Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #163: Jim Beam Devil’s Cut

Jim Beam „Devli’s Cut” (ang. działka diabła) to bourbon wypuszczony na rynek zaledwie kilka lat temu. Jego nazwa jest grą słów pochodzącą od znanego wszystkim fanom whisky „Angel’s Share” (ang. dywidenda aniołów), czyli opłaty, którą pobierają anioły za leżakowanie whisky. Jaką opłatę pobiera diabeł?

JBDevilsCut

Najpierw zobaczcie jak Devil’s Cut’a reklamuje sam producent. Muszę powiedziec, że przypadł mi do gustu styl trailera filmowego w reklamie alkoholi:

http://youtu.be/7bqUn0GLJO0

 

No dobrze, a teraz porozmawiajmy o tym czym Devil’s Cut jest naprawdę. Otóż wyjątkowość tego bourbona polega na tym, że zawiera on whiskey wyekstrahowaną z klepek beczki, do których wsiąknęła podczas leżakowania. Proces odzyskiwania whiskey w ten sposób został opatentowany przez destylarnię. Whiskey odzyskuje się wlewając około 60 litrów wody do pustej beczki i wytrząsając ją do momentu aż destylat z drewna wróci do światła beczki. Fred Noe powiedział mi, że w beczce podczas leżakowania pozostaje około 8 litrów whisky. Warto zwrócić uwagę, że zwykle mówi się wyłącznie o Angel’s Share (w Kentucky średnio 4% rocznie), ale nikt nie uwzględnia części, którą destylarnia JB nazwała Devil’s Cut (i zarejestrowała także nazwę). Tak przygotowaną odzyskaną whisky wykorzystuje się do redukcji (rozcienczania) normalnie leżakowanego, sześcioletniego bourbona do 45% ABV widniejących na etykiecie. Czy wpływ tego procesu na smak jest kolosalny można by powiedzieć pijąc wyłącznie destylat przed rozcieńćzeniem. Nie ulega jednak wątpliwości, że opowieść, którą dostajemy w pakiecie z Devil’s Cut jest niezwykle chwytliwa i bez wątpienia stworzył ją marketingowy geniusz.

Notka Smakowa

Oko:
Nos  – 20 – średnio lotna, kukurydza, wanilia, odrobina suszonych owoców, lakiery
Język – 21 – oleisty i słodki
Finisz – 21 – zdecydowanie przyjemniejszy na języku niż na nosie, pełny aromatów zbożowych, drzewny, pieprzny i rozgrzewający. Na pewno służy mu wyższa zawartość alkoholu.
Balans  – 20
Total
82/100 = warta poznania
ABV:
45 %
Cena
 130 PLN

 

krest button

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

13 Responses to Alkohol wieczoru #163: Jim Beam Devil’s Cut

  1. piotrcz pisze:

    Bardzo przyjemna kompozycja informacji. Tak trzymać 🙂

  2. cyp pisze:

    Ciekawy burbon, warto spróbować, gdzieś w knajpie, ale zakupowi butelki stanowcze nie, gdy stoi na półce cenowej 10-12 letnich single malt, szanujmy znacznie ciekawsze produkty mistrzów destylacji ze szkocji.

  3. hombre pisze:

    teraz jest w Bieronce w jeszcze nizszej cenie, kuiłem i własnie degustuję, dlatego wszedłem na te strone zeby porównac moje wrazenia z wrażeniami gospodarza…… cóż wydaje mi sie ze kupujemy „zwykły” nieco mocniejszy burbon za to z naprawde eksta legendą:) – za te obecną cene z Biedronki warto…

  4. Czarnoskrzydły pisze:

    Ostatnio pojawiła się w sporych ilościach , w Almie , a nawet w Biedronie , za <70zł. Może za 130zł to nic szczególnego , ale w przedziale 70zł bije na głowę inne bourbony , moim zdaniem znacznie bardziej wyrazisty od konkurentów (a w tym przedziale mamy tylko podstawowe wersje markowych bourbonów), mniej ostry i słodszy od JB Black.

  5. Kamil pisze:

    W Realu kupiłem za 87, Piłem też White Label i Black, Ten najlepszy lżejszy w smaku od blacka , słodszy i mniej czuć alkohol , bardziej łagodny niż white label, mniej czuć alkohol ale 45% robi swoje

  6. Robsan pisze:

    wytrawny jeam bez zbędnej ostrości , krótki i zdecydowany finisz (moze za krótki) , zdecydowanie lepszy niż white label, wart swojej ceny

  7. Tomalski pisze:

    Właśnie go degustuje. Jestem początkującym popijaczem i muszę subiektywnie stwierdzić, że zdecydowanie bardziej smakuje mi ten Devil’s niż np. single malt Glenfiddich 12.

  8. jaro pisze:

    Od dłuższego czasu mnie intrygowała aż nadszedł czas na degustacje. Próbowałem wszystkie whisky i whiskey oraz bourbony do około 180 zł przez około 7 lat ( tyle czasu fascynuje sie tymi trunkami ) przypadły mi bardzo do gustu irlandzkie oraz ameryksńskie whiskey i uwielbiam wszelkie bourbony z ime beam piłem wszystko ale devils jest rewelacja zdecydowanie polecam

  9. Aero pisze:

    Przy pierwszym kontakcie wydało mi się, że black jest lepszy. Z każdym kolejnym szala przeważała się na korzyść devil cut.
    Bardzo przyjemny w smaku, mocno czuć drewno z beczki. Zona od razu krzyknęła, że wanilią pachnie.
    Znawcą tematu jestem średnim, dopiero uczę się pić rudą. Ale ten wydaje mi się najlepszy wśród bourbonów które piłem. W tej cenie (teraz około 60-70 zł.) zdecydowanie polecam.

  10. szym72 pisze:

    Witam Wszystkich
    Właśnie degustuje szklaneczkę Devil’s Cut i postanowiłem poszukać czegoś na temat – dobra legenda – dobry trunek – Polecam zwłaszcza że w Lidlu jest po 59,99 – ze względu na ciekawe pomysły naszego rządu w sprawie alkoholu jutro jadę wykupić cały zapas. Na zdrowie.

  11. yamata pisze:

    Dokładnie. Za sześć dych w Lidlu. Za te pieniądze super Burbon. Jest mocny (45%) i to czuć. Znaczy w taki przyjemny sposób, który powoduje, że ten alkohol odbieram jako bardzo męski. Dochodzi do tego jeszcze posmak dębu i cygara. Trochę kukurydzy i odrobina wanilii i jakiegoś słodu, która w taki fajny sposób łamie ten mocny charakter trunku. Może nie wybrzmiewa godzinami, ale z pewnością zostawia wrażenie…

    Tylko ten zapach… Na początku – masakra. 100% kociego moczu, bez żadnego dorabiania ideologii… 😉
    A najśmieszniejsze, że można ją bez trudu dorobić. Powąchajcie świeżo obrobioną klepkę parkietową, czy mokre wióry z dębiny. Wali dokładnie tak samo… 😉

    Na szczęście już przy drugim podejściu przestaje mieć to jakiekolwiek znaczenie. Później też już nie miałem takich przykrych odczuć, jakoś mi to przestało przeszkadzać. Ale nie jest to zdecydowanie alkohol do wąchania…

    Niemniej teraz piję Irlandzkiego Bushmillsa, i po Devil’s Cut smakuje jak szczyny. Fakt, że miała być łagodna i lekka, ale efekt jest smutny, bo czuć wyraźnie brak mocy, jakbym pił alkohol rozcieńczony wodą. Zresztą zdecydowanym smakiem też się nie wyróżnia. Chyba skoczę po tego 6-letniego, dla odmiany, Jima Beama… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top