Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #159: Ardbeg Ardbog

Nadszedł czas na spotkanie z trunkiem, który jest niekwestionowaną gwiazdą świata whisky ostatnich tygodni. Chodzi oczywiście o Ardboga czyli nowy wypust destylarni Ardbeg – Ardbog! Jak wiadomo destylarnia ta wśród fanów whisky torfowej ma status legendy więc każdy nowy pozycja, którą wypuszcza budzi potęzne emocje!

Ardbeg-Ardbog

 

Promocja!

Wypusty Ardbega z lat 70tych (takie jak ten lub ten) traktowane są jak święte graale świata whisky. Pomimo, że legendarne trunki produkowane przed zamknięciem destylarni nie wrócą już pewnie nigdy, „spece od marketingu” Ardbega doskonale radzą sobie z budowaniem niewiarygodnego szumu wokół swoich wypustów. Ostatnie lata przyniosły nam Rollercoastera, Alligatora, Galileo i inne. Trzeba przyznać, że o ile poprzednia dekada Islay-marketingu należała do Bruichladdich, o której każdy ciągle mówił, wygląda na to, że druga dekada XXI wieku będzie Ardbega ponieważ kampanie innych destylarni na Islay nie przynoszą takiego szumu medialnego.

Kluczowym wydarzeniem dla promocji Ardboga była jego premiera, która w UK odbyła się 1 VI 2013.  Polska premiera odbyła się w poznańskim barze Whisky Bar 88 dnia 6 VI 2013. Warto dodać, że WhiskyBar88 został także Ambasadą Ardbega więc „Ardbegianie” z Poznania mogą teraz cieszyć się nową odsłoną tego znanego fanom whisky miejsca. Chociaż sam nie mogłem wziąć udziału w przemierze Ardboga z uwagi na obowiązki zawodowe, w oficjalnej fotorelacji widzę, że był to bardzo udany event. Najbardziej spodobało mi się zdjęcie Kuby 😀

15

Jestem bardzo zadowolony, że tego typu wydarzenia docierają w końcu do Polski. Może to dlatego, że produkuje się u nas bardzo ważną dla koncernu LVMH (właściciela m.in. Ardbega, a także innych alkoholi) wódkę Belvedere. Dzięki obecności LVMH w Polsce mamy oficjalne działania marketingowe na rzecz takich marek jak Ardbeg, Glenmorangie czy wspomniana Belvedere. I dzięki temu jesteśmy badziej światowi, bo nie musimy lizać lusksusu przez szybę z utęsknieniem oglądając zdjęcia najnowszych wypustów whisky we wpisach amerykańskich i brytyjskich blogerów oraz Instagramach znajomych z zachodu Europy. Dzięki takim działaniom nasz segment whisky mainstreamowych bardzo się rozbudowuje. Żeby jednak nie było tak różowo dodam, że w segment whisky IB pozostaje całkowicie hipsterski…

Ardbog

Jednym z popremierowych przejawów propagowania marek alkoholi jest ich wejście m.in. do blogosfery. Tutaj wypada podziękować LVMH Polska za to, że podobnie jak u wielu blogerów na całym świecie, Ardbog zawitał w moim prywatnym barku i dzisiaj mogę zaprosić Was na jego recenzję! Z uwagi na to, że chcecie czytać co myśli Miler o alkoholach i są Was dziesiątki tysięcy, ja od czasu do czasu otrzymuję jakąś butelkę. Oczywiście jest mi z tego tytułu bardzo miło i bardzo to doceniam, ale mam też nadzieję, że szerszy kontekst mojego rozwoju w świecie whisky, który obejrzeć możecie w zakładce Notki Smakowe pokazuje, że „alkohole otrzymane” to mniej niż 1% whisky, którą piję i nie odnoszę żadnych korzyści z pisania o nich oraz, że nie robię tego w sposób inny niż zgodny z własnymi przekonaniami. Mam też szczerą nadzieję, że rozumiecie to, że picie możliwie największej liczby różnych rodzajów whisky (a najlepiej takżę innych alkoholi) i jest absolutnie konieczne żeby rzetelnie je oceniać! Jeśli zatem zobaczycie recenzję jakiegoś alkoholu napisaną przez kogoś kto zajmuje się gotowaniem, modą, lifestylem, historią albo psychologią … no cóż. Takie czasy 🙂

Warto też dodać, że ekspansja Ardbega podzieliła świat miłośników whisky na grupę „new comers„, którzy gotowi są dawać dziesięcioletnim Ardbegom niedorzeczne 97/100 punktów oraz grupę „old timers„, którzy przeszyci dawną świetnością starych wypustów nie mogą wyzbyć się uprzedzeń do nowych – skomercjalizowanych i za drogich. Znajdziecie zatem opinie międzynarodowych „trensetterów”, którzy powiedzą żeby nie kupować nowego Ardbega bo to już nie to co kiedyś, oraz opinie osób, dla których to najlepsza whisky jaką pili. Cokolwiek usłyzycie, pamiętajcie, że jedynym prawdziwym kompasem w świecie alkoholi powinien być Wasz język i własne upodobania!

Kolekcjoner kolekcjonuje! 

CollectionOfArdbegs

Limitowane wypusty Ardbega to chyba największy „hype” świata whisky słodowej. Napięcie i zainteresowanie miłośników whisky, które wokół nich narasta jest niesamowite. Zdarzało się, że strona destylarni ze sklepem internetwoym padała w dzień premiery, a fani Ardbega zrobią wszystko, aby zdobyć dwie butelki w myśl polityki „one to love and one to drink„. Tym razem nie było inaczej!  Cena limitowanych wypustów Ardbega podwaja się niemal natychmiast po wypuszczeniu ich na rynek. Domorośli inwestorzy podniecają się tym zapominając, że to zwykła bańka mydlana. ArdBog, podobnie jak Alligator, Galileo i inne, to whisky do picia. Ardbegi z lat 70 kosztują tyle ponieważ są namiastką świata, którego nie da się już odtworzyć i jest to ewidentne na języku. Nikt nie wiedizał, że będa to whisky tak wartościowe kiedy je rozlewano. Natomiast dzisiejsze wypusty limitowane to wspaniałe narzędzia marketingowe i świetne whisky, ale nie dzielą ich całe galaktyki smakowe od whisky w standardowym portfolio destylarni. Więc kup dwie i wypij jedną, albo nie kupuj wcale i daj wypić tym, którzy czerpią z tego radość, bo siedząc w domu z zamkniętą butelką ArdBoga, którego nie piłeś, na pewno nie jesteś koneserem!

Co to za whisky?

Nazwa ArdBOG pochodzi od angielskiego słowa bog, a dokładniej od peat bog, czyli torfowiska. Wypust ten ma podkreślać znaczenie torfu dla whisky z Islay, czyli wyspy, z której Ardbeg pochodzi. Wyspa ta słynie z wielu torfowych whisky. (Możecie być także zainteresowani przeglądem whisky z Islay)

Ardbog to whisky, która nie ma wieku podanego na etykiecie jednak wiadomo, że leżakowana była przez 10 lat w beczkach po Manzanilla sherry co nadaje whisky słonawy smak. Whisky ta jednak jest kupażem, w którego skład wchodzi również whisky leżakowana w beczkach po bourbonie. Warto zwrócić uwage, że Ardbeg trzyma się swojej tradycji, w której nie korzysta się z finiszowania whisky, tylko część kupażu w całości leżakowana była w beczkach po shery. Ponieważ Ardbog jest whisky zabutelkowaną w mocy beczki (52,3 % ABV) można swobodnie przypuszczać, że parowanie było naprawdę znaczące ponieważ whisky w CS potrafią mieć nawet o 10% ABV więcej.

Notka smakowa

Oko – jasnobursztynowy
Nos – 22 – dym, skóra i suszone owoce, świeżo uparzona herbata z cytryną, później również lekko kremowy, ale nie tak kremowy jak Galileo
Język– 22 – oleista i pieprzna
Finisz -21 – dymna, mocno pieprzna w środku, zdecydowanie słodsza od 10yo, z czekoladowo-torfowym i powoli gasnącym finiszem.
Balans – 21
Total – 86 – bardzo dobra
ABV – 52,1 %

Zachęcam Was także do spróbowania ArdBoga lub innej whisky torfowej z mocnym i pieprznym cygarem. Ja wypróbowałem go z El Suelo z Nikaragui, które jednak okazało się zbyt delikatne i ArdBog przygniótł je smakiem. Mimo to, cygaro uwypuklało w ArdBogu rodzynkowe, sernikowe i owocowe aromaty, których wcześniej mój nos nie dostrzegał.
ArdBog and Cigar

 

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

2 Responses to Alkohol wieczoru #159: Ardbeg Ardbog

  1. lukaszwys pisze:

    ”…beczkach po shery. Ponieważ Ardb…”

    zjadles jedno R 🙂

    dobry artykul 😉

  2. Harkonnen pisze:

    „Warto też dodać, że ekspansja Ardbega podzieliła świat miłośników whisky na grupę „new comers„, którzy gotowi są dawać dziesięcioletnim Ardbegom niedorzeczne 97/100 punktów” do której zalicza się np Jim Murray… Reszty już nie czytałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top