczuję kaca i nieudanej recenzji :)

    • Tomasz Miler pisze:

      Bez argumentacji takie stwierdzenia są bezpodstawne, i co gorsza, bezwartościowe. Miałem kiedyś podrobionego JD, w którym był spirytus z karmelem. W tej butelce na pewno była whisky pasująca jakością do tego przedziału cenowego. Komu opłacałoby się ryzykować koncesję i sprzedawać nieco gorszą whisky w butelce od nieco lepszej? Po roku nie pamiętam już gdzie kupiłem tę butelkę, ale wydaje mi się, że był to Selgros. Tam prawdopodobieństwo podrobionego alkoholu jest praktycznie zerowe. Czy możesz podać niezbite dowody na to, że ta whisky nie jest prawdziwa. Chętnie skonsultuje to z DIAGEO Polska.

  11. Artur pisze:

    Witaj!
    Bardzo bym chciał poznać Pana opinie po degustacji JW Black Label.
    Artur

    • Tomasz Miler pisze:

      Myślę, że w końcu będzie :) Kupiłem ostatnio wycofanego już Green Label i na pewno też będzie.

      • Lukas pisze:

        Dlaczego został wycofany? O ile pamiętam, to widywałem GL, chociaż może nie w takiej ilości i tak często jak pozostałe.

  12. Artur pisze:

    Szanowny Panie Tomaszu!
    Z racji olbrzymiego doświadzczenie pewnie zauważył Pan że bardziej szlachetne łyskacze przyjemniej, mocniej uderzają do głowy. Znaczy identyczne porcje naprzykład JW RLabel czy JD nie mają takiej przyjemnej mocy jak podobna dawka łyskaczy 12 letnich czy single maltów. Potrafi Pan to wytłumaczyć?
    Artur

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

« »
Scroll to top