Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #119: Gentleman Jack

Gentleman Jack to wypust destylarni Jack Daniel, który został wprowadzony do sprzedaży w roku 1988. Pojawił się w trafnej odpowiedzi na zmieniający się rynek.

W latach 80 XXw. amerykański rynek spirytusowy przechodził zmiany wraz z wieloma konsumentami, którzy z picia „wiadrami” przestawili się na picie mniejszych ilości, ale lepszej jakości alkoholi. (BTW Ciekawe kiedytaka tendencja na dużą skalę pojawi się w Polsce?) Gentleman Jack jest odpowiedzią na ten właśnie trend. Jego smak został złagodzony podwójną filtracją przez węgiel drzewny, czyli sławnym charcoal mellowing. Odbywa się ona przed leżakowaniem (jak w zwykłym JD no. 7) oraz po leżakowaniu (jak w żadnej innej Tennessee Whiskey).

Ponieważ Gentleman Jack od początku był produktem popularnym, dopiero kilka lat temu zmieniono mu butelkę na bardziej nowoczesną. Nowa butelka Gentleman Jack ma zyskiwać aprobatę nie tylko Panów, ale i Pań, a oprócz tego skierowana jest także do ludności latynoskiej. Jej wprowadzenie było poważną sprawą dla firmy Brown-Forman, ponieważ technologia użyta do produkcji nakrętki (plastik od wewnątrz, metal na zewnątrz) wymagała zkupu nowej maszyny zamykającej butelki.

Gentleman Jack zajmuje u mnie specjalne miejsce ponieważ była to jedna z pierwszych whiskey jakie kupiłem kiedy zaczynałem interesować się tym trunkiem. Był wtedy w okrągłej butelce opisanej na wielokącie foremnym i miał korek. Wyglądał tak:

I choć dziś nie myślę już o nim w samych superlatywach jak kiedyś, to nie mogę patrzeć na nową butelkę, bo do starej mam stosunek emocjonalny. No ale cóż, była pusta i poszła na śmietnik 🙂 Nie można się aż tak przywiązywać do rzeczy martwych! Poza tym chyba to nie ja mam rację wzdychając to tego lekko dziadkowego zakorkowanego pojemnika ponieważ wprowadzenie nowej butelki GJ zwiększyło sprzedaż tej whiskey aż o 40%.

Notka smakowa

Kategoria:

bourbon i whisk(E)y amerykańskie

Oko:

bursztynowy

Nos: 

– 19 – niezbyt lotny, słodki, delikatny, karmelowy, bardzo zbliżony do No. 7, ale delikatniejszy i mniej lotny

Język:

– 19 – lekko wodnisty i delikatny

Finisz:

– 19 – słodki, waniliowy, ale także lekko taninowy, na końcu zdecydowanie mniej pieprzny niż No.7

Balans: 

– 20 – dużo lepszy niż w No.7. Warto dopłacić.

Total:

77/100 = warte poznania

ABV:

40%

Cena:

PLN 130

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

14 Responses to Alkohol wieczoru #119: Gentleman Jack

  1. Y pisze:

    Przydałaby się skala małych punktów. Bo nie wiem czy finisz dostał 19/20 czy 19/25 a może 19/30 ??
    Wiem, że było o tym tu: http://www.milerpije.pl/z-nowym-rokiem-nowym-krokiem-system-oceny-punktowej-na-milerpije.html, ale nie każdy to czytał, nie każdy to znajdzie.

    • Tomasz Miler pisze:

      Naprawdę bardzo ciężko jest mi odpowiedzieć na każde takie pytanie. Klikasz w podlinkowaną kategorię przy wyniku, czytasz i wiesz absolutnie wszystko!

  2. Marcin Rydel pisze:

    Ja osobiście staram się próbować różnych whisky i whiskey (oprócz irlandzkich – je świadomie zostawiam na później) i raczej poruszam się tylko w ich świecie oczywiście w granicach rozsądnego dla mojego portfela budżetu. Jeśli chodzi o JD to zawsze wolałem dopłacić do Single Barrel i cieszyć się jego smakiem, ale po tej notce myślę o tym aby „zaryzykować” i kupić Gentleman’a.
    Druga sprawa jaką chciałbym poruszyć (może to i nie jest ten temat – za co z góry przepraszam – ale nie mogłem znaleźć odpowiedniego) dotyczy innych alkoholi starzonych jako ciekawostek. Będąc ostatnio w Szczyrku zakupiłem alkohol o nazwie Stara Kur(n)wica, oczywiście jest on starzony poprzez leżakowanie w beczkach dębowych przez pewien okres czasu, nie piszę przez jaki czas bo ten podany przez producenta wydaje mi się nierealny za taką cenę butelki (http://www.wodkiregionalne.pl/?p=44). Butelka wygląda całkiem ładnie (jak się dobrze przyjrzeć to na butelce widać strukturę drewna), dobrze się ją trzyma w ręku. Na oko widać, że zawartość jest zaprawiona karmelem, chociażby po tym, że przy zakupie wszystkie butelki na półce miały tą samą barwę. Sam osobiście jeszcze nie zdecydowałem się aby ją otworzyć i spróbować (chociaż nie oczekuję od niej bardzo wiele). Jestem ciekawy jakie są Pańskie doświadczenia w takiej materii, może kiedyś miał Pan okazję takiej spróbować?

    • pawkow pisze:

      bez sensu skoro piszesz whisky to whiskey i whisky to jest to samo tylko inne kraje inaczej mowią. Jack daniels to jest bardzo dobra whisky i obojetnie jakiej wersji byś nie wzioł bedziesz zadowolony. skoro piszesz o whisky to co ma do tego wódka z beczki . wódka z beczki to nie whisky

  3. Marek pisze:

    Teraz czekam na single barrel. Ciekawe czy jest szansa na porównanie single barrel do single barrel select?

    • Tomasz Miler pisze:

      Mam obie butelki i może zrobię takie porównanie. Niestety jak zwykle czas pali mi się w rękach i już ledwo się wyrabiam. Mam nadzieję, że SB będzie jeszcze dzisiaj. Piłem go już i napisałem notkę.

    • Porównanie obu tych alkoholi jest i uzasadnione i nie jednocześnie. Uzasadnione choćby z tego powodu, że próbując JD Single Barrel, będziemy oceniać selekcję byłego już mistrza destylacji JD Jima Bedforda (jeden z największych masterów w JD, niestety już nie żyje). Natomiast pijąc JD Single Barrel Select ocenimy nos i gust obecnego mistrza destylacji JD Jeffa Arnetta.
      Jest tez powód, dla którego porównywanie dwóch edycji tej samej Single Barrel jest działaniem stricte akademickim – z natury swej rzeczy edycje single barrel pochodzące z różnych beczek mogą się od siebie różnić (w skali od nieznacznie do znacznie).
      Zawsze jednak będzie to miłe spotkanie z naprawdę najlepszą wersją JD jaka istnieje na rynku.
      Miłych doznań życzę!

  4. Łukasz Z. pisze:

    Też na nową butelkę nie mogę patrzeć. Starą zatrzymałem i służy mi do trzymania w niej nalewki jeżynowej. Jest coś magicznego w tej pękatej, wielokątnej flaszce. Może to po prostu sentyment, bo była to pierwsza lepsza (tak mi się wtedy wydawało) whiskey którą przywiozłem w 2006 r. ze Stanów.

  5. Chierro pisze:

    Odnotowałem bardzo ciekawe spostrzeżenie pijąc ostatnio GJ – czuć w nim drewno i to w pozytywnym słowa znaczeniu. Po wypiciu kieliszek też ma specyficzny zapach drewna.

  6. Paweł pisze:

    W każdej butelce Jacka Danielsa Gentleman czuć smak dębowej beczki. Ja się nie zgadzam że wersja No.7. jest gorsza i że warto dopłacić. obie Whiskey mają podobny proces ale do połowy więc smak moim zdaniem jest też inny jak i zapach tego trunku

  7. fin pisze:

    gentelman jack ,ohydne świństwo , wole naszą nocą pędzoną za ułamek waszej ceny

  8. al pisze:

    0.7 l za 90 PLN, warto? Piłem tylko ballentainsa i smakował c&Ujowo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top