Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #222: Glendronach 12 yo

 

GlenDronach to jedna z niewielu destylarni whisky szkockiej, które cały czas pozostają w rękach prywatnych (ten sam właściciel co BenRiach i Glenglassaugh) co czyni to z niej pozycję dalece bardziej niszową niż popularne whisky korporacyjne dostępne w większych sklepach sieciowych.

glendronach-12yo

 

Muszę przyznać, że nie wiem jak to się stało, że zaledwie kilka egzemplarzy z dziesiątek wypustów whisky GlenDronach, które piłem trafiło do mnie na bloga. Tak to już jest, że z uwagi na różne warunki, w których zdarza mi się degustować whisky, opisanie wszystkiego co pije jest praktycznie niemożliwe. GlenDronacha 12yo doskonale znają jednak bywalcy moich degustacji ponieważ z uwagi na wykorzystanie w leżakowaniu beczek po Pedro Ximenez i Oloroso sherry pozwala pokazać w jaki sposób beczki inne niż po bourbonie wpływają na whisky.

Warto także zwrócić uwagę na tradycyjną stylizację butelki, która cały czas opiera się (ciekawe jak długo 😉 ) modernistycznym trendom „uluksusawiania” widocznym w większości butelek popularnych marek.

 

Notka smakowa

Oko: bursztynowa
Nos: 22  – umiarkowanie lotna, kremowa, bardzo słodka, czekoladowa, lekko biszkoptowa, przyjemna – można wąchać i wąchać!
Język: 21 – słodka i oleista
Finisz: 20 – czekoladowy, orzechowy, delikatny, lekko pieprzny, dobrze wyważony, trwający.
Balans: 21
Total: 84/100
ABV: 43%
krest button
Kieliszki do degustacji whisky


W październiku ruszam w Polskę, aby podzielić się z Wami wiedzą o destylatach. Tym razem w różnych lokalizacjach poprowadzę dwie degustacje: "Techniki analizy sensorycznej" oraz "Produkcja Single Malt Whisky".
Kliknij poniższy baner, aby poznać więcej szczegółów! Degustacje Miler Tour

9 Responses to Alkohol wieczoru #222: Glendronach 12 yo

  1. krzysiek pisze:

    Trochę nie na temat, ale wydaje mi się, że ważne, może już było…?
    Przydałby się obszerny, wyczerpujący wpis na temat optymalizacji wrażeń podczas degustacji.
    Chodzi mi o to jakie spełnić warunki, żeby whisky była zawsze smaczna(żart, ale nie całkiem)
    Jest tak, że czasem ta sama whisky jest przyjemna, wyrazista, wyraźnie wyczuwalny jest jej smak, z ukrytym alkoholem, nawet w wersji CS, a czasem po prostu odrzuca niczym spirytus, gdzie nagle dominantą jest narzucający się alkohol z gdzieś tam ukrytym smakiem w dalekim tle. Jak tego uniknąć?
    Wiem, że ważne jest co się jadło wcześniej, podobno pora degustacji jest istotna.
    Chociaż przypuszczam, że przepisu na to pewnie nie ma, organizm ludzki jest tak biologicznie i fizjologicznie złożony, że reakcje jego są nieprzewidywalne, w końcu to nie maszyna…?
    pozdro

  2. Raf pisze:

    Panie Tomku, nie wiem gdzie jest miejsce na sugestie, więc umieszczę ją tutaj. Czy Glen Garioch pojawił się gdzieś na horyzoncie pana planów degustacyjnych?

  3. Adam pisze:

    Witam.

    Panie Tomaszu w świecie whisky jestem początkujący , dopiero od niedawna czytam Pana bloga oraz staram zgłębiać się systematycznie moją wiedzę. Przeczytałem już kila źródeł na temat produkcji oraz późniejszej degustacji. Nie rozumiem jednak nadal jednej rzeczy. Mianowicie skąd w zapachu/smaku biorą się takie jak : czekoladowa, lekko biszkoptowa, orzechowa, lekko pieprzna ? Do tej pory wyczytałem jedynie , że smak i nuty zależą od beczek w których whisky są leżakowane ( co było w nich wcześniej ) a nawet od wody z której whisky są produkowane. O ile zapach owoców jestem sobie w stanie wyobrazić bo wino jest z nich produkowane i w beczce to zostaje a woda podczas gdy płynęła hipotetycznie mogła obmywać jakieś owoce leśne to skąd w whisky nuty wyżej wymienione ? Czy czekolada , biszkopt , pieprz mogą brać udział w procesie tworzenia single malta ? Takich nut/smaków jest oczywiście wiele więcej. Byłbym wdzięczny jeżeli wytłumaczyłby Pan tą kwestię.

    Pozdrawiam

    • Harkonnen pisze:

      Te nuty czekoladowe, waniliowe, wrzosowe itd są brane z sufitu przez degustatora i każdy może mówić że poczuł takie albo inne, według uznania. Kto mu zarzuci że ich rzeczywiście nie wyczuł? Podniebienie i język każdy ma wszak inne genetycznie, innymi substancjami je traktował i pamięta zupełnie odmienne zapachy i smaki z dzieciństwa niż następny koleżka napotkany na ulicy, n’est ce pas?

      To jest jak z nowymi szatami cesarza… „Ja czuję te ulotne smakowo zapachowe doznania a ty nie, zatem ja jestem koneserem a ty zwykłym kmiotem.” Tak to działa.

      Z pieprznym posmakiem… excuse moi, finiszem, jest trochę inaczej u pana Tomka. Ma go właściwie każda whisky którą pił. To zapewne jest u niego określenie tego łagodnego ciepełka rozchodzącego się w ustach, z delikatnym pieczeniem i mrowieniem na sam koniec

Pozostaw odpowiedź Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top