Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol Wieczoru #134: Old Pulteney 12 yo

Jedna z najbardziej wysuniętych na północ destylarni Szkocji. Wchodzi w skład popularnego blendu Ballantine’s.
Oko: złota
Nos  – 18 – niezbyt lotna, morska, lekko cytrusowa.
Język – 20 – oleista i słodka
Finisz – 20 – drzewna, słona, ostra, pieprzna, na końcu drzewna i znowu pieprzna
Balans  – 19
Total
77/100 = warta poznania
ABV
40%
Cena
PLN 170

Zobacz też inne wersje whisky Old Pulteney, które piłem.

 

 

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

8 Responses to Alkohol Wieczoru #134: Old Pulteney 12 yo

  1. Kamil pisze:

    Coś krótko tym razem, ale domyślam się, że to wynik zasłużonych wakacji:)

    • Tomasz Miler pisze:

      Bylem dzisiaj w starym browarze Carlsberga i w ramach rekompensaty dodam niedługo z niego relację! Videorelację 😀

  2. Jarek pisze:

    Old Pulteney to zaraz obok Highland Parku moja ulubiona szkocka. Szkoda, ze tak nisko ja oceniles, no ale coz de gustibus non est disputandum… co nos to inna opinia 🙂

    • Tomasz Miler pisze:

      Zachęcam do zapoznania się ze skalą ocen. OP dostała ode mnie 77 punktów – to ocena oczywiście subiektywna, ale w żadnym wypadku nie niska! Przecież 12 yo to podstawka z najniższej półki cenowej. Istnieją też whisky wybitne, które również muszą być objęte skalą.

      • Tom pisze:

        Whisky nie ocenia sie po cenie, old pultney 12yo w ocenie Ralfiego dostala 90/100 – liczy sie tez jakosc do ceny wracajac do poprzedniego watku. To bardzo udany malt z zakresu niskiego przedzialu cenowego. Wracajac do przedmowcy – tez uwazam ze 77 to niska nota dla tego cenionego maltu.

  3. JohnMarkII pisze:

    Mhm! Ja się właśnie ostatnimi czasy długo zastanawiałem nad wyborem „jakiegoś” SM, w zasadzie to wszyło na to, że to pierwszy własnoręcznie i własnokasiaście zakupiony SM. Padło na Old Pulteney 12YO, gdzieś kiedyś wpadłem na starą listę masy whisky i OP miało całkiem dobrą notę jak na rocznik 12 w porównaniu do innych, niektórych niezdorowo starszych. 😉

    Nie wiem czy może z moim smakiem jest coś nie tak, ale wydaje mnie się być bardzo zbliżona do Glenfiddich 12YO. W każdym razie jestem z niej bardzo zadowolony. Smakowo jak i węchowo. ;] Gorąco polecam, cenowo jest bardzo przystępna i jak ktoś lubi delikatne smaki, ale mocno wyczuwalne to ten SM wydaje się być idealnym. A może to tylko ja? 😀

  4. Sebastian pisze:

    Drogi Tomku,
    zastanawia mnie jedna rzecz, otóż czytam Twoje notki i oglądam recenzje Ralfy’ego i nie da się ukryć, że Szkot ma bogatsze opisy trunków. Właśnie porównuję Twoją opinię o Old Pulteney z recenzją Ralfy’ego i jest duża różnica. Z czego to wynika, jeśli można wiedzieć. Czy z możliwości lub doświadczenia aparatów gębowo-nosowych, czy może to z góry założona metoda, która ma na celu wskazanie tylko najistotniejszych cech danego trunku?

    • Tomasz Miler pisze:

      Ja mam Atari, a on ma PCeta 🙂

      A tak poważnie, to świetne pytanie! Myślałem o tym w miniony weekend choć nie na przykładzie Ralfyego, którego niestety z braku czasu nie oglądam. Chciałbym jednak dodać, że podziwiam jego program i bardzo podoba mi się dynamika i charyzma z jaką go prowadzi.

      Otóż nie upubliczniam długich opisów whisky ponieważ wtedy mógłbym sobie pozwolić na publikowanie maksymalnie 1-2 notek w tygodniu, a ja dążę do tego żeby publikować ich przynajmniej 10 (choć idzie mi wciąż kiepsko). Piję zdecydowanie więcej whisky niż udaje mi się w tej chwili opisać.

      Jest też ważniejszy powód: wrażenia sensoryczne są wybitnie subiektywne. Uważam, że jeśli napiszę, że w tej whisky odnajduję mandarynki, w tej pomarańcza, a w tej ich kandyzowane skórki, to niewiele da to moim czytelnikom. No chyba, że są tu tacy czytelnicy, którzy uczą się notek na pamięć żeby je powtarzać, ale to niedorzeczne więc zakładam, że takich nie ma 🙂 Dlatego zamiast narzucać swoje zdanie, wolę żeby osoby czytające postrzegały whisky, które piłem przez pryzmat grup smaków i np. dla powyższego przykładu używam słowa „cytrusy”. Wtedy wszyscy możemy się zgodzić, że je czujemy, a moja notka może być przydatna większej grupie osób. Oprócz tego pokazuję też ocenę punktową żeby było jasne co myślę o jakości danej whisky. Uważam, że to najlepszy i najbardziej obiektywny sposób. Możesz się z nim nie zgodzić, ale na tym blogu to ja jestem Papą Smerfem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top