Chcesz wziąć udział w degustacji whisky ze mną?
Sprawdź kiedy poprowadzę kolejną w Twoim mieście

Alkohol wieczoru #118: Jack Daniel’s No. 7

Podstawowy wypust legendarnej destylarni Jack Daniel’s. Mainstereamowa whiskey dostępna na całym świecie i uwielbiana przez miliony osób. Dzisiaj w moim kieliszku tulipanowym.

Ważne

Po setkach bardzo radykalnych wypowiedzi czytelników dotyczących opinii o produktach mainstreamowych, w różnych kanałach komunikacji, z których korzystam, postanowiłem, że notkę JD no. 7 trzeba opatrzyć komentarzem.
Nie chciałbym żeby rezultat oceny punktowej JD no. 7 był dla nikogo bulwersujący. To bardzo dobry wynik! Moja ocena została przyznana w kieliszku tulipanowym, w zgodzie z kryteriami, których używam oceniając każdą inną whisk(e)y. Nie jest to prawidłowy sposób podawania whiskey JD No. 7.

Jack Daniel’s to whisky, którą stworzono po to, aby dostarczała przyjemności i do tego świetnie się nadaje. Cała trudność w produkcji tak wielkiej marki jak JD polega na utrzymaniu jej spójności, powtarzalności i skali produkcji. Dlatego nie można oczekiwać od niej zarówno dostępności na całym świecie jak i unikalności porównywalnej z edycjiami limitowanymi szkockich SM. Dziękuję wszystkim czytelnikom MilerPije, którzy to rozumieją.

Butelka

Nie ma chyba bardziej rozpoznawalnej butelki alkoholu na świecie niż Jack Daniel’s No. 7. Choć pierwsze edycje tej whiskey sprzedawane były w kamionkowych karafkach, to prostopadłościenne butelki wprowdzone w 1895 stały się symbolem tej destylarni i pewnie zostaną nim już na długo. Warto przypomnieć, że ostatni lifting butelki whiskey Jack Daniel’s miał miejsce niedawno, bo w 2011 roku. Butelkę o zaokrąglonych narożnikach zamieniono wtedy na wersję o ostrzejszych brzegach. Należy zdać sobie sprawę, że przy whiskey tego kalibru, każda, nawet najmniejsza zmiana, może mieć kolosalne znaczenie. (Więcej na ten temat we wpisie o butelce wódki Wyborowa).  Ja osobiście byłem fanem starszej butelki, ale rozumiem, że nowa niesie ze sobą  komunikat nieco bardziej luksusowy co jest marce niezbędne.

Notka smakowa
Kategoria: bourbon i whisk(E)y amerykańskie
Oko: bursztynowy
Nos – 18 – słodki, waniliowy, kukurydziany, taninowy, lotny, ale płaski
Język: – 18 –łagodny, lekko pieprzny
Finisz: – 17 – dębowy i waniliowy, ale mocno pieprzny
Balans – 17 – na końcu przeważa alkohol
Total: 70/100 = zadowalające dla początkujących
ABV: 40%
Cena: PLN 90

 

 

krest button

Mój najnowszy projekt

Z wielką dumą informuję, że dzięki Miler Spirits, po 100 latach nieobecności do Polski powraca kultowa brandy marki Shustoff !!! Specjalnie dla czytelników MilerPije przygotowałem możliwość zamówienia butelki wersji 11yo w cenie 129zł zamiast 169.

Żeby odebrać voucher rabatowy podaj swój adres e-mail poniżej…

48 Responses to Alkohol wieczoru #118: Jack Daniel’s No. 7

  1. K.M. pisze:

    Nie ma się co bulwersować 🙂 , o to mi zawsze chodziło jasny, konkretny przekaz.

  2. S3t pisze:

    Jak dla mnie – po wypiciu dwóch miarek „JD” nie mogłem pozbyć się kukurydzianego, słodkawego posmaku (pomógł dopiero łyk Grant’s-a Ale Edition). Co prawda piłem ze szklanki, nie z kieliszka (a to mocno deformuje wrażenia smakowe), ale wydaje mi się, że większość osób będzie pić JD właśnie z tumblera 😉

    • Wojtek pisze:

      Większość ludzi pije JD z lodem i colą bo inaczej tego nie da się wypić, podobnie jak JW Red.
      Nawet w takim mikście kukurydza zabija wszystkie inne smaki.
      JD jest taką whiskey jak Budweiser piwem.
      Jego popularność za granicą bazuje na amerykańskim micie, reklamach i cenie.
      >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
      Krótka refleksja na temat oceny JD. Zacytuje: ” zadowalające dla początkujących”.
      Pamiętam doskonale, ze wiele lat temu tez zaczynałem „przygodę” z whiskey od JD, JW Red i Black, Chivas i od kilku innych tanich mieszanek. Mimo uporczywych prób, doszedłem do wniosku, ze tego się skonsumować nie da i po prostu zaprzestałem „eksperymentować” z whisky na wiele lat. Wielbicielem whiskey stałem się , kiedy z powodu pewnej sytuacji( a to długa historia) kupiłem Bowmore 12. Po pierwszym łyku byłem w szoku, ze taki napój może istnieć i ze to jest nazywa się whisky tak samo jak JW Red. Od tamtej chwili znów „eksperymentuje” z whiskey, a reszta jest milczeniem.
      Po co to pisze ?
      Ano po to, aby dla początkujących osób, polecać coś lepszego, coś co jest symbolem tego trunku, niekoniecznie drogiego. Jeśli im to nie posmakuje, nie zachwyci, nie przyciągnie, to oznacza, ze szkoda czasu na przekonywanie o wyższości whiskey nad herbatą 🙂

      Pozdrawiam pijąc właśnie Bowmore 12
      PS, Szkoda, ze Autor nie pokusił się o prywatną, subiektywną, a może i kontrowersyjną opinie na temat JD.

      • Tomasz Miler pisze:

        … właśnie dla takich opinii napisałem komentarz do wpisu. I chodziło mi dokładnie o te dwie marki JD i JW! Piłem whisky JW w przeglądzie blendów razem z kilkunastoma najpopularniejszymi whisky mieszanymi sprzedawanymi w Polsce w sposób komparatywny w testach „face to face”. Mam więc wiarygodne podstawy do wydawania opinii. Choć JW nie jest whisky w obrębie moich zainteresowań, nie mogę zgodzić się, że wyraźnie wyprzedza lub zostaje z tyłu za innymi popularnymi blendami. Po prostu utarło się, że ma czarny PR. No bo przecież jeśli powiemy „Tego nie tykam. Piję tylko XXX” to potrafimy coś skrytykować. A jeśli krytykujesz to się znasz prawda?

        Piłem też na MilerPije.pl Bowmore Legend w przeglądzie whisky z Islay. Abstrahując już od jego miejsca wśród whisky z Islay trzeba zauważyć, że jest to whisky torfowa. Proponowanie jej jako alternatywy do kukurydzianej whisky z USA jest jest jak dowodzenie wyższości jabłecznika nad sernikiem bazując na argumencie, że oba to wyroby cukiernicze! Są osoby, które niegdy nie zaakceptują smaku whisky torfowych. Ja do nich nie należę, Ty ewidentnie też nie, ale trzeba rozumieć i akceptować, że ludzie są różni.

        No i w końcu co to znaczy „nie da się pić”? Kliknij w link przypisujący whisky do kategorii i zapoznaj się ze specyfiką logarytmicznej skali punktowej, którą stosuję. Zrozumiesz szybko, że skala „da się pić/nie da się pić” nie wystarczy do opisania świata whisky. Dlatego właśnie Twoje oskarżenia o brak subiektywności są niedorzeczne. Jeśli nie zauważyłeś, to ta ocena jest właśnie prywatna, subiektywna i kontrowersyjna.

        • jashiu pisze:

          Zgadzam się z szanownym autorem w 100%. Składa się tak że należę do grona osób raczej słabo znoszących mieszanki alkoholu w drinkach dwuskładnikowych (w szczególności właśnie whisky z colą), JW Red nie tykam więc raczej nigdy, wolę tańszy i nadający się do wypicia na lodzie bądź z wodą Black & White albo Teachers. Jeśli jednak chodzi o JD to whisky ta jest ewenementem, znam wiele osób które z whisky piją tylko JD, nic innego im nie podchodzi – wiem bo w ramach eksperymentu próbowałem różne rzeczy im serwować.
          Jako że cenię sobie bardzo wszystko co dymne, torfowe i wędzone (od ryb, mięsa, przez rauchsbier aż po whisky Islay) to moim trunkiem przekonującym do whisky typu SM w wypadku kontaktu z osobami które nie mają oporów przed dymem i torfem jako lider pozostaje Lagavulin 16yo a po piętach depcze mu Laphroaig Quarter Cask. Obie te whisky osobom otwartym na nowe doznania pokazać mogą zupełnie nowe oblicze tego alkoholu i szczerze przyznam że po niedawnej parapetówie na trzech zagorzałych fanów JW z colą dwóch zasmakowało w Lagavulin 16yo i obecnie sami przerzucili się z JW z colą pitego w domowym zaciszu dla relaksu na SM które powoli sobie sami testują.
          Powracając jednak do sedna – bardzo dobrze napisana notka, zgadzam się w całości, jednak zgodzę się także, że można by o tak znamiennym na rynku alkoholu z tak lubianego przez nas gatunku napisać kilka słów od siebie. Takie subiektywne odczucia…

    • Tomasz Miler pisze:

      No tak, ale smak kukurydzy jest specyfiką whisky amerykańśkiej. Nie ma bourbona, ani Tennessee Whisk(e)y, które nie smakują kukurydzą.

      • Chierro pisze:

        I to właśnie lubię w bourbonie, ten (jak to nazywam) okrągły smak z kukurydzianym słodem rozchodzący się w dalszych partiach języka, ahhh. Po za tym de gustibus es non disputandum 😉
        Cenię sobie twoją ‚obiektywną subiektywność’ w ocenie trunków, tak trzymaj 🙂

      • MS Addict pisze:

        Jest Bernheim 🙂 Kentucky Wheat Whiskey –
        51% pszenicy ozimej – jedyna US whiskey której odrobina wody wydobywa pełnię smaku 🙂

        • OldTennis pisze:

          A Stranahan’s? Whiskey z Colorado, pędzona w 100%(!) z… jęczmienia (chociaż nie słodowanego jak przy produkcji szkockiej), destylowana przez alembik połączony z kolumną a potem starzona w zwęglanych dębowych beczkach – jak JD:
          http://www.stranahans.com
          Jej też kropla woda nie szkodzi 😉

  3. Adrian W pisze:

    Problem z reputacją tego trunku nie jest sam trunek, problemem jest specyficzne młode (aż za młode nieraz) grono odbiorców które doprowadziło jakby to najlepiej sformułować, wyniesieniem jak i pauperyzacją Jack’a w różnych sferach. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z faktem że młodzież używa go jako sposób na bycie „cool” to tym bardziej śmieszy mnie fakt że w takim gronie tylko 1 na ok.10-15 osób jest w stanie pić na czysto ( w moim przypadku było to nawet 1 na 20), bez żadnych dodatków itp. Oczywiście typowy szkolny przepis na Jack’a to 20% najtańszego Jack’a (jak nie mniej) i 80% coli a nieraz nawet wtedy narzekają że nie umieją tego połknąć. W skutek powyżej podanego „wyniesienia” u młodych to tym samym spadła (w mojej stricte subiektywnej ocenie ) atrakcyjność może nie samej marki ale na pewno tego konkretnego modelu u osób które szukają czegoś dobrego w nie najwyższych półkach cenowych (do okolic 300zł), po prostu sama specyficzna reputacja zniechęca ich do zakupu.

    • Tomasz Miler pisze:

      Wpuszczam Twój komentarz mając nadzieję, że jesteś osobą pełnoletnią. Wydaje mi się, że bazujesz wyłącznie na doświadczeniach zebranych we własnym otoczeniu. Masz jakieś dane na temat struktury konsumentów JD w Polsce?

      • Denior pisze:

        Wg mnie chodzi o wizerunek, statystyczny Polak, pod hasłem whisky widzi własnie 3 marki: JD JW Balantyna, moze jeszcze Grant’sa. W filmach naogladal sie ludzi pijacych whisky, wiec powtarza schemat, mimo ze mu to nie smakuje – wazne nie jest LANS/SWAG, można w towarzystwie błysnąć tym, jakim to obytym sie jest, z „wyższych sfer”. Ludzie nie sa swiadomi ze to co im kojarzy sie z hasłem whisky to tak naprawde zlewki po roznych whisky(=blendy). Stawiajać butelke popularnego blendu i obok np 21yo SM, nieswiadomy „konsument” wybierze blend, bo to wlasnie utożsamia z whisky no i butelka taka ładna, z swiecacą etykietą, przeciez to musi byc lepszy trunek 😉 a nie to cos w zapyziałej butelce z brzydka stara etykietą. Różnica w wizerunku i targecie klientów. Do tego dochodza promocje typu koszulki JD. ~”O czarna koszulka z logo JD, ale super, bede nosiła, co tam ze whiskey mi nie smakuje, ważne ze mam na sobie takie fajne logo, ktore wszyscy kojarzą”

        PS To ze w towarzystwie prawie nikt nie potrafi wypić czystej whisky bez dolewania tam coli albo kilku wielkich kostek lodu, tez potwierdzam ;] Ważne ze pije whisky i jest lans.

        • Tomasz Miler pisze:

          Takie sytuacje są mi kompletnie obce, ale jeśli są ludzie z takimi problemami, to mój blog właśnie stał się jeszcze bardizej potrzebny światu 🙂 Każdy dowie się tutaj czym się różni blend od malta od amerykańca czy irlandczyka.

          • Marek Gubiec pisze:

            Potwierdzam, jako 18-latek licealista, z tego co słyszę i widzę, że kultura picia alkoholu w ogóle wśród młodzieży jest na wysokości skarpetek a jeśli chodzi o brown spirits… „masakra”.

    • Dobry pisze:

      Same ogólniki i żadnych konkretów. O czym piszesz? O smakach? O gustach? Czyli nie ma o czym pisać.

  4. Hubert pisze:

    Moim zdaniem popularnosc JD no.7 ( w sumie innych odmian JD tez ) bazuje nie tyle na samej jakosci tego trunku co na bardzo profesjonalnym i na szeroka skale zakrojonym marketingu , nie chodzi mi tu tylko o sam sprzedawany alkohol ale o cala otoczke i ogromna liczbe sprzedawnaych gadzetow ( od breloczkow po kurtki , bluzy czy koszule i dodam ze sa to rzeczy b. dobrej jakosci ) jak tez duza popularnosc tegoz trunku w filmach( co ma tez niemaly wplyw na kupujacych szczegolnie w kraju jak Polska gdzie whisky ciagle nie jest jeszce tak popularna – ludzie pija to co modne/ zobaczyli w filmie). Trzeba tez chyba w przypadku tej whiskey zrobic rozroznienie na pita „na czysto” i podawana w drinkach ( szczegolnie z cola) , jako trunek bez dodatków jest moim zdaniem b. przecietna i w tej cenie mozna znalezc lepsze alternatywy ale jako skladnik drinków JD ma swoj specyficzny i fajny smak. Moja zona np. uwielbia JD no.7 z cola i mowi ze w tej formie JD no.7 jest jedna z lepszych jakie pila a mozna na jej guscie polegac bo wypija mi wszystkie whisky z cola wlasnie – nie zawsze dodam mnie to cieszy – ( stracilem tak ostatnio na babskiej imprezie nim wrocilem do domu butelke Ardmora 🙁 ) i mowi . Reasumujac zgadzam sie panem Tomkiem ze ciezko jest polaczyc te dostepnosc i popularnoc JD z unikatowoscia szkockich SM ( blizej jej raczej do blendów) ale w odroznieniu do pana Tomka dla poczatkujacych bym jej nie polecil ( zbyt kukurydziana i alkoholowa , moze zniechecic do whisky na samym poczatku drogi ) chyba ze tych pijacych ja w drinkach…
    ps. a jezli chodzi o JD no.7 vs JW Red dla mnie wedrowniczek wygrywa

    • Tomasz Miler pisze:

      Dzięki za ten komentarz! Choć nie zgadzamy się we wszystkim, to zdrowe podejście! BTW więcej o marketingu JD napisałem we wpisie anonsującym przegląd.

  5. Czajkus pisze:

    Jak się wydaje kilkadziesiąt złotych na JD to chyba nie dla smaku tylko na Jackową otoczkę. PR ta firma ma świetny. Jak się zastanowić to nawet z filtrowania destylatu przez węgiel drzewny zrobili zaletę – a w sumie jest to wada dla gorzelni skoro ich destylat potrzebuje dodatkowego „czyszczenia” a innych gorzelni nie potrzebuje 🙂 Milionom zwykłych konsumetów smakuje podobnie jak JW Red (ci PR akurat mają słaby) a jak ktoś się zna na trunkach to w tej cenie wybierze lepiej jakościowo.
    To zdanie mnie powaliło: „Jack Daniel’s to whisky, którą stworzono po to, aby dostarczała przyjemności i do tego świetnie się nadaje.” W weekend byłem w Rzeszowie i kupiłem sobie wino Mazowieckie http://www.winka.net/wino/mazowieckie-460.html za 5 zł + 1 zł kaucji i mogę o nim powiedzieć dokładnie to samo! No ale medale z Ciechocinka i Ozorkowa zobowiązują.

    • Tomasz Miler pisze:

      Ciężko jest wydawać takie opinie o filtracji przez węgiel bo większość firm, które to robią, a robi to wiele firm, przeprowadza filtrację po leżakowaniu, a nie przed. Więc nie jest łatwo stwierdzić jak ten proces wpływa na whisky. Jedno jest pewne: nie daje jej żadnej konkretnej cechy sensorycznej.
      Z drugiej strony, powiedzieć – „ja tego nie robię, bo nie muszę” jest bardzo łatwo, ale to jest oparte tylko na subiektywnej opinii producenta.
      Co do przytoczonego cytatu z mojego wpisu to próbuję powiedzieć moim czytelnikom coś czego nie chcą usłyszeć. Najłatwiej jest wybrać jedną z tych opcji:
      – pić mainstreamowe alkohole i uważać, że jest super
      – gardzić nimi publicznie żeby ukazać się innym jako znawca, który ma wiedzę o lepszych alternatywach

      Najtrudniej jest wybudować w sobie pokorę i starać się oceniać wszystkie trunki obiektywnie na podstawie smaku. To brzmi bardzo banalnie, ale jak widać po komentarzach pod tym wpisem jest to wiedza tajemna 😉

  6. Jakub pisze:

    Swoja przygodę z whisk(e)y dopiero małymi kroczkami rozpoczynam. W komentarzach piszecie o innych mniej znanych markach które śmiało można polecić zamiast JD no.7. Więc jaka jest alternatywa dla JD no.7 w tej kategorii cenowej ? Proszę o podpowiedź, chętnie poznam i zdegustuje inne marki…

    • Resist pisze:

      Alternatywą dla JD jest w zasadzie każdy inny burbon. Ja ogólnie polecam, za co pewnie zostanę „zlinczowany” przez niektórych tutaj komentujących, picie tego rodzaju alkoholi (burbonów, podstawowych blended whisky i brandy) w drinkach. Żeby mój post był jeszcze bardziej prowokujący, to powiem, że w drinkach z COLĄ i lodem 🙂
      Jeżeli chodziło Ci o konkretne alkohole to zerknij do przeglądu blended whisky, który zrobił autor bloga i wybierz coś co cię zaciekawi.

      • Jakub pisze:

        Z cola i lodem wszystkie smakują bardzo podobnie do tego stopnia ze ciezko jest je odroznic. JD, Ballantines, JW, znają wszyscy… Chodzilo mi o konretne nazwy dobrych trunków w przyzwoitej cenie. Wiem ze pewnie ciezko jest to zestawienie połączyć ale licze na ciekawe propozycje tymbardziej ze na blogu sami wyjadacze 🙂

        • Chierro pisze:

          Rozpoczynasz przygodę, więc do dzieła. Z najtańszych, w podobnej cenie spróbuj Jim Beama najlepiej od razu ‚black’. Również Four Roses, łagodniejsza w smaku. Kup sobie Gentelman Jack, można go nabyć już za 110 zł. Podobnie Maker’s Mark, też b. dobry z tańszych. Próbuj, smakuj, porównuj, później idź dalej. I pamiętaj – pij z głową , whiskey jest do smakowania a nie do upijania się ;))

        • Hubert pisze:

          Podam moje typy ( oczywisice jest to ocena subiektywna) , ktore uwazam za lepsza opcje do picia „na czysto” od JD :
          ze szkockich – Black Bottle, White Horse, The Black Grouse, (troche drozszy JW Black label)
          z irlandzkich ( wiekszosc pan Tomek opisal w przegladzie ) – Bushmillsy ( Original, Black Bush czy troche drozszy Bushmills 10 YO ) , Tullamore Dew , Jameson
          czasem nawet jakiegos single malta mozna w podobnej cenie kupic np. Glen Moray Classic
          Znajdzie sie jeszcze wiecej tych altrnatyw dla JD.

          • Chierro pisze:

            Hej nie porównuj The Black Grouse do JW Black Label, zupełnie inne wrażenia smakowe. Co prawda Jasia piłem tylko red, black i green ale nie mogę polecić go pod żadną (znaną mi) postacią. Choć… niby o gustach i smakach się nie dyskutuje 😉

  7. alex pisze:

    Panie Tomaszu, pisze Pan,ze „charcoal melowing” nie daje JD żadnej cechy sensorycznej???

    ja zawsze próbowałem wytłumaczyc sobie jeszcze większą słodycz jacka od np jim beama tym wlasnie,ze pochodzi ona z owej filtracji przez węgiel z klonu cukrowego? ( na chłopski rozum- klon cukrowy brzmi slodko:D wiec moze dlatego daniel 7 jest słodki;]- wiem durne)
    wiec ten charakterystyczny smak i zapach jacka D to nie owy „klon” (który jak piszesz nic wyczuwalnego nie daje) tylko kwestia dobrania odpowiednich proporcji zacieru,destylacji, beczek?zacier ok 80% kukurydzy? możę w jim beamie jest mniej kukurydzy i dlatego jest mniej słodki?
    z czego wiec wynika charakterystyczny slodki zapach i smak jacka? żaden bourbon z tej samej półki cenowej nie daje tak charakterystycznego posmaku (zwłaszcza w drinkach) co jack? z kolei piłem georga dickla i wydawało mi się wówczas ,ze tez dostrzegam w nim te słodką charakterystyczna nute podobną do jacka, choc dickel no12 smakowal mi o niebo lepiej 😉
    JAK TO W KONCU JEST? prosze o odpowiedz:) !!!

  8. […] drzewny, czyli sławnym charcoal mellowing. Odbywa się ona przed leżakowaniem (jak w zwykłym JD no. 7) oraz po leżakowaniu (jak w żadnej innej Tennessee […]

  9. Hubert pisze:

    troche sie zle zrozumielismy; moj blad bo niepotrzebnie dalem tam nawias i moze to wygladac jakbym uwazal Black Grouse jako drozsza wersje JW Black a to po prostu byla kolejna wymieniana pozycja , BTW naprawde tak nisko cenisz JW mnie tam black czy green smakuja w sumie jak pisalem wyzej nawet red cenie wyzej niz JD no.7 ale gusta to gusta

    • Chierro pisze:

      To jest właśnie ta różnica, jednym podchodzi torf innym kukurydza 😉 . Fakt, o JW nie mam dobrego zdania. No ale to jest tak jak ze szpinakiem jeden lubi inny nienawidzi.

  10. zola111 pisze:

    Witam wszystkich. Trochę zaskoczył mnie kierunek dyskusji na temat JD. Przecież jakie znaczenie dla nas ma to, kto pije tą whisky tzn młodzież, gwiazda rocka, osoby chcące się pokazać itp. Według mnie ktoś kto czyta bloga poświęconego głównie single malt ma pewne pojęcie o róznych rodzajach whisky lub chce je mieć. Ja osobiście bardzo lubie smak JD i bede go pił bez wzgledu na to jaki bedzie mial PR lub kto bedzie go reklamowal. JD jest według mnie w miare lekką whisky i nadaje sie przede wszystkim na spokojny rozluzniajacy wieczor oraz impreze ze znajomymi (również zmieszany z colą ma swój niepowtarzalny smak i nie denerwuje mnie jesli ktos to robi. Niech smakuje i na zdrowie. Przeciez po to JD jest sprzedawany, żeby dawać radość. ). Nie jest to whisky do wysublimowanej degustacji i wczuwania się w kilkanaście lat starzenia ale każdy amator whisky powinien jej skosztować i sam zdecyduje czy mu pasuje czy nie. Nie rozumiem pretensji do posmaku kukurydzy skoro z niej tą whisky sie robi, trudno oczekiwac czegos innego. Myślę, że każdy z nas, kto czyta tego bloga ma świadomośc, że nie można porównywać doznań smakowych JD robionego masowo, inną technologią oraz z innych produktów z whisky Single Malt. Można wyrazić swoją opinię i stwierdzić na przykład, że bardziej smakuje mi Glenmorangie niż jack Daniels, lub zauważyć różnice (ogromne) smakowe. Ale nie można mówic, że JD jest zły bo ma posmak kukurydzy i piją go dzieciaki z colą, żeby się lansować. Whisky jest sprawą indywidualną i każdy sam decycuje co mu odpowiada bez względu na cenę, popularność, kształt butelki czy opinie innych. To w whisky jest wspaniałe, że każdy odbiera ją troche inaczej i możemny sie tymi doznaniami dzielić a praca Tomka nad prowadzeniem nas przez świat whisky jest przybajmniej dla mnie nieoceniona.

  11. esdeka pisze:

    Ogólnie najbardziej śmieszą komentarze z pozycji znawcy, zwłaszcza wygłaszane przez licealistów którzy lepszą whiskey piją pewnie jak podprowadzą ojcu z barku. Wiadomo źe w tym wieku ma się silną potrzebę kreowania własnego wizerunku, często w opozycji do motłochu „co to brown spirits nie jest w stanie wypić bez coli”, ale uwierz, nikt nie będzie cię traktował poważnie w temacie alkoholi gdy jeszcze kilka miesięcy temu nie chcieli ci piwa w sklepie sprzedać.

  12. Marek pisze:

    Mam w swej kolekcji wiele „starych” butelek. Również tą najbardziej klasyczną. Obok nich stoi ta „nowa”. Która lepsza? Dostałem ostatnio karafkę, piękną kryształową. I muszę stwierdzić, że rozwiała ona moje wątpliwości z której lepiej sobie nalać. Zresztą najważniejsze, że zawartość, to co w środku każdej z nich to najlepsze co można otrzymać z procesu destylacji.

  13. […] podniesionej zawartości alkoholu nie ma różnic w procesie produkcji pomiędzy White Rabbitem a No. 7.  JDWRS to edycja limitowana i obawiam się, że wielu miłośników tej whisky nie otworzy swoich […]

  14. […] i co? Powinien być gorszy niż JD7, a dostaje więcej punktów. Whisky ta punktuje łagodnością na języku i balansem – jest […]

  15. Maciej pisze:

    Nie do końca rozumiem, czego dotyczy dość długi spór, dotyczący JD. Jak na whisk(e)y to stosunkowo tani trunek, który w okolicznościach imprezowo-towarzyskich stanowi alternatywę dla JW, Ballantinesa, Old Smuggleram Passporta, Wild Turkeya, czy innego Jim Beama.
    Porównywanie któregokolwiek z powyższych z jakimkolwiek SM nie ma większego sensu – szczerze powiem, że w tych imprezowo-towarzyskich okolicznościach picie przyzwoitego SM jest dla mnie marnotrawstwem. Nawet bez lodu i coli.
    Z kolei wieczorkiem, w domu, z użyciem Glencairna równie bezsensowne jest picie JD czy JW.
    Te klasy trunków służą po prostu do czego innego. A próby porównania ich jakości przypominają mi próby porównania walca drogowego z samochodem sportowym.

  16. siwyx pisze:

    To zrozum że każdy ma inne podniebienie i to co tobie nie pasuje pasuje komuś innemu i tu nie chodzi o tanią czy drogą whisky tylko o to co kto lubi jedni lubią czekoladę a drudzy jak im nogi śmierdzą . ja lubię wieczorkiem po 12 godzinnej pracy walnąć sobie szklanę JD z kostką lodu choć w barku mam duży wybór whisky SM czy Blendów nawet od JW nie stronię. A co do JD mam jeszcze jedną starą butlę 09r.

  17. MArcolo pisze:

    Panowie ,kiedyś kupiłem na urodziny wersję JD z dwoma szklankami i pamiętam, że byliśmy zszokowani, że da się to pić nawet bez przepity , była super i mocno odbiegała od goryczy jak np JW. Z colą smakowała wyśmienicie .
    Kupiłem znów butelkę ale dopiero po 3-4 latach bo ogólnie nie pijam wiskaczy z racji ich ceny i kurcze gorycz taka sama jak ballentimes czy JW o co tutaj chodzi ? Nie da się tego pić nawet z colą ,czy zmienił mi się smak ? czy to że teraz abstynent ze mnie większy ? 🙂

  18. rocoroco pisze:

    Według mnie Johnnie Walker RL, Ballantines’s Finest i Jack Daniels no 7 stoją na tej samej półce i ich „prestiż” jest mniej więcej na tym samym poziomie, czyli „whisky dla każdego” jeśli ktoś nie jest smakoszem to popija od czasu do czasu właśnie któryś z tych trunków lub ewentualnie Grant’sa, te „łyskacze” 99% ludzi pije z colą i bardzo dobrze robią. Reszta droższych frykasów co mają po kilkanaście lub kilkadziesiąt lat i kosztują kilkaset lub więcej PLNów to trunki dla smakoszy i nie ma co ich wciskać na siłę przypadkowym ludziom, którzy na czysto i tak tego nie przełkną a w dodatku nie zależy im tak bardzo na wyrafinowanych doznaniach smakowych. Wg. mnie spieranie się o to czy JW jest lepszy od Ballantinesa czy Danielsa nie ma sensu, to tak jakby się spierać o to czy lepszy jest BMW, VW czy audi przecież wiadomo że i tak najgorszy jest Polonez.

    • lukasz pisze:

      JD zdaje się być pozycjowany minimalnie wyżej niż JW Red, Ballantines czy Grants w wersjach podstawkowych z racji ceny – JW Red czy Grants bywały kilka razy w Biedronkach po 29zł za 0.5, JD nie ma opcji kupić w tej kwocie 🙂 Standardowe ceny to koło 49zł za 0.5 i 70-75zł za 0.7 – gdzie przy JW Red i Balantynie to jest zazwyczaj 49zł za 0.7, a w promocjach jest czasem 49zł za 1L.
      Jakkolwiek by się na to oburzać, cena bardzo często pozycjonuje produkt.
      Inna sprawa, że dla mnie JD jest lepszy w smaku niż JW Red czy Ballantines, ale to już pewnie kwestia mojego ogólnego zamiłowania do „amerykańców” 🙂

  19. qba pisze:

    Piłem rożne blendy, z colą, bez coli i według mnie Jack jest najlepszy. Oczywiście szkockie też mam i lubię. Jeśli chodzi o smak to jest ewidentnie indywidualna sprawa. Jacka pije bo bardzo lubię, a nie dlatego, że ma fajną butelkę. Chciałbym kiedyś spróbować wersji Sinatra Select, może ktoś się raczył?

  20. Forneus pisze:

    Dzień dobry, ja trochę z innej beczki choć pewnie gadanie nad kreską. Sam nie mam nic przeciwko JD i uważam że lightowo z sokiem jabłkowym jest do picia jak najbardziej. Ja wolę torfy i jestem fanem Ardbega. Ale o co mi chodzi, otóż kupiłem na prezent właśnie Jacka Danielsa i nieco z nudów oglądając butelkę sam sobie zrobiłem zagwozdkę: Na etykietach widnieją 3 różne numery. Na głównej (przyklejonej lekko krzywo) jakby od producenta 3 stronnej (przód i oba boki) numer to 10020130SL, na tylnej która jest w języku polskim i jakby pochodzi od dystrybutora (Brown-Forman Polska) 10025090SL natomiast na szyjkowej etykiecie 10024054. Nigdy nie zwracałem na to uwagi a i nie bardzo była potrzeba bo na single malt ani nigdzie indziej nigdy tylu tych numerów nie widziałem. Zmierzam zatem do tego czy jest choćby teoretyczna możliwość że JD może być podrabiany? Z tego co wiem to 3 miejsce w sprzedaży w Polsce po Bal i JW. Butelka nowego typu, z akcyzą kupiona oczywiście w normalnym sklepie. Swoją drogą zastanawiam się też nad inną rzeczą. Ta tylna etykieta stylistycznie pasuje do całości, zatem czy JD produkując whiskey przewiduje już jej polską dystrybucję czy też ta etykieta tworzona jest przez pl importera? Kto nakleja te wszystkie etykiety?
    Rozumiem że to wszystko nie bardzo na temat ale może znajdzie się odpowiednie miejsce dla mojego pytania?

  21. zmr pisze:

    Według mojego doświadczenia, na tle innych blendów Jack Daniels wypada zdecydowanie najlepiej. Mi bardzo odpowiada jego dębowy, pieprzny posmak (może nieco ciut za słodki), zupełnie niespotykany w konkurencyjnych blendach, których smak jest mocno alkoholowy i nieciekawy. JD na czysto piję bez problemu, pozostałe blendy przełykam z dużo większym trudem.
    Chciałbym zacząć przygodę z whisky single malt. Czy ktoś może mi polecić niedrogie single malty o ciekawym, dębowym smaku na dobry początek?

    • zmr pisze:

      Po rozszerzeniu swoich doświadczeń początkującego muszę poprawić swój poprzedni komentarz: „Według mojego ->skąpego najtańszych <- blendów Jack Daniels wypada zdecydowanie najlepiej"

      Niedawno spróbowałem Jim Beam Black i choć cena podobna to smak o wiele lepszy od JD, imo. W kolejce stoi Bushmills Black – który również zbiera dobre opinie. Jack Daniels nie jest zły ale widzę, że nawet wśród blendów jest wiele lepszych od niego. Pozdrawiam!

      • mike5232 pisze:

        Mało się znam na whisky, ale jeśli z ogólnodostępnych blendów jakiś zachęcił mnie do poszukania czegoś ciekawszego to właśnie JD. Do whisky zraził mnie natomiast katowany przez wszystkich Ballantines (wśród znajomych to on raczej pełnił funkcję „o, patrzcie piję colę z whisky a nie wódką) i to ja byłem tym innym wybierając No. 7.. Wspomniany przez kolegę wyżej czarny Bushmills jest rzeczywiście znacznie od Jacka ciekawszy, ale to jednak już nieco wyższa półka cenowa (nieco, ale jednak).

  22. nie warto pisze:

    Obecnie jakość podłego bimberu. Bardzo nieładnie.

  23. Jack D. pisze:

    Witam .
    Recenzja autora blogu bardzo rzeczowa.
    Nie rozumiem jednak tej „nagonki” na JD No.7. Lubię go jak i pozostałych jego „braci” i czasem się spotykamy pomimo tego że nie są torfowi i mocno dymni. I co z tego Balvenie i Glenmorangie czy wiele innych też nie jest. Kwestia upodobań. Piję te alkohole od 25 lat z czego dużą część mojego życia w kraju ich pochodzenia i długo dochodziłem do mojego ulubionego smaku a JD ma po prostu uniwersalny smak, lubią go nawet kobiety.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »
Scroll to top