Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #208: Johnnie Walker Green Label

 

Johnnie Walker Green Label

to whisky, wokół której krążą legendy. Choć to raczej „urban legends” o mistycznym smaku „najlepszego choć nie najdroższego” Johnnie Walkera, ich siła spotęgowała się kiedy Green Label został wycofany z produkcji i wielu domorosłych kolekcjonerów zaczęło mówić o tym jak wiele JWGL może być wart już niedługo.

Johnnie Walker Green Label

Oczywiście niektórzy sprzedawcy sklepów zareagowali natychmiast podnosząc ceny butelek… W jednym ze sklepów widziałem już Green Label za 500+ złotych co jest ceną barbarzyńską za whisky tej jakości. Zacznijmy jednak od początku.

Johnnie Walker Green Label to whisky, która rozpoczęła swoją karierę w kategorii pure malt (zwana jeszcze dawniej vatted malt), która później przemianowana została na blended malt, co kilka lat temu wywołało falę sprzeciwu miłośników whisky. W ramach przypomnienia dodam, że blended malt to whisky, która powstała w wyniku kupażu (zmieszania) whisky słodowych (single malt) z różnych destylarni (single malt pochodzi z jednej destylarni). Można zatem powiedzieć, że blended malt to inaczej „multiple single malt”. Miłośnicy single maltów byli bardzo wzburzeni faktem zastąpienia nazwy „pure malt” nazwą „blended malt” ponieważ słowo „BLENDED” kojarzy się z whisky mieszaną, czyli blended whisky. Piszę to tak na wszelki wypadek, ponieważ dobrze wiem, że czytelnicy MilerPije.pl nigdy nie pomylą „blended whisky” z „blended malt whisky” 😀 😀 😀

Koszula z niezwykłymi mankietami! Aby dowiedzieć się więcej o tej legendarnej koszuli – kliknij tutaj.

Guziki w mankietach

 

Wracając jednak do Green Label… jest to whisky oparta głównie o produkty destylarni Talisker, Linkwood, Cragganmore i Caol Ila (wszystkie należą do DIAGEO) oraz kilku (nie kilkudziesięciu) innych, o których mówi się, że występują w ilościach śladowych co należy rozumieć jako „co akurat jest na stanie”.

Moją butelkę JWGL kupiłem kilka miesięcy temu w Berlinie. Choć nie jest to whisky, która budzi we mnie jakieś szczególne emocje, chciałem ją opisać, ponieważ Green Label był jedynym nie-blendem w stajni Walkera więc jego zniknięcie oznacza koniec pewnej ery.

Dlaczego „zielony Jaś” schodzi ze sceny? Hmmm tutaj możemy spekulować… mówi się o spadkach w sprzedaży, ale prawdopodobnie powód jest inny. Jak wiadomo świat whisky przeżywa obecnie potężną hossę – sprzedaje się wszystko! O ile jeszcze jakiś czas temu single malt whisky leżała w magazynach i producenci nie wiedzieli co z nią robić (więc vatted=pure=blended malty były kolejnym kanałem sprzedaży), dzisiaj nie opłaca się łączyć maltów i sprzedawać ich pod inną marką jako tańszą whisky ponieważ każdy z nich ma większą wartość pod swoją właściwą nazwą zabutelkowany jako szlachetny single malt. W Taliskerze powiedziano mi, że destylarnia pracuje obecnie na trzy zmiany, a i tak nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania na whisky.

Warto dodać, że zniknięcie whisky Johnnie Wlaker Green Label jest kolosalną zmianą rozkładu sił wśród graczy na rynku blended malt whisky. JWGL stanowił do tej pory gruby procent (kilkadzisiąt) światowej sprzedaży całej kategorii blended malt! No bo jakie inne blended malty znacie? – Monkey Shoulder do koktajli, Famous Grouse, któremu kiepsko idzie i może kilka japońskich wypustów od Nikki… i co jeszcze? Ktoś słyszał o tanim, ktoś słyszał o świetnym a ktoś innym o popularnym w Azji, ale w sumie to nikt nie wie gdzie je kupić… Jest ich niewiele, a jeśli są to mają wymiar niszowy. Prawdę mówiąc jestem bardzo ciekaw jak ukształtuje się przyszłość tej kategorii whisky po zniknięciu tak ważnego gracza. A teraz bez mrugnięcia okiem polewam. 😉

 
Notka smakowa

Johnnie Walker Green Label

Oko: miedziana
Nos: 19 – średnio lotna, zbożowa, lekko cytrusowa, skórzasta, roślinna, nie-słodka.
Język:  20 – oleista i delikatna
Finisz: 20 – Przyjemna, czekoladowa z odrobinką suszonych owoców. Smaczna whisky! Nie mam jej nic do zarzucenia, a ona nie ma nic czym może mnie zachwycić. Taki daily dram do wołowiny. To z pewnością whisky, której bym się jeszcze w przyszłości napił, ale historie o jej wybitności, podtrzymywane chyba bardziej przez niezorientowanych fanów napędzanych emocjami niż producenta, wstawiłbym między bajki.
Balans: 20 – Ładnie wyważona
Total: 79
ABV: 43%

 

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

22 Responses to Alkohol wieczoru #208: Johnnie Walker Green Label

  1. piotrcz pisze:

    „stary”, dobry TM.. Czytało się bardzo przyjemnie. Szczerze mówiąc zielonego nie piłem, ale same kolory butelki i kartonu są chyba najprzyjemniejsze z całego zakresu JW. Może z wybitnością JWGL jest tak samo jak z legendą Black Bottle ? Legenda się zrodziła, przetrwała, jest kultywowana a jej wyznawcy nie dadzą jej umrzeć 🙂

  2. K.M. pisze:

    Czekałem na ten wpis :), dzięki !!! To chyba zrobiłem dobry interes kupując 2 lata temu na bezcłówce 1l za 100zł 🙂

  3. Rick pisze:

    Ostatnio zwinęli mi sprzed nosa ostatnią butelkę w przystępnej cenie (około 150zł za 0.7l). Szkoda, bo teraz gdzie nie pójdziesz, to ceny jak z kosmosu (jeśli w ogóle można ją gdzieś trafić).

    A co do „blendet malt” to wydaje mi się, że rynek jest ubogi, ale nie aż tak bardzo. Ja sam mam u siebie 12YO Ballantinesa i 12YO Glen Silver’sta.

  4. Top pisze:

    Prowadzę sięc sklepów z alkoholem, została mi jedna butelka na jednym ze sklepów o pojemności 0,7l. Poza tym w ciągłej sprzedaży mam litrówkę, której dystrybutorem nie jest DIAGEO. Zastanawiales się nad zostawieniem sobie tej jedne j butelczyny? JAk myślicie ? Warto?

  5. nie lubię pić pisze:

    Ja bym zostawił bez chwili zastanowienia, sam się zastanawiam nad zakupem za 170 zł.

  6. nie lubię pić pisze:

    Ja mogłem ostatnio kupić w okolicach 170 zł, ale już tam nie ma.
    Pewnie bym od ręki sprzedał za 220 zł 🙂

  7. a_x pisze:

    Pytanie techniczne – dlaczego przy artykułach nie ma daty publikacji? Wchodzę z googla i nie wiem, czy to jakiś prehistoryczny wpis, czy coś na czasie.
    Pozdrawiam!

  8. marcin pisze:

    mam jeszcze pol butelki i po przeczyytaniu zaczynam zalowac ze ja otworzzylem

  9. siwyx pisze:

    Wczoraj wieczorem degustowałem w barze a dziś zakupiłem w sklepie litrową buteleczkę za 282,00 już zostanie jako flaszka kolekcjonerska. 🙂

  10. Barry pisze:

    Panie Tomku mam pytanie dotyczące Green Label’a a mianowicie, znalazłem stronę internetową sprzedającą ten trunek i zauważyłem cenę 0,7l 499zł i ten sam trunek w litrowej butelce za 279zł. Z chęcią dowiedziałbym się coś więcej o tej dziwnej rozbieżności cenowej. Może jest to spowodowane tym, że pojemności 0,7 rzadziej występowały.

  11. PapcioChmiel pisze:

    Witam,
    obejrzałem video o chrzczeniu piwa wodą i niestety obawiam się iż pominięto najistotniejszą kwestię typu:

    „przystosowanie instalacji”

    tj. piwo po opuszczeniu beczki poprzez przewody samoczynnie miesza się z z wodą doprowadzaną do tego samego przewodu w skutek mieszania się cieczy tzn. piwo tłoczone pod ciśnieniem przez gaz obojętny w przewód doprowadzający samoczynnie pobiera wręcz wodę z doprowadzonej instalacji z wodą … opłacalność jakaś jednak też jest biorąc pod uwagę nadmorskie kurorty oraz hektolitry serwowanego trunku w sezonie którego kto raz spróbował, ten wątpliwości też nie ma…
    Złóżmy, oczywiście czysto hipotetycznie iż w przeciągu doby hotelowej w takim kurorcie zużywa się tylko trzy takie beczki, choć jak wiadomo w takich miejscach życie budzi się po zmroku… Zaznaczmy również iż w naszych przypuszczeniach tylko co trzecia taka beczka jest jakby gratis na skutek uzyskanej ekonomiczności zużycia na mieszaniu z wodą … i na koniec przemnóżmy to przez czas trwania sezonu a być może przekonamy się również nie tylko poprzez próbę leptosomatyczną co do opłacalności procederu oraz braku ingerencji w zbiorniki…

    • obmierzly pisze:

      A teraz zastanówmy się nad zyskiem, jaki osiągnęłoby Diageo dolewając wódki do JW. Technicznie byłoby to prostsze. Bo z całym szacunkiem – teoretyzujesz, chociaż nigdy nie widziałeś z bliska instalacji podłączonej do kega z piwem. Jestem przekonany, że w wielu miejscach zamiast Żywca możesz dostać coś lokalnie tańszego, ale chrzczenie jest mitem. I jak każdy mit ma swoich wyznawców.

      • PapcioChmiel pisze:

        Dobra, dobra tylko Diageo jest dużym przedsiębiorstwem stawiającym na jakość i wykwintność trunku, zarabiającym dzięki uznaniu koneserów, smakoszy i miłośnikom wszelkiego bukietu smaku, aromatu i niezmiennej jakości a kwestia poruszona ni jak ma się do producentów trunków bo jak z całym szacunkiem nie skojarzyłeś różnicy między producentem trunku z ofertą globalnie dostępną na każdym kontynencie a lokalnym detalicznym sprzedawcą chrzczącym serwowane piwo w sezonie turystycznym to może najlepszym sposobem była by seria prób leptosomatycznych u przedsiębiorców prywatnych oferujących piwo nad samym morzem ze słonym posmakiem … (?)

  12. dedi pisze:

    W jaki sposób można sprawdzić datę produkcji, Johnnie Walker Green Label ?

    Na nalepce, mam dwa numery dolny i górny.

  13. diabelek pisze:

    Witam, gdzie w Poznaniu lub okolicy można kupić Green Label John Joker, będę wdzięczna za informację, pozdrawiam.

  14. City pisze:

    Witam,
    Czy uważasz ze jest różnica miedzy butelka kupiona teraz o pojemności litrowej a zakupiona 4 lata temu o pojemności 0,7? Oczywiście nie chodzi mi o różnice objętościowa jezeli o to chodzi 😉
    Pozdrawiam

    • Tomasz Miler pisze:

      Nie jestem ekspertem w bottlingach tej whisky. Jest to pure malt i przypuszcam, że w okresie jego czas mógł się zmieniać zależnie od dostępnych maltów. Jest to jednak czysta spekulacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top